![Fot. Flickr / [url=https://www.flickr.com/photos/lplewnia/12009446345/in/photolist-jiexZK]Lukas Plewnia[/url] / [url=https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/]CC BY[/url]](https://m.mamadu.pl/ed2e5f4a651a1db55535fc51e6172c63,1500,0,0,0.jpg)
„Wielkie nieporozumienie” w ten sposób podsumowały pierwszą debatę Ekspertów Dobrej Zmiany, dwie wybrane MEN ekspertki, które miały wątpliwą przyjemność w niej uczestniczyć.
Przebieg spotkania opisały na swojej stronie internetowej Magdalena Milczewska i Wiktoria Kowalska, przedstawicielki fundacji Przestrzeń dla Edukacji. Są one jednymi z 1840 wybranych przez Ministerstwo „Ekspertów Dobrej Zmiany”, którzy podczas cyklu debat mieli wspólnie stworzyć nowy, lepszy projekt polskiego systemu edukacji. Patrząc na sposób organizacji tych spotkań, od dawna zapowiadana „Dobra Zmiana” wydaje się być po prostu dobrą ściemą.
Zebrani goście mieli nadzieję, że będą mogli porozmawiać z minister edukacji Anną Zalewską, zamiast niej zjawiła się jednak wiceminister Marzenna Drab. Z relacji wynika, że przywitała wszystkich, podziękowała za przybycie, powiedziała, że „edukacja jest wielką odpowiedzialnością” , po czym życzyła udanej debaty i wyszła. Prowadzenie spotkania przejęły Beata Kozyra i Jolanta Dobrzyńska, należy nadmienić, że żadna z prowadzących nie jest przedstawicielką MEN.
Może zainteresuje cię także: Dzieci będą się uczyć rok dłużej! Zostaną gimnazja, przedłużą się licea. Jakie zmiany szykuje dla nas rząd?
Mija połowa czasu przeznaczonego na debatę. Nadal rozmawiamy o tym, czy uczyć w przedszkolu pisania czy nie. Zastanawiamy się np. nad tym czy wprowadzać 22 czy 24 znaki polskiego alfabetu!!! W końcu przechodzimy do edukacji matematycznej. Przy tej okazji znów padają pytania o cele edukacji, lecz ponownie skupiamy się na nieścisłościach w zapisie kolejnych punktów. Zebrani zauważają, że nie dotarliśmy nawet do trzeciego punktu planu przewidzianego na dziś, a przed nami jeszcze takie tematy, jak „rozmowa o podręcznikach”, „nowe media w podstawie programowej” oraz „edukacja polonistyczna – propozycje lektur”. Wszyscy na sali zaczynają dostrzegać beznadziejność sytuacji: brak gospodarzy, brak informacji o autorach zmian w podstawach programowych, brak wcześniejszej informacji o programie spotkania, brak osób przygotowanych do jej profesjonalnego poprowadzenia, brak wcześniejszej znajomości celu spotkania …. można by wymieniać jeszcze długo.
Podobnych debat jak ta ma odbyć się jeszcze kilkanaście, MEN na drodze rekrutacji wybrało do nich 1840 ekspertów, którzy debatować mają w 16 grupach tematycznych. Ministerstwo nie chciało ujawnić kryteriów, na podstawie których wybierało ekspertów, choć tak duża ich liczba wydaje się dość zaskakująca. Zaplanowano też 16 debat wojewódzkich z udziałem uczniów, rodziców i samorządowców. Włodzisław Kuzitowicz z Obserwatorium Edukacji wylicza:
Z prostego podzielenia liczby 1840 wynika, że w każdej z projektowanych 16 grup tematycznych będzie – średnio – po 115 osób. Przyjmując, że każdy z nich dostałby TYLKO 5 minut na przedstawienie swego stanowiska, musiałoby to zająć 575 minut, czyli 9 godzin i 35 minut! A gdzie możliwość odniesienia się do wypowiedzi innych uczestników tej „dyskusji”? A kiedy dyskutować nad „dokumentem końcowym”? Już tylko ta prosta symulacja ukazuje absurdalność tego projektu.
Najlepszym podsumowaniem, sposobu w jaki Ministerstwo korzysta z zasobów grona ekspertów, są słowa Magdaleny Milczewskiej i Wiktorii Kowalskiej, które nie chcą, żeby wypracowane podczas „konsultacji” zmiany, podpisane zostały ich nazwiskiem:
Nie zgadzamy się, żeby naszymi nazwiskami podpisano przedstawione dziś zmiany, które wejdą od września do szkół i przedszkoli. Oczekujemy prawdziwych, profesjonalnie przygotowanych i rzetelnie przeprowadzonych konsultacji. Nie wyrażamy zgody na marnowanie potencjału drzemiącego w ekspertach powołanych do udziału w debatach. Chcemy rozmawiać o przyszłości polskiej szkoły, o jej celach i wizji absolwenta przedszkola i szkoły.
