100 szwów u 8-latki po ataku psa. Jednak to nie właściciel stanie przed sądem

Oliwia omal nie straciła oka, założono jej 100 szwów
Oliwia omal nie straciła oka, założono jej 100 szwów Fot. christingasner / 123RF
8-letniej Oliwce z Łodzi założona sto szwów. Cała jej twarz była rozszarpana, dziewczynka omal nie straciła też oka po tym, jak została zaatakowana przez psa. Wciąż przebywa w szpitalu, gdzie walczy o powrót do zdrowia. Wypadek bada prokuratura. Niewykluczone, że zarzuty w sprawie usłyszy matka dziewczynki, a nie właściciele zwierzęcia.

Do wypadku doszło 31 lipca, gdy 8-latka wraz z mamą odwiedzała jedną z podopiecznych kobiety. Mama Oliwki, pani Katarzyna, jest bowiem pracownicą MOPS-u i opiekunką osób starszych. To nie była pierwsza wizyta dziewczynki u mieszkanki Głowna. 8-latka często bawiła się z wnukami kobiety.

Tym razem Oliwka przebywała z mamą w domu podopiecznej, a po podwórku biegał pies należący do kobiety. Gdy pani Katarzyna na chwilę otworzyła drzwi, bo – jak twierdzi – chciała wyrzucić śmieci, leżący pod drzwiami pies się na nią rzucił.

Dziewczynka usłyszała krzyk mamy i pobiegła sprawdzić, co się dzieje. Wtedy zwierzę wbiegło do domu i rzuciło się dziecko. Matce udało się odciągnąć psa.

Wezwana na miejsce karetka zabrała dziewczynkę do jednego z łódzkich szpitali. Oliwka przeszła poważną operacją, założono jej 100 szwów. Lekarze stwierdzili, że gdyby rozdarcie było o milimetr szersze, mogłaby stracić oko.

Rozbieżne zeznania
Sprawą zajmuje się łódzka prokuratura. Jednak jak wynika z dotychczasowych ustaleń, wersje uczestników wypadku się różnią. Matka dziewczynki twierdzi, że chciała wyrzucić śmieci, gdy pies zaatakował ją, a później Oliwkę.

Z kolei właścicielka zwierzęcia utrzymuje, że wielokrotnie informowała panią Katarzynę, że zwierzę jest niebezpieczne i nie powinna otwierać drzwi. Według jej słów, pracownica MOPS-u nie posłuchała ostrzeżeń, bo chciała, żeby jej córka zobaczyła psa.

– Narażenie przez matkę dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo życia bądź ciężkiego uszczerbku na zdrowiu zagrożone jest karą pozbawienia wolności w wymiarze do lat 5 – powiedział Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

Kopania zapowiedział, że prokuratura porówna obie wersje, aby ustalić faktyczny przebieg wydarzeń.
Źródło: lodz.wyborcza.pl
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

KALENDARZ CIĄŻY

TYDZIEŃ PO TYGODNIU

PRZEDSZKOLAK

ROZWÓJ I WYCHOWANIE