Tego skutku likwidacji gimnazjów nie przewidziano. Rodzice dostaną po kieszeni

Czy jedynym sposobem, aby w szkołach wprowadzić normalność, jest ich prywatyzacja?
Czy jedynym sposobem, aby w szkołach wprowadzić normalność, jest ich prywatyzacja? Prawo autorskie:romrodinka / 123RF Zdjęcie Seryjne
Teraz zbiją na tym niezły biznes. Można by rzec "dyskretna" prywatyzacja szkolnictwa. Prywatne szkoły to już nie tylko moda wśród najzamożniejszej grupy rodziców. Po likwidacji gimnazjów rodzice stanęli przed trudnym wyborem: niepubliczna szkoła prywatna, która średnio kosztuje 800 zł lub publiczne "jakoś to będzie". W Polsce na prywatną szkołę decyduje się już 142 tys. rodziców. To mniej więcej tyle, co liczba ludności Rybnika. Skąd taki wzrost?

O tym, że szkolnictwo w Polsce wymaga reformy, mówi się od dawna. Wiedzą o tym rodzice, dzieci, nauczyciele i psychologowie. Świat zmienia się błyskawicznie, tylko nie szkoły. To wygląda tak: żyjemy w XXI wieku, ale nasze dzieci chodzą do szkół edukujących jak w XX wieku.

Coraz większy procent rodziców nie chce biernie czekać. Decydują się na zapisanie już od podstawówki swoje dziecko do szkoły prywatnej. Liczba uczniów szkół prywatnych podstawowych po ostatniej reformie edukacji wzrosła o 48%, a samych szkół – o 20%.

Szkoła prywatna jest niezatłoczona i ciekawsza
Prywatna szkoła oferuje więcej lekcji z różnych przedmiotów, więcej godzin z języków obcych, wyższą motywację. Warsztaty wokalne, teatralne, kluby sportowe. Po reformie edukacji doszedł jeszcze jeden powód – wzrost liczby uczniów przypadająca na jedną publiczną szkołę podstawową - ze 181 na 254.

Placówki publiczne są przepełnione, prywatne kameralne i twórcze. Tym przyciągają. Choć płaci się za nie ciężkie pieniądze, rodzic ma wrażenie, że taka edukacja ma sens.

Gdzie najchętniej?
Na niepubliczne szkolnictwo na razie decydują się rodzice głównie dużych miast Polski. Z danych wynika, że w Warszawie naukę w niepublicznych szkołach rozpoczęło we wrześniu 2018 roku aż 1,5 tys. dzieci więcej niż przed rokiem. Tyle samo uczniów przybyło w szkołach prywatnych we Wrocławiu, o blisko 200 w Szczecinie, w Poznaniu o 450, w Białymstoku o 500, w Lublinie o 1,3 tys. więcej.


Największy procentowy wzrost liczby nowych prywatnych szkół podstawowych nastąpił w województwach: świętokrzyskim – 36% pomorskim – 29% i podlaskim – 28 %.

Co na to Ministerstwo Edukacji Narodowej?
Wypowiedź Anny Ostrowskiej, rzecznik prasowy MEN daje wiele do myślenia. – Wybór szkoły to indywidualna decyzja zarówno rodziców, jak i uczniów. Każdy rodzic ma prawo do decydowania o formie edukacji swoich dzieci. Dążymy do tego, aby każdy uczeń, bez względu na to, skąd pochodzi oraz jaki jest status materialny jego rodziców, miał zapewnioną dobrą szkołę i dobrą edukację. Temu także służą wprowadzane przez nas zmiany w systemie edukacji – odpowiada.

Jak widać, przepełnione są już nie tylko publiczne przedszkola. A ty, do jakiej szkoły poślesz dziecko?
Źródło: Rzeczpospolita
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

KALENDARZ CIĄŻY

TYDZIEŃ PO TYGODNIU

PRZEDSZKOLAK

ROZWÓJ I WYCHOWANIE