Nie przyjęli księdza po kolędzie, więc kościół odmówił im pogrzebu dziecka. Nowe oblicze "chrześcijaństwa"

Prawo autorskie: sean824 / 123RF Zdjęcie Seryjne
Prawo autorskie: sean824 / 123RF Zdjęcie Seryjne
Przepisy prawa są bezduszne. Albo przynajmniej bywają. Te z zakresu prawa kanonicznego również. Nie chcemy o nich dyskutować, interpretować ich czy też pokazywać gdzie występują luki. Chcemy opowiedzieć Wam o historii, która Nas poruszyła. Ludzkiej historii. Na którą wpływ miał boski czynnik. Bo jak inaczej mówić o księdzu?

Sprawą zajął się Tygodnik Wągrowiecki. Do redakcji miał przyjść list d Pana Mirosława, który opisuje co spotkało go na plebanii w parafii, której jest członkiem od lat. Podobno po 15 minutach oczekiwania pod drzwiami kancelarii, Pana Mirosława wraz z synem i synową przyjął jeden z wikariuszy. Sposób rozmowy zainteresowany opisał w liście jako impertynencki i wyniosły.

Syn Pana Mirosława stracił dziecko. Rodzice przyszli do Kościoła ws. pogrzebu małego Ksawerego. Jednak ich przynależność do kościoła (jako wspólnoty ludzi wierzących) jest wątpliwa, bo przecież nie przyjmują księdza po kolędzie. Wyjaśnienia Pana Mirosława o tym, że od trzech lat pracuje poza granicami kraju wraz z żoną, a syn jest kierowcą i pracuje na terenie całej Europy na nic się zdały.
Mało? Syn Pana Mirosława miał usłyszeć, że nie jest ojcem Ksawerego. Bo kto nie ma ślubu kościelnego nie może być ojcem.

Powiecie – no tak, jak dziecko nie jest ochrzczone, to ma prawo tylko do pochówku. Tak jakby zdążyło zawinić Bogu. Ale mały Ksawery został ochrzczony. Jeszcze w szpitalu, tuż przed śmiercią. Według wikariusza jednak za późno by zasłużyć sobie na pogrzeb. Miał jeszcze dodać, że cyt: „dziecku w jego ostatniej drodze towarzyszyć nie będzie”


Jak czytamy na portalu wrc.pl redaktorzy Tygodnika Wągrowieckiego o sprawie chcieli porozmawiać z kapłanem. Ten jednak odmówił udzielenia odpowiedzi na nurtujące ich pytania. Jego bezpośredni przełożony ksiądz dziekan Piotr Kalinowski przyznał zaś, że o sprawie słyszał tylko z relacji kapłana, nie zna jednak szczegółów. Pan Mirosław zapowiada skargi do Prymasa Polski, Episkopatu Polski i Ojca Świętego w Watykanie. Ostatecznie dziecko pochował kapłan z innej wągrowieckiej parafii.

Mężczyzna decyduje się służyć Bogu jako kapłan, dlatego, że czuje w sobie powołanie. Dla każdego jest ono pewnie czymś innym i o tym się nie dyskutuje. Można jednak spodziewać się empatii, zrozumienia, odrobiny wyrozumiałości, zachowywania własnych przemyśleń dla siebie. Niemniej jednak ksiądz wykonuje też pewną pracę, za którą jest wynagradzany. Przez parafian i przez Boga. Więc czy takie zachowanie nie jest naruszeniem etyki zawodowej?

Dlaczego osoba, która powinna pomóc małemu Ksaweremu odwróciła się do niego plecami? To miała być dodatkowa kara dla rodziców? Za co? Czym ten mały, niewinny chłopczyk zasłużył sobie na takie traktowanie?

Źródło: portalwrc.pl
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

KALENDARZ CIĄŻY

TYDZIEŃ PO TYGODNIU

PRZEDSZKOLAK

ROZWÓJ I WYCHOWANIE