NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

  • Książki Davida Almonda tworzą nowy kanon klasyki dla dzieci - tych młodszych, i tych starszych
    Twoje dziecko przeczytało już całego “Mikołajka”? Podsuń mu książki Almonda

    Szacunek do czytelnika i do opisywanej historii - to zdaniem Davida Almonda jedna z podstawowych cech dobrego pisarza. I w tym stwierdzeniu zawiera się prawdopodobnie cała tajemnica jego sukcesu, bo Almond z pełną powagą traktuje temat każdej swojej książki - niezależnie od tego, czy pisze o chłopcu pluskającym się w akwarium pełnym piranii, o kierowcy autobusu, który pewnego dnia odnajduje w kieszonce marynarki anioła, czy o nastolatce, która - dosłownie - wpada w objęcia Orfeusza.

  • Zadziorne hasła i nietuzinkowe grafiki to znak rozpoznawczy Endo
    Ta firma to “wybitna jednostka”. Hasła na ich koszulkach skutecznie leczą z jesiennej chandry

    Pamiętacie wczesne lata 90., kiedy szczytem modowych marzeń była bluza z bazaru z “amerykańskimi” napisami? Szara dresówka z kiepskiej bawełny, upstrzona ciągiem przypadkowo dobranych fraz: “pretty lady”, “action man” czy “wild night” była, jakbyśmy to określili dzisiaj - “must-have”. I pewnie jakby dobrze poszukać, góra od dresu z takim pastelowym sloganem też by się w jakiejś szafie znalazła. Wtedy nikogo nie obchodziło, co oznaczał, ważne, że był po angielsku. Dzisiaj na szczęście coraz więcej dziecięcych firm odzieżowych cudze chwali mniej, a wartość znajduje w rodzimych, bywa, że bardzo dowcipnych hasłach i rymowankach.

  • Lenovo Tab 4 10 Plus ma być tabletem dla dzieci, rodziców i dziadków.  Sprawdzamy, czy to możliwe
    Tę "zabawkę" będziesz podkradać dziecku. Testowałyśmy tablet przystosowany dla trzech generacji użytkowników

    Posiadanie dziecka zmienia wszystko - również fakt, że urządzenia z definicji “personalne” tracą ten status do czasu, kiedy dziecko jest na tyle duże, aby posłużyć się argumentem pod tytułem: “A Kasia i Antek to już mają swoje tablety. A Franek to ma nawet komórkę!”. Oczywiście, utrzymując pozory rodzicielskiej przyzwoitości, nie pobiegniesz czym prędzej do najbliższego elektro-marketu na zakupy, ale w głębi duszy będziesz skakać z radości: żegnaj popaćkana paluchami szybko, żegnaj zawalona grami karto pamięci, witaj ponownie - tablecie na własność. Zanim jednak do tego dojdzie, trzeba będzie się dzielić.

  • Jak wezwać pomoc? Jak jej udzielić? Odpowiedzi na te pytania dziecko musi poznać jak najwcześniej
    To jedna z najważniejszych umiejętności. Żadne dziecko nie jest za małe, aby się tego nauczyć

    Marzycie sobie czasem, że wasze dziecko wychowuje się w bezpiecznej, pluszowej bańce, do której przedostają się tylko dobre wiadomości, skoczne piosenki i, okazjonalnie, słodkie kotki do głaskania? Zero trudnych pytań do odpowiadania, niestosownych obrazków do zakrywania oczu, tematów do odkładania na „kiedy dorośniesz”. Rodzicielstwo byłoby bajką – nudną i monotonną, ale jednak bajką. Niestety (na szczęście?) rzeczywistość to raczej film przygodowy, który może mieć miliony scenariuszy – dobrych i złych. O tych drugich też trzeba z dziećmi rozmawiać, i to jak najwcześniej.

  • Dobór fotelika samochodowego to poważna sprawa. Teoretycznie powinien pomóc nam sprzedawca. A jak jest w praktyce?
    Sprawdź sprzedawcę: rzeczy, o które musisz zapytać kupując fotelik samochodowy

    Zdaniem większości rodziców jest jednym z najważniejszych elementów wyprawki. Ponad połowa przyszłych ojców montuje go w samochodzie jeszcze zanim, niemal jak na sygnale, w dzień porodu popędzi do szpitala z przyszłą mamą na pokładzie. Do faktu konieczności posiadania fotelika samochodowego podchodzimy więc bardzo poważnie. Ale czy wiemy, jak wybrać ten najlepszy?

  • Nauka czytania powinna być prosta. Ale jak się do tego dobrze zabrać?
    To pytanie zadaje sobie każdy rodzic. Odpowiedź może być prosta jak “abc”

    Pamiętacie pierwszy moment, w którym uświadomiliście sobie, że fajnie byłoby umieć czytać? Ja pamiętam. To było w kinie na seansie muppetowej wersji “Opowieści wigilijnej”.

  • Prezent na baby shower, który sprawi, że zostaniesz “najlepszą ciocią świata” (i unikniesz kilku bociankowych zabaw)

    Z zaproszeniami na baby shower jest jak z zaproszeniami na wesele, różnią się właściwie tylko kolorystyką karnetów i tym, że zamiast słodkich ludzików trzymających się za rączki, są słodkie misie, smoczki i śpioszki. Schemat reakcji jest jednak ten sam: najpierw euforia, potem panika.

  • "Super Spark: Gwiezdna Misja" - bajka, na której na pewno się nie wynudzicie
    "Super Spark: Gwiezdna Misja": bajka dla dorosłych "nerdów" (i wszystkich dzieciaków)

    Z chodzeniem do kina z dziećmi jest trochę tak, jak z kupowaniem prezentów - najchętniej wybieralibyśmy te, które pasują nam samym. Problem w tym, że znajomy któremu sprezentujemy box DVD z wersjami reżyserskimi “Gwiezdnych Wojen”, w najgorszym razie dyskretnie wystawi nietrafiony podarunek na allegro (i może nawet zadba o to, żebyśmy dalej żyli w słodkiej nieświadomości tego, jak bardzo nie znosi opowieści z galaktyki “far, far away”). Dla odmiany, maluch zaciągnięty na film, który może mu się nie spodobać dyskretny na pewno nie będzie i w najlepszym przypadku z głośnym żądaniem opuszczenia sali wstrzyma się do połowy seansu. We wrześniu jest jednak szansa, żeby dziecięce i rodzicielskie gusta spotkały się w pół drogi. Na ekrany wchodzi bowiem “Super Spark - Gwiezdna Misja”.

  • Niektórzy go nie mają, większość - nie potrafi dobrać właściwego. A fotelik do auta to podstawa bezpieczeństwa

    Większość noworodków najpierw poznaje wnętrze rodzinnego samochodu, a dopiero później - domu czy mieszkania. Poczynając od tej pierwszej, rozpoczynającej się na szpitalnym parkingu, podróże będą od tej pory nieodłączną częścią ich życia. Będąc rodzicami zawsze dbacie, aby każda “wycieczka” była jak najbezpieczniejsza, prawda? Niestety, jak pokazują badania - tak wam się tylko wydaje. Około 70 proc. zmotoryzowanych rodziców nie umie wybrać właściwego fotelika.

  • Chcesz babo chłopa? To czytaj - najpierw wywiad z Katarzyną Miller, a potem jej książkę: "Instrukcja obsługi faceta"

    To psycholożka Katarzyna Miller, a nie pierwszy kowboj polskiej żurnalistyki o pseudonimie “Max”, powinna prowadzić program pod tytułem: “Mówię, jak jest”. W kwestiach związków damsko-męskich oraz, prawdopodobnie, w każdej innej dziedzinie, nie uznaje ona bowiem okrągłych słów czy kwiecistych metafor rozmywających terapeutyczną (czy też dziennikarską, jak się później okaże) odpowiedzialność .