Minister edukacji zapowiada, że będzie pracować w Wigilię. I zaprasza nauczycieli na czat

Minister edukacji nie będzie w Wigilię czekać na telefony od nauczycieli. Organizuje czat i zaprasza do dyskusji pracowników oświaty.
Minister edukacji nie będzie w Wigilię czekać na telefony od nauczycieli. Organizuje czat i zaprasza do dyskusji pracowników oświaty. Fot. Tomasz Rytych / Agencja Gazeta
Pomimo niechęci i protestów nauczycieli szkoły były zmuszone zorganizować w czasie wolnych dni opiekę dla dzieci. Jeśli ktoś jeszcze ma jeszcze wątpliwości, czy jest to słuszne rozwiązanie, minister zapowiada, że na wszystkie pytania odpowie jutro w południe na specjalnie zorganizowanym czacie.

„Kochani, gorąco zapraszam na czat ze mną na stronie MEN 24 grudnia w Wigilię między 12.30 a 13.30 :))) Chętnie odpowiem na Wasze pytania ;))) Taka niespodzianka :))) ZAPRASZAM na stronę MEN :)))” napisała na swoim profilu na Facebooku minister edukacji Joanna Kluzik – Rostkowska.

To jej odpowiedź na nauczycielską akcję zorganizowaną na Facebooku, w ramach której nauczyciele z całej Polski zamierzają w tym dniu, o godzinie 13 dzwonić do minister edukacji tylko po to, by sprawdzić, czy jest w pracy.

Nauczycieli skrzyknął Sebastian Szczęsny, dziennikarz portalu Edukacja.net. Z tego, co czytamy na stronie wydarzenia na Facebook, do ministerstwa chce zadzwonić 10 tys. osób.

Akcja ta to wyraz gniewu nauczycieli, którzy są wściekli na to, że szefowa resortu edukacji przypomniała o tym, że w okresie ferii świątecznych wolne mają uczniowie, a nauczyciele pozostają w te dni do dyspozycji dyrektora. I jeśli jest taka potrzeba, szkoła powinna wyznaczyć dyżury, w czasie których nauczyciel zaopiekuje się uczniem. Dyżury odbędą się także 24 grudnia.

Czat się nie spodobał
Ale deklaracja Kluzik-Rostkowskiej o pracy i czacie także nie spodobała się nauczycielom. W komentarzach pod wpisem można przeczytać, że jest to pomysł szefowej na to, by tego dnia była zostać w domu i nie iść do pracy. Dlaczego? Zdaniem nauczycieli minister edukacji posadzi tego dnia przed komputerem pracownika, a sama pójdzie na zakupy albo lepić pierogi.


Są też tacy, którzy narzekają, że oni jutro „będą pracować, a nie siedzieć przy internecie”, „pracuję i nie mam czasu na internetowe rozrywki” „przez internet można odpowiadać tylko na wygodne pytania.”

Problemem jest także to, czy Kluzik-Rostkowska nie będzie prowadziła czatu z domu. Bo jeśli z domu, to w rozumieniu wielu nauczycieli nie będzie pracować. Ten argument jest o tyle zdumiewający, że nauczyciele wielokrotnie podnoszą to, iż ich dzień pracy wcale nie jest krótszy niż innych, bo muszą dużo czasu na pracę poświęcać po powrocie ze szkoły.

Skąd pomysł na czat? – Tak dużej grupie łatwiej będzie się porozumieć przez internet, dlatego między 12.30 a 13.30 zapraszam na czat - zapowiedziała minister.

Szkoły zorganizowały dyżury
Jednak pomimo protestów nauczycieli, szkoły zmuszone były zorganizować dyżury. Dzieci jest w nich niewiele, bo większość rodziców jednak postarała się o zorganizowanie opieki na własną rękę. Dla przykładu Szkole Podstawowej nr 169 w Warszawie. W świetlicy, do której uczniowie mogą zaglądać od samego rana do późnego popołudnia, bawi się wiele dzieci. Pilnują ich nauczyciele, którzy zmieniają się dyżurami co około trzy godziny. W Białymstoku do jednej z podstawówek przyszło z kolei jedenaścioro uczniów.
Mariola Pierzchała
dyrektor Szkoły Podstawowej nr 7 w Białymstoku

Pytaliśmy rodziców na wywiadówkach, ale też na stronie internetowej szkoły mieliśmy ankietę, w której prosiliśmy o informacje, kto będzie chciał przyprowadzić swoje dziecko do nas. Czytaj więcej

Ale nie wszędzie było to takie łatwe. Wielu znajomych rodziców w tych dniach zabiera swoje dzieci to pracy, bo pracownicy szkół czy przedszkoli w mniej lub bardziej subtelny sposób dali im do zrozumienia, że ich dziecko w szkole nie będzie mile widziane. „Do nas przyjdzie tylko troje dzieci. Ale wie pani, to z takiej patologicznej rodziny" – usłyszała w przedszkolu jedna z zaprzyjaźnionych mam.

W innym przedszkolu zdecydowano, że w tych dniach będzie remont instalacji elektrycznej. Zapowiadany był już od początku roku, ale w ostatnich dniach zdecydowano o przedłużeniu go aż do świąt. Powód? Wymiana instalacji trwa dłużej niż zaplanowano.

Czy to celowy zabieg? Przedszkole zapewnia, że po prostu niefortunny zbieg okoliczności. Być może. Tyle, że nie jest to odosobniony przypadek. W przedszkolu, do którego chodzi dziecko sąsiadki, wymieniają w tym czasie podłogę.

Co mają robić w tym czasie dzieci? Rodzice zostali poinformowani, że na ich dzieci czeka miejsce w innym przedszkolu. Niestety, problem w tym, że trudno jest zostawić trzylatka w miejscu, w którym nigdy wcześniej nie był.

Są też rodzice, którzy chętnie odprowadziliby dzieci do szkoły zamiast zabierać je ze sobą do pracy, ale boją się, że "nauczyciele będą się później na nich mścić."

Szefowa resortu podkreślała, że nie żałuje dyskusji o przerwie świątecznej. - Dostaliśmy ponad 1200 maili i odebraliśmy kilkaset telefonów - mówi. - Oczywiście część pochodziła od nauczycieli, ale wiele pytań mieli rodzice, którzy dopiero co dowiedzieli się, że mają prawo skorzystać z opieki szkoły w tym czasie. Te pytania są dowodem na to, że nie wszędzie było tak różowo, jak twierdził Związek Nauczycielstwa Polskiego – tłumaczy Kluzik-Rostkowska.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

KALENDARZ CIĄŻY

TYDZIEŃ PO TYGODNIU

PRZEDSZKOLAK

ROZWÓJ I WYCHOWANIE