"Kto by chciał tego potwora?" - pisano o 4-latku. Reakcja tej kobiety jest godna podziwu

Chłopca nazywano potworem. Nika postanowiła zostać jego mamą
Chłopca nazywano potworem. Nika postanowiła zostać jego mamą Zrzut z ekranu/instagram.com/nika_evil_/
Każdy rodzic marzy, by jego dziecko było zdrowe, szczęśliwe i akceptowane. Nie dziwi zatem, że gdy para decyduje się na adopcję, chce wybrać (wiem, to okropne słowo w tym kontekście) malucha, z którym nie tylko poczuje więź, ale i dostrzeże konkretne cechy fizyczne. Dzieci z niepełnosprawnościami lub widocznymi defektami ciała mają niestety mniejszą szansę na znalezienie kochającej rodziny.

Zdjęcie chorego chłopca
Historia tego chłopca jest wspaniałym przykładem, że jednak nie wszystko stracone i są ludzie o wielkim sercu, dla których wygląd nie ma znaczenia. Nika Zlobina trafiła na zdjęcia Rustama zupełnym przypadkiem.

W rozmowie z portalem Russia Beyond powiedziała, że planowała adopcję dziecka i przy tej okazji, przeglądając bazę fotografii, zobaczyła Rustama. Później wolontariusze udostępnili w internecie nagranie, na którym chłopiec tańczy. Jego przyszła mama zaniepokoiła się reakcjami niektórych internautów.
– Nazywali go potworem, pisali, że nigdy nikt nie zdecyduje się, by go adoptować. Przeraziłam się, widząc, ile w ludziach było nienawiści skierowanej do tego dziecka. Często te straszne rzeczy pisały młode matki – mówi Nika. Wtedy podjęła ostateczną decyzję – zostanie jego mamą.

"Mały potwór"
Kobieta postawiła sobie przy tej okazji dodatkowe zadanie – chciała nie tylko otoczyć chłopca miłością i stworzyć dla niego rodzinę, ale również udowodnić, że takie dzieci nie powinny być wykluczane. W tym celu założyła konto na Instagramie, na którym dzieli się momentami, opisuje swoje doświadczenia i przemyślenia.

Chce również zasygnalizować, że Rustam rozwija się, uczy, nie jest głupkiem czy potworem. Daje tym samym przykład innym parom, które zastanawiają się nad adopcją. – Każdy chce adoptować piękne blond aniołki, na te dzieci czeka długa kolejka. W tym czasie inne maluchy, te z niepełnosprawnościami czy upośledzone, cierpią w milczeniu – mówi Nika.
Dodaje, że nie ma się czego bać, ale nie ukrywa, że jej dziecko ciągle jest ofiarą negatywnych komentarzy. W udzielonym wywiadzie zdradza, że gdyby nie wiadomości od rodziców dzieci niepełnosprawnych dawno usunęłaby wszystkie zdjęcia i profil. Ale dzięki jej wpisom inni nabierają odwagi, sił, by walczyć i mówić o chorobach dzieci, wychodzić z nimi z domów.


Hejt spotyka chłopca niestety nie tylko w internecie. Również na ulicy zdarzają się przykre komentarze i zaczepki. Chłopiec cierpi na kilka wad wrodzonych i nie ma jednej nogi. Obecnie ten pięciolatek prawidłowo rozwija się intelektualnie, ma jedynie problemy z mową. Jego mama zapewnia jednak, że zrobi wszystko, by był szczęśliwy.

W przyszłości planuje konsultacje z psychologiem, który przygotuje go na nieprzychylne reakcje. – Moim życiowym zdaniem jest nauczenie go, jak walczyć z krytyką. Nie chcę popełniać błędów, więc potrzebuję profesjonalnej pomocy na tym etapie.

Oglądając zdjęcia na profilu Niki trudno się nie wzruszyć. Widać na nich szczęśliwych rodziców i chłopca, który otoczony jest miłością i czułością. Specjaliści, pod opieką których jest Rustam nie ukrywają, że chociaż od adopcji minął zaledwie rok (dziecko miało 4 lata, gdy trafiło do nowej rodziny), to można zauważyć istotne zmiany w rozwoju malca.
Napisz do nas: alicja.cembrowska@mamadu.pl
Źródło: fr.rbth.com
Trwa ładowanie komentarzy...