2-latek najechał samochodem na swoją mamę. Zanim skomentujesz pomyśl, jak to jest mieć dziecko

Prawo autorskie: halfpoint / 123RF Zdjęcie Seryjne
Prawo autorskie: halfpoint / 123RF Zdjęcie Seryjne
Tata siedzący z maluchem na kolanach za kierownicą rodzinnego samochodu to obrazek z marzeń każdego mężczyzny. Myślę, że większość mam również nie odpuściłaby sobie tej frajdy. Można wtedy wcielić się w rajdowca Formuły 1, pędzić w wyobraźni po mieście z zawrotną prędkością i wspólnie wykrzykiwać “Brrrrum, brum!” Czy ktoś kiedykolwiek pomyślałby, że ta niewinna zabawa mogłaby być niebezpieczna? Czy sadzanie dziecka za kierownicą samochodu i pokazywanie mu, jak działa ten fascynujący pojazd dla dorosłych, może nieść ze sobą nieprzyjemne konsekwencje? Wielu, dowiadując się o dość nietypowym zdarzeniu, które miało miejsce 2 dni temu w podkaliskim Opatówku, powie pewnie, że tak.

30-letnia kobieta dosłownie na chwilkę oderwała wzrok od swojego 2,5-letniego synka. Wysiadła z samochodu, aby wypakować zakupy z bagażnika. W tym momencie jej pociecha usiadła za kierownicą pojazdu, przekręciła kluczyki i..uruchomiła samochód. Jak tłumaczy sierż. sztab. Anna Jaworska - Wojnicz, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Kaliszu, samochód w tym momencie ruszył. Matka dziecka, zauważywszy co się dzieje, próbowała zatrzymać pojazd. Samochód uderzył w nią jednak na tyle nieszczęśliwie, że kobieta ze złamanym podudziem trafiła do szpitala.

Lekarze poinformowali, że uraz nie zagraża ani zdrowiu ani życiu kobiety. Mama i jej synek, na szczęście, najedli się jedynie sporej dawki strachu. Mam przy tym wielką nadzieję, że mama z opowieści nie czerwieniła się ze wstydu relacjonując przebieg historii, która jej się przytrafiła.


Jeśli ktokolwiek chciałby nazwać tę kobietę nieodpowiedzialną matką, naiwną kobietą lub człowiekiem bez namysłu, stanę w jej obronie
Każdy, kto pokusiłby się na taki komentarz chyba zapomniał jak to jest mieć w domu nadpobudliwego dwulatka albo też nigdy dotąd nie miał kontaktu z małymi dziećmi. To był wypadek. Takie sytuacje niestety się zdarzają i warto sobie uświadomić, że mogą spotkać każdego, również Ciebie. Prawda jest taka, że najprawdopodobniej tylko kobieta, a co najbardziej pewne - matka (ta wyrozumiała), słysząc takie wieści, pomyśli od razu: “biedna Pani, bardzo mi jej szkoda”. Przypuszczam, że opinie wielu innych osób byłyby bardzo krzywdzące “po co dziecko robiła, jak nie umie się nim zająć”, “jak tak można dziecko samopas zostawić” lub “baba chyba mózgu nie ma”.

Choć mnie ta sytuacja nie dotyczy i nigdy w podobnej nie byłam, wszystkie te słowa bardzo by mnie zraniły. Ponieważ ja wiem, jak to jest, gdy kobieta ma miliard rzeczy na ogarnięcia i ruchliwe dziecko pod pachą. Zdaję sobie sprawę, jak trudno jest mieć oczy dookoła głowy, by dokładnie śledzić każdy ruch dwu- czy trzylatka. To niewykonalne upilnować malca, by nigdy nie dotknęło czegoś co kłuje, parzy czy grozi przypadkowym uruchomieniem. Każdy, słysząc o takich nieprzyjemnych, matczynych “przygodach”, powinien chwilę nad nimi pomyśleć, wziąć sobie do serca, ale błagam - nie poddawać ocenie.

Trudno mi obserwować jak surowy jest świat wobec matek. Słuchać i czytać o tym, jakie jesteśmy wciąż niedostatecznie dobre - tu za mało, tam za dużo, zarówno w odniesieniu do tego co mówimy, robimy oraz jak wyglądamy. Uważam, że za bardzo dostaje nam się za wszelkie rodzicielskie niedociągnięcia. Czasami tak po prostu jest, że dzieci wpadają na pomysły, które nigdy w życiu nie przyszły nam do głowy. W ułamku sekundy obcinają sobie włosy nożyczkami (ja sama to zrobiłam, gdy mama akurat szukała kolorowego papieru do wyklejanki), potykają się o własne nogi i uderzają głową w stół czy też właśnie... przekręcają nieodpowiedni kluczyk.
Każda mama osobiście ma dość krzywdzących komentarzy wobec zabieganych i zmęczonych kobiet, a jednocześnie wszystkie nawzajem doprawiamy sobie gorzki los, który gotuje nam opinia publiczna. Matka matce wbija nóż w plecy - to jest najgorsze. “Ciśniemy” po sobie, zalewamy internet hejtem - najczęściej anonimowym, a później same płaczemy siedząc na sedesie, że nie dajemy rady: “innym się udaje, tylko nie mi”, “jestem do niczego”. Ludzie, trochę więcej wyrozumiałości - zarówno wobec innych, jak i wobec siebie.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

KALENDARZ CIĄŻY

TYDZIEŃ PO TYGODNIU

PRZEDSZKOLAK

ROZWÓJ I WYCHOWANIE