Czy cel uświęca środki? Ministerstwo chce oszczędzać na cesarskich cięciach

Coraz więcej dzieci w Polsce przychodzi ns świat przez cesarskie cięcie
Coraz więcej dzieci w Polsce przychodzi ns świat przez cesarskie cięcie Fot. 123RF
Ministerstwo Zdrowia chce ograniczyć liczbę wykonywanych cesarskich cięć poprzez presje finansową. Chodzi o to, że za porody naturalne będzie płaciło więcej niż za porody wykonane metodą cesarskiego cięcia. Lekarze obawiają się, że to może przyczynić się do wzrostu śmiertelności dzieci podczas porodów, bo położnicy będą z oszczędności unikali cesarek nawet wtedy, gdy są one konieczne.

W Polsce w ostatnich latach liczba cesarskich cięć wzrosła z 18 proc. do 37 proc. Choć to statystyki zawyżone przez zabiegi wykonywane w prywatnych klinikach za pieniądze pacjenta, to i tak powszechną praktyką jest umawianie się lekarza z pacjentką na taki zabieg. Nawet, gdy nie ma ku temu specjalnych wskazań medycznych.

To powoduje, że pod względem zabiegowych porodów Polska jest w europejskiej czołówce. Według zaleceń WHO nie powinno ich być więcej niż 15 proc.

Cesarskie cięcia to koszty, bo to jednak operacja, która wymaga, by obecny podczas niej był np. anestezjolog. Wykorzystuje się także więcej sprzętu, bo przecież odbywa się na sali operacyjnej. Szacuje się, że kosztuje ono szpital ok. 4 tys. złotych.

Teraz zarówno za jeden jak i za drugi poród płaci się tyle samo – 1820 zł. Lekarze od dawna skarżą się, że w przypadku zabiegowej metody zakończenia ciąży, to zdecydowanie za mało i szpitale muszą szukać pieniędzy w innych miejscach, by pokryć różnicę.

Resort od dawna obiecywał, że podwyższy wycenę tych świadczeń. Tak by pokryło nie tylko rzeczywiste koszty, ale także by wystarczyło na znieczulenie dla rodzących kobiet. Teraz jednak zmienia front – chce polepszyć finansowanie porodów naturalnych, by je w ten sposób promować. I zmniejszyć w ten sposób liczbę cesarskich cięć. – Poród naturalny to większy nakład pracy, lekarze czasem muszą towarzyszyć pacjentce wiele godzin – przekonuje wiceminister Aleksander Sopliński.


Lekarze: to absurd
Nie ulega wątpliwości, że najlepszą metodą przyjścia na świat dziecka jest poród drogami natury, bo przez czas porodu, dziecko ma większe szanse zaadoptować się do warunków panujących na zewnątrz niż w czasie trwającej niezbyt długo operacji.

Ale nie zawsze da się rodzić naturalnie. Przeciwwskazaniem jest np. poważna wada wzroku, serca czy kręgosłupa.

Kobiet, które nie powinny rodzić naturalnie przybywa. Bywają też sytuacje, gdy mimo braku wcześniejszych przeciwwskazań, poród nie postępuje albo tętno dziecka spada. I wtedy właśnie, w trosce o życie i zdrowie dziecka oraz matki, podejmuje się decyzje o cięciu.

– Porodów metodą cesarskiego cięcia przybywa na całym świecie i nie ma w tym niczego dziwnego. Taka jest dziś po prostu potrzeba – mówi warszawski ginekolog Grzegorz Południewski. Dodaje, że właśnie dzięki temu, że tak wzrosła liczba cesarskich cięć, spadła w Polsce umieralności noworodków.

Zdaniem lekarza w praktyce taka zmiana sposobu finansowania porodów będzie oznaczała, że dyrektorzy szpitali zaczną wywierać presję na to, by unikać cesarek. Nawet wtedy, gdy są one niezbędne.
Grzegorz Południewski
ginekolog

Może przy takiej zmianie sposobu finansowania więcej dzieci będzie rodziło się dołem, ale na pewno więcej też będzie tych, które na skutek urazów podczas porodów, nigdy nie nauczą się czyta i pisać. Dla mnie to, co proponuje resort zdrowia jest po prostu bezczelne, niemoralne i głupie.


Znając realia polskich porodówek można przypuszczać, że jeśli proponowane przez resort zdrowia rozwiązanie wejdzie w życie, wcale nie zmieni się liczba cięć wykonywanych w państwowych szpitalach "na życzenie."

Oszczędności raczej będzie się szukało na tych pacjentkach, które w czasie ciąży nie były prywatnymi pacjentkami pracujących w szpitalach ginekologów, ale na tych biednych, których ciąże były prowadzone w publicznych przychodniach przez zwykłych lekarzy. I z cesarkami u nich będzie się zwlekać tak długo, jak się da. Mając nadzieję, że kobiecie ostatecznie uda się urodzi drogami natury i że wszystko wyjdzie taniej.

Ekonomiści: cięcie kosztów jest racjonalne
Z nowym sposobem myślenia ministerstwa na temat porodów zgadzają się natomiast ekonomiści zdrowia. – Jeśli w Polsce rzeczywiście jest więcej cesarskich cięć niż w innych krajach i jest potrzeba, by je ograniczy, to trzeba wprowadzić narzędzia, które to spowodują. A użycie do tego wyceny procedury medycznej na pewno się sprawdzi i z tego punktu widzenia jest to uzasadnione – mówi Krzyszof Łanda, ekspert w dziedzinie ekonomiki zdrowia i lekarz.

Wydaje się jednak, że lepsza sytuacja finansowa Narodowego Funduszu Zdrowia, choć jest sprawą ważną, nie ma większego znaczenia niż zdrowie i życie człowieka. Również Łanda zapytany o to, czy może się okazać, że ta presja finansowa odbije się na dzieciach odpowiada szczerze: Jest takie ryzyko.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

KALENDARZ CIĄŻY

TYDZIEŃ PO TYGODNIU

PRZEDSZKOLAK

ROZWÓJ I WYCHOWANIE