"W bólu będziesz rodziła". MZ ujawnia: w Polsce poród ze znieczuleniem to fikcja

Dostęp do znieczulenia przy porodzie jest utrudniony
Dostęp do znieczulenia przy porodzie jest utrudniony Fot. Pixabay / Parentingupstream / CC0 Public Domain
Z wielką pompą ogłaszano wprowadzenie nowych standardów okołoporodowych. I choć jeszcze nie weszły w życie, to już wiadomo, że zapisy te to w dużej części puste deklaracja. Potwierdzają to słowa wiceminister zdrowia Józefy Szczurek-Żelazko.


Wiceminister poinformowała wprost, że NFZ nie może zobowiązać wszystkich klinik i oddziałów położniczo-ginekologicznych w kraju do zatrudnienia anestezjologów.

– Z danych Narodowego Funduszu Zdrowia wynika, że ponad połowa świadczeniodawców realizujących świadczenia w zakresie położnictwa i ginekologii wykazuje poniżej 600 porodów rocznie, co uniemożliwia zobligowanie wszystkich tych podmiotów do zatrudnienia lekarzy specjalistów w dziedzinie anestezjologii w każdym oddziale położniczym – wyjaśniła Szczurek-Żelazko.


Problemy z dostępem do znieczulenia dotyczą więc ponad połowy placówek. Co za tym idzie, większość rodzących w Polsce nadal może jedynie pomarzyć o znieczuleniu przy porodzie. Dotyczy to szczególnie kobiet z mniejszych miejscowości.

Tylko 1 proc. porodów
Informacje podane przez Szczurek-Żelazko to odpowiedź na interpelację Katarzyny Osos, posłanki PO. – Według danych NFZ dysproporcje w dostępie do znieczulenia farmakologicznego – zewnątrzoponowego na koniec 2015 r. sięgały nawet kilkunastu procent – napisała Osos.


W województwach mazowieckim, małopolskim i podlaskim odsetek znieczuleń przy porodzie był najwyższy i sięgał 24 proc. Z kolei w województwach kujawsko-pomorskim, lubelskim, lubuskim i pomorskim wynosił zaledwie... 1 proc. Przy czym w lubuskim podano zaledwie 8 znieczuleń na 2265 porodów.


Zgodnie z nowymi przepisami oddziały położnicze mają obowiązek zatrudnić anestezjologa. Nie jest to jednak możliwe ze względu na brak kadr. W całym kraju dyplomem lekarza anestezjologa legitymuje się zaledwie 6779 lekarzy.

"Pan doktor jest zajęty"
W efekcie rodząca kobieta najczęściej słyszy, że "anestezjologa nie ma", a jeśli jest, to "akurat zajęty". Tym samym między bajki można włożyć zapewnienia Ministerstwa Zdrowia, które zawarto w standardach opieki okołoporodowej 2018, gdzie gwarantowano kobietom dostęp do znieczulenia.

– Należy mieć na uwadze, że znieczulenie zewnątrzoponowe jest tylko jedną z farmakologicznych metod, których skuteczność udowodniono naukowo. Rodzące mają możliwość skorzystania z wielu metod niefarmakologicznych, jak również analgezji wziewnej lub stosowanych dożylnie lub domięśniowo opioidów – stwierdziła minister.

Miejmy tylko nadzieję, że w niedługim czasie rząd nie dojdzie do wniosku, że najlepszym środkiem przeciwbólowym jest... modlitwa.
Źródło: Rynek Zdrowia