Nigdy przy moich dzieciach nie mówcie o ludziach „te brudasy”, „ten czarnuch” – nie zgadzam się

Fot. Pixabay/[url=https://pixabay.com/pl/osoby-cz%C5%82owiek-dziewczyna-twarz-812821/]Pezibear[/url] / [url=  http://pixabay.com/pl/service/terms/#download_terms]CC O[/url]
Fot. Pixabay/Pezibear / CC O
O fali hejtu w stosunku do uchodźców już trochę napisano. Pisali zarówno ci, w których nienawiść kipi, jak i ci, którzy na tę nienawiść się nie godzą. Jestem zdecydowanie w tej drugiej grupie, bo im bardziej nienawidzimy, tym bliżej nam do tych, których nienawiścią obdarzamy.


Przeraża mnie jak łatwo z ciepłego i bezpiecznego fotela ferować wyroki, mówić, co zrobilibyśmy, gdybyśmy byli politykami, żołnierzami. Nagle wszyscy jesteśmy specjalistami od uchodźców i dajemy sobie prawo do wyrażania głośno swoich racji, jakkolwiek absurdalne i przerażające by nie były.

Gdyby do mojego domu zapukała rodzina, która trafiła do Polski w drodze z Syrii
, otworzyłabym szeroko drzwi i zaprosiła ich do środka. Nakarmiłabym, dała czyste ubrania i powiedziała, żeby zostali, jak długo będzie trzeba. Pomogłabym im w kwestiach formalnych, pokazała, jak mogą sobie u nas poradzić. Moim dzieciom wytłumaczyłabym, że ci ludzie szukają swojego miejsca na ziemi. I szczerze w d**pie bym miała, czy ze względów ekonomicznych, czy dbając o swoje bezpieczeństwo.

Dla mnie to są po prostu ludzie
, którzy tu i teraz potrzebują pomocy. W Wielkiej Brytanii jest ponad 850 000 Polaków. Powiedzcie, który z nich nie trafił tam z pobudek ekonomicznych? Jakim prawem oceniamy tych, którzy szukają możliwości lepszego życia, skoro sami nie jesteśmy lepsi? Ile znacie osób, które wyjechały do Niemiec tylko dlatego, że mogli tam dostać socjal i dzięki wsparciu państwa nie musieli pracować?

Jest mi wstyd. Wstyd, kiedy słyszę o brudasach
, czarnuchach, mordercach i dzieciorobach. I zupełnie nie rozumiem skąd w nas potrzeba oceny tych wszystkich ludzi. Skąd prawo do generalizowania, że każdy uchodźca to terrorysta, islamista, który zgwałci lub pobije kobietę, który upokorzy mężczyznę i podłoży bombę w najbliższym przedszkolu? Co wiemy o islamie? Dzisiaj liczy się jedynie to, że wśród nich są fanatycy, którzy w walce o czystość swojej wiary są w stanie posunąć się do przerażających zbrodni. Ale zapomniałam, że przecież dziś wszyscy jesteśmy ekspertami w temacie Bliskiego Wschodu. Wiemy wszystko o uchodźcach, których pokazują nam media. Bo gardzą wodą, bo „tak dziwnie patrzą”, bo oni chcą nam odebrać tożsamość.


I wiecie co, oni już mają nad nami władzę. Mówimy ich językiem. Słyszę: „Zamknąć granicę, postawić ich wszystkich pod ścianą i rozstrzelać. Wejść do ich państwa i wysadzić wszystkich w powietrze, żeby zakończyć ten eksodus.” Przeczytałam kiedyś bardzo ważne dla mnie słowa, które w różnych momentach mojego życia sobie przypominam. Dziś znowu do mnie wróciły: „Strach to grzech pierworodny. Niemal wszystko zło na świecie ma swe źródło w tym , że ktoś się czegoś boi. Jest to zimny , oślizły wąż, który owija się wokół ciebie. Nie ma nic okropniejszego ani bardziej poniżającego, jak żyć w bojaźni."*

W słowach nienawiści, które słyszę wokół jest właśnie ten strach.
Tylko kto mi powie, jak można nienawiść zwalczyć nienawiścią? Nie chcę, żeby moje dzieci słyszały o brudasach, o zabijaniu ludzi bez skrupułów, o podrzucaniu bomb i pogardzie wobec drugiego człowieka. Czemu czujemy się lepsi od nich? Jesteśmy tacy sami. Fanatycznie zapatrzeni w siebie i w to co moje. Nie chcemy się dzielić, łatwiej nam wysłać sms o treści POMOC, niż tej pomocy faktycznie udzielić.

I proszę, nie chcę dyskusji o kwestiach ekonomicznych, politycznych, błędach, których władze ważnych państw naszego świata nigdy popełnić nie powinny. Chcę dyskusji o tym, jak postrzegamy drugiego człowieka. Jak łatwo mówimy o odebraniu komuś życia, podczas, gdy chociażby jesteśmy przeciwni aborcji. Jak gardzimy człowiekiem za jego plecami uwłaczając jego godności. Kwestia uchodźców odkrywa w nas najbardziej obrzydliwe cechy.

Jesteśmy siebie warci.
Stajemy na równi z tymi, którymi pogardzamy. Nie przyjmujemy do wiadomości, że można inaczej, że sytuacja uchodźców pokazuje, że droga nienawiści, jest najgorszą, jaką możemy wybrać.

Nie chcę nigdy od moich dzieci usłyszeć, że gardzą drugim człowiekiem, że segregują ludzi ze względu na kolor skóry, niepełnosprawność, czy pochodzenie. Chcę wierzyć, że oni, jeśli zaszłaby kiedyś taka potrzeba, również otworzą drzwi ludziom, którzy poproszą ich o pomoc. A nie skopią jak psy i przegonią wyzwiskami. Że nie staną na równi z tymi, których się mogą obawiać, że nie dadzą się zastraszyć, że będą mieć świadomość, że nie wszystkich można mierzyć jedną miarą i że dobro raz dane wróci z dwukrotną siłą.


To pewnie dla wielu naiwne. Ale ja wierzę, że właśnie w ten sposób możemy przeciwstawić się temu, czego tak bardzo się obawiamy. Nie odbierajcie mi tej wiary. Dlatego proszę, w mojej i moich dzieci obecności nie bądźcie, tymi, których tak się boicie i których nienawidzicie.


PS. *L.M. Montgomery „Błękitny zamek”