Szczepić czy nie? Przede wszystkim w dyskusji o szczepieniach nie zapominajmy o prawie dziecka do ochrony jego zdrowia

Dyskusje na temat szczepienia dzieci nie ustają. Bezustannie ścierają się głosy przeciwników jak i zwolenników szczepień. Pytanie tylko, gdzie w toczących się rozmowach jest miejsce na prawo dziecka do ochrony jego zdrowia.

W ostatnim czasie częstochowscy radni podjęli uchwałę, która ma ograniczyć dostęp do żłobków i przedszkoli dzieci nieszczepionych. Między innymi w tej sprawie wypowiada się Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak.

Ewa Raczyńska: Podejmuje Pan działania mające na celu rozszerzenie zakresu obowiązkowych szczepień. Czy uchwała podjęta w Częstochowie może sprzyjać zwiększeniu liczby szczepionych dzieci?

Marek Michalak: Każde działanie, które wychodzi naprzeciw zwiększenia ochrony dzieci zasługuje na uwagę i wsparcie - musi być jednak zgodne z obowiązującym w Polsce prawem. Warto zauważyć, że w Konstytucji art. 68 mówi, że „każdy ma prawo do ochrony zdrowia”, zaś art. 70, że „każdy ma prawo do nauki” a nauka do 18 roku życia jest obowiązkowa i jeszcze zwracam uwagę na art. 31, gdzie czytamy: „ograniczenia w zakresie konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanowione tylko w ustawie”. Nie wartościując wymienionych praw zwracam uwagę, że uchwała nie może ograniczać praw ustawowych. Jednocześnie zaznaczam, że jestem absolutnie zwolennikiem szczepienia dzieci, które zaliczam do realizacji prawa dziecka do ochrony zdrowia.

Skąd zatem trochę już histeryczny głos w temacie szczepień dzieci?

Temat ochrony dzieci zawsze budzi emocje, szczególnie kiedy mówimy o zdrowiu i życiu. Musimy nieustannie pamiętać, że w odniesieniu do dzieci mówimy o specjalnym standardzie ochrony praw człowieka. Należy pamiętać, że dziecko to nie przedmiot, własność czyjakolwiek, nawet rodzica. W kwestii szczepień w Polsce określono kalendarz szczepień obowiązkowych, które powinny być wykonane u każdego dziecka, chyba, że inne zalecenia lekarskie je ograniczają.
Mówi się o zagrożeniu epidemią. Czy nie jest jednak tak, że jej wizja jest wykorzystywana jako straszak w rozmowie o obowiązku wykonywania szczepień?

Być może. My jednak nie powinniśmy czekać na epidemię. Wręcz przeciwnie, musimy zadbać o to, by jej zapobiegać. Żyjemy w czasach, kiedy mamy taką możliwość, więc dlaczego nie chcemy z niej korzystać? Myślenie o tym, że choroba nas ominie może być zgubne.


Ja chodziłam na szczepienia ze szkoły, grupowo. Wszyscy byli szczepieni bez wyjątku…

I było to często traumatyczne przeżycie…

Prawda…

Dzisiaj wygląda to już inaczej. Zabieg wykonywany jest przy rodzicu, który wspiera swoje dziecko. Warto zauważyć, że mówiąc o specjalnym standardzie ochrony praw dziecka musimy mieć na względzie ochronę jego zdrowia, opiekę, edukację, niedyskryminację. Natomiast przywołując prawa rodzica do wychowania dziecka zgodnie ze swoimi przekonaniami mówimy o płaszczyźnie politycznej, religijnej, nie ma mowy o nieleczeniu dziecka, o pozwoleniu na jego chorowanie.

A może to działanie pod przymusem zwiększa niechęć rodziców do szczepień?


Cóż, tak już mamy, że wobec obowiązku niekiedy stajemy okoniem. Nie powinno tak się dziać, kiedy chodzi o ochronę prawa dziecka. Dzisiaj cała burza rozpoczęła się od tego, że któryś samorząd próbuje ograniczyć dostęp dzieci nieszczepionych do placówek, zmuszając rodziców do szczepienia swoich dzieci. Cel słuszny tylko z założenia, nie w realizacji. Wyrzucenie jakiegoś dziecka na margines z tego względu, że jego rodzic podjął decyzję, by go nie szczepić, że czegoś nie dopełnił dorosły, to nie jest właściwy kierunek. Powinniśmy się upominać o prawo każdego dziecka, chronić ze wszech miar te, których rodzice wypełniają swoje obowiązki, ale podwójnie chronić te, których rodzice obowiązków nie wypełniają, nie dopilnowują pewnych kwestii i być może swoim zachowaniem narażają na niepożądane działania, mówiąc o szczepionkach – na ryzyko choroby

Tyle tylko, ze rodzicem może kierować zwykły strach. Myśli sobie, że mniejszą krzywdę zrobi nie szczepiąc niż szczepiąc i ryzykując powikłaniami.

I tu wracamy do edukacji, do wyważonej dyskusji. Proszę zauważyć, że podczas poruszania tematu szczepień bardzo rzadko dopuszczani są do swobodnego głosu eksperci. Tacy, których wiedza pozwalałaby rozwiewać wszelkie wątpliwości rodziców, odpowiadać na stawiane pytania. W krótkich tzw. setkach telewizyjnych trudno wyjaśnić wszystko. Specjaliści podkreślają, że szczepienia powinna poprzedzić rzetelna diagnoza i opinia na temat stanu zdrowia dziecka, tak by wykluczała ona jakiekolwiek obawy rodzica, który boi się zaszczepić swoje dziecko. Wracają choroby, których od wielu lat nie było, a na które kiedyś masowo umierano.

Życie nie lubi próżni. Jeśli jedna gmina wpadła na pomysł ograniczenia dostępu do placówek dzieci nieszczepionych, to można się spodziewać, że dla nich powstaną osobne przedszkola czy żłobki. Co się stanie, gdy w takim przedszkolu zachoruje jedno dziecko? Mam nadzieję, że będziemy to sobie jedynie wyobrażać i nigdy do takiej sytuacji nie dojdzie. Zabiegam obecnie o spójny system monitorowania zdrowotnych losów dziecka, żeby informacje nie ginęły w systemie, a spływały już ze szpitala, w którym się urodziło do placówki podstawowej opieki zdrowotnej. System ochrony dzieci musi być spójny.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

KALENDARZ CIĄŻY

TYDZIEŃ PO TYGODNIU

PRZEDSZKOLAK

ROZWÓJ I WYCHOWANIE