
Uwielbiamy ją!
REKLAMA
Australijska aktorka komediowa, Celeste Barber, nie boi się spojrzeć prawdzie w oczy. Na swoim koncie na Instagramie pokazuje nagą prawdę - dosłownie i w przenośni - parodiując niby naturalne, ale wciąż wystylizowane, fotografie gwiazd. Artystka prowokuje uświadamiając, że sprzedawany nam każdego dnia obraz idealnych, pięknych gwiazdeczek to wystylizowana fikcja. Prawdziwe życie wygląda inaczej. Kobiety nie budzą się codziennie z pełnym makijażem. Nie gramy nago na pianinie podczas niedzielnych obiadków. Nie pozujemy z "dziubkiem" pod prysznicem. Celeste apeluje - to nie jest prawdziwa kobiecość. Nie wierzmy w sztuczne piękno. Nie dajmy się zwariować.
Przecież kto normalny schodzi w ten sposób z łóżka?
Albo tak perfekcyjnie "przypozuje" po zachodzie słońca?
Nie widziałam również nikogo, kto do scen łóżkowych wkładałby obrożę z diamentów.
Nie spotkałam nigdy tak wystylizowanej kucharki.
Nie zdarzyło mi się jeść pizzy w stroju kąpielowym. Okrakiem.
Z lustrem całował się tylko mój pies.
Z basenu wychodzę podobnie. Oczywiście chodzi mi o panią po prawej.
Cóż, ja nawet nie umiem grać na pianinie.
Zdjęcie przy doniczce - nigdy bym na to nie wpadła.
Nie obrałabym też takiej pozycji. To musiałoby być okropnie niewygodne.
Mama w gorsecie o poranku. Jasne, to moja codzienność!
Cała ja. Ta z prawej oczywiście. Zgadzam się z Celeste w 100%. Zachowuję zdrowy rozsądek.