Nim podzielicie się radością i troską dotyczącą waszego dziecka, POMYŚLCIE. Być może kogoś tym zranicie

Prawo autorskie: karmaknight / 123RF Zdjęcie Seryjne
Prawo autorskie: karmaknight / 123RF Zdjęcie Seryjne
Często trafiam w Internecie na materiały, które mnie wzruszają. Nie wiem, czy to kwestia mojego charakteru, czy rzeczywiście te materiały działają tak na każdego. A może to dlatego, że jestem mamą i w moim organizmie cały czas szaleją hormony?

Przeczytałam list pewnej kobiety, ciotki. Napisała na swoim blogu o tym, jak wspaniałego ma siostrzeńca czy też bratanka. Mały Billy jest słodki i uroczy. Wspaniale się z nim bawi i spędza z nim czas. Jest tylko jedno małe ale. Rodzice chłopca cieszą się, śmieją i radują zupełnie nie myśląc o tym, że autorka tekstu jest tylko ciocią. Osobą, która nie może mieć dzieci i bardzo przeżywa każdy kontakt z małym chłopcem.

Tekst, o którym pisze autorka listu dostępny jest tutaj: Przepraszam moich przyjaciół z dziećmi… – Przyp. Red

Dopiero ten wpis uświadomił mi, jak pewne z pozoru niewinne zachowania mogą być bolesne dla otoczenia. Jak radość, uśmiech rodziców i ciągłe opowiadanie o niemowlęcych kupkach mogą ranić bliską osobę. Najbliższą. Taką, której zranić nie chcemy.

Mam starszą siostrę. Jej życie ułożyło się tak, że jest – jak to się teraz ładnie mówi – singielką. Nie ma dzieci i być może los nie pozwoli jej doświadczyć bycia mamą. Nie wiadomo. Jest wspaniałą ciocią. Moja Jula uwielbia spędzać z nią czas, i z tego co widzę – vice versa. Nie w tym jednak rzecz. Po przeczytaniu artykułu o którym wspomniałam, zastanowiłam się chwilę nas sobą. Nad naszą postawą. Cieszymy się razem z mężem, że ciocia spędza czas z Julą a Jula z radością biegnie do niej gdy ta tylko pojawia się w drzwiach. Nigdy jednak nie zapytaliśmy jej, czy na pewno tego chce. Czy jeśli prosimy ją o pomoc – a nigdy nie odmawia – nie zmienia przypadkiem swoich planów. Jestem przekonana, że sama z siebie nigdy Nam tego nie powie, ale być może ma ochotę powiedzieć „nie! Tym razem ja idę do kina!” albo „Może niech ojciec posiedzi z Julą, a my zróbmy sobie siostrzany wypad”. Czuję się źle z tym, że sama nigdy tego nie zaproponowałam.

Być może ona zachowuje się tak jak powinna, a nie tak jak czuje, bo tak wypada. I jest to tylko i wyłącznie nasza zasługa. Naszego niemyślenia, niewielkiej wrażliwości. Wiem, że przesyłanie tysiąca zdjęć rodzinie nie jest tak drażniące jak przesyłanie ich znajomym. A może jest?


Moja refleksja jest być może tylko moja. I być może problem wcale nie istnieje tak powszechnie jak mi się wydaje. Ale mimo wszystko chciałam powiedzieć o tym głośno wszystkim mamom i ojcom. Proszę, przemyślcie swoje zachowanie. Rodzicielstwo jest piękne, jest cudowne. To doświadczenie, które ubogaca, przepełnia nas rodziców i nasze życie. Przede wszystkim nasze. I choć osoby nam bliskie siłą rzeczy są w tym z nami, nigdy nie poczują tego co my. I nie powinniśmy tego od nich oczekiwać. Szanujmy ich prywatność. Pytajmy o uczucia. Nie bójmy się rozmawiać.

Może się bowiem okazać, że przypadkiem ranimy najmocniej. Autorka tego tekstu, o którym mówiłam na początku sama pisze, że cieszy się z tego, jak rośnie Billy. Ale w tyle głowy ma to, że jej dziecko mogłoby się teraz z nim bawić. Mogłoby, gdyby nie straciła ciąży kilka lat wcześniej.

Nie znamy ludzi tak dobrze jak siebie. Ba, nawet o sobie samych nie wiemy wszystkiego.
Dlatego proszę, zastanówmy się chwilę. Tak po prostu.

Pozdrawiam,
Mama Juli
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

KALENDARZ CIĄŻY

TYDZIEŃ PO TYGODNIU

PRZEDSZKOLAK

ROZWÓJ I WYCHOWANIE