"Bo twoje dziecko zawsze... a moje nigdy". Przestańcie w końcu paplać, zajmijcie się swoim domem

Prawo autorskie: ababaka / 123RF Zdjęcie Seryjne
Prawo autorskie: ababaka / 123RF Zdjęcie Seryjne
Znacie to uczucie ulgi, kiedy spotykając się z przyjaciółmi widzicie dzieci znajomych zachowujące się gorzej od waszych? Kiedy macie okazję powiedzieć: „W tydzień bym je ustawiła i by się tak nie zachowywało?. Co takiego sprawia, że jako matki rościmy sobie prawo do zwracania uwagi innym kobietom, tym samym dyskredytując ich kompetencje wychowawcze?

Nie raz zastanawiałam się, dlaczego tak bardzo zwracamy uwagę na to, jak inne matki zajmują się swoimi dziećmi? Nierzadko z satysfakcją wytykamy innym błędy wychowawcze, zwłaszcza, gdy możemy powiedzieć: „No wiesz, moje dzieci nigdy się tak nie zachowywały, nie pozwoliłabym, by tak krzyczały w sklepie”. Są kobiety, które tę krytykę zatrzymują tylko i wyłącznie dla siebie, są i takie, które głośno i z wielką ochotą wyrażają swoje opinie na temat cudzych dzieci. Za co najczęściej krytykujemy lub jesteśmy krytykowane?

Za zachowanie naszych dzieci

Kiedy tupią nogami i rzucają się na piasek nie chcą wyjść z placu zabaw, a bezradna mama próbuje przekupić je cukierkiem i na siłę wziąć na ręce lub włożyć do wózka. Obserwując taką scenę doskonale wiemy, jak my byśmy się zachowały i zastanawiamy się, dlaczego TA matka nie czytała o buncie dwulatka? Odrobina wiedzy i wiedziałaby, co zrobić, by ujarzmić rozkrzyczane dziecko. Mamy poczucie wyższości, bo wiemy więcej i z naszym dzieckiem takich problemów nie miewamy. Oczywiście do czasu, gdy nie zacznie krzyczeć w sklepie próbując wymusić na nas kupno zabawki. Wówczas my nerwowo będziemy się rozglądać czy ktoś nie widzi naszej bezradności.

Zapewniam, że przy półce stoi jakaś matka, która myśli: „Jeny czy ona naprawdę nie wie, jak uspokoić to dziecko? Ja już dawno bym wyszła z tego sklepu”. Najchętniej krytykujemy matki za to, jak wychowują swoje dzieci. Potrafimy dostrzec najmniejszy błąd, tym samym budując swoje poczucie wartości. Myślimy: „Nie jestem taka zła, skoro w takiej sytuacji potrafię sobie z własnym dzieckiem lepiej poradzić.” To nic, że w innych momentach bywamy bezradne.

Za ubieranie naszych dzieci

Okazuje się, że to bardzo delikatny temat. Wiele kobiet na tym punkcie jest przewrażliwionych. Jak powinnam ubrać swoje dziecko – to jeden najczęstszych problemów matek, zwłaszcza, gdy zależy nam na tym, by dziecko się nie przegrzało lub by nie było mu zbyt zimno. „Zdecydowanie za ciepło go ubrałaś” możemy usłyszeć od napotkanej na spacerze koleżanki. „Czy jej nie jest zimno? Sprawdź, czy ma ciepłe rączki”.

Takie komunikaty skutecznie podkopują pewność matki, która na chwilę zapomina, że to czy dziecku jest ciepło, sprawdza się na jego karku, a nie rączkach. A gdy jeszcze do tego komentarza zostanie dodane: „Moje dzieci NIGDY Nie chorują”, to, co poniektóre mamy na chwilę będą mieć wyrzuty sumienia za złą ocenę pogody przed wyjściem na spacer i w efekcie niewłaściwie (zdaniem innej matki) ubranie dziecka. Mamie, która krytykuje pozostanie poczucie wyższości i pewność, że to jednak ona do macierzyństwa jest lepiej przygotowana.

Za żywienie naszych dzieci

Tu speców jest wielu. Każdy niemal prześciga się w opowiadaniu, czego to ich dziecko nie zjada. Na widok wyciągniętych podczas spaceru wafelków robimy pełną zgorszenia minę częstując własne dziecko jabłuszkiem, które jednak do rówieśnika ręce po wafelki wyciąga. Krytykujemy, często jednak w tej kwestii mając sobie wiele do zarzucenia. Czasami tłumaczymy się faktem, że nasze dziecko czasami zje fast food, bo i tak jest szczupłe, a od puszki pepsi na pewno nie przytyje, natomiast ze zgrozą patrzymy na otyłe dziecko koleżanki, które zjada gofra z bitą śmietaną. Znamy zasady zdrowego żywienia.
Te (nazwijmy je) trzy sfery naszego rodzicielstwa to punkt zapalny w rozmowach matek. Niemal każda rości sobie prawo do krytyki innej uważając, że upoważnia ją do tego sam fakt bycia matką. Doświadczenie, jakie zdobywa w wychowaniu własnych dzieci, świadomość instynktu macierzyńskiego (takie udowadnianie, kto czuje go bardziej) sprawiają, że czują się lepszymi rodzicami. Albo, że chcą się tak czuć, gdyż krytykowanie często jest wynikiem własnych kompleksów i niedociągnięć wychowawczych.


Chętnie kosztem innych ludzi poprawiamy sobie samopoczucie, w tym przypadku zwracając uwagę rodzicom, naszym zdaniem, źle wychowanego dziecka. Jeśli jest to krytyka konstruktywna, rada, dzięki której komuś będzie łatwiej zapanować nad własnym dzieckiem, to pewnie większość przyjmie ją z wdzięcznością.

Jednak nim skrytykujemy, może najpierw przyjrzymy się sobie. Czy jesteśmy tak nieskazitelnymi rodzicami, którzy ZAWSZE wiedzą jak zachować się w danej sytuacji? A może zamiast mówić: „Bo twoje dziecko zawsze, a moje nigdy” spytać, czy możesz w czymś pomóc i uczyć się od innych matek rzeczy, których same nie potrafimy? Czyż nie byłoby przyjemniej?
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

KALENDARZ CIĄŻY

TYDZIEŃ PO TYGODNIU

PRZEDSZKOLAK

ROZWÓJ I WYCHOWANIE