"Chciałaś się pieprz** to teraz masz”. Fundacja obnażyła, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami polskich porodówek

W trakcie skurczy lekarz krzyczał: „Nie drzyj się, zamknij się, czego się drzesz”.
W trakcie skurczy lekarz krzyczał: „Nie drzyj się, zamknij się, czego się drzesz”. Prawo autorskie:saulich / 123RF Zdjęcie Seryjne
Przemoc za zamkniętymi drzwiami oddziałów położniczych. To dzieje się na polskich salach porodowych. Fundacja Rodzić po Ludzku 27 czerwca na konferencji prasowej zaprezentowała swój najnowszy raport z monitoringu oddziałów położniczych pt. "Opieka okołoporodowa w Polsce w świetle doświadczeń kobiet". Przedstawia wiele dramatycznych faktów. Ujawnia nagą prawdę o porodzie, który dla wielu kobiet jest wspomnieniem traumatycznym. Czy coś się zmienia?

Zapytano kobiety, jak jest na porodówkach
Fundacja po raz kolejny podjęła próbę dowiedzenia się, jak wygląda opieka w placówkach położniczych w Polsce. Tym razem zapytała kobiety. Na konferencji przedstawione zostały informacje na temat aktualnej sytuacji w opiece okołoporodowej w Polsce w oparciu o informacje zebrane od blisko 10 tys. kobiet, które urodziły w latach 2017-2018. Zagadnieniem, które w sposób szczególny starano się pogłębić w zrealizowanym badaniu była relacja personel medyczny – kobieta.

Pytania, do tej pory były zadawane nieoficjalnie
Jaka jest skala nadużyć w opiece okołoporodowej i ile kobiet doświadcza przemocy podczas pobytu w szpitalu? Jak personel rozmawia z kobietami na izbie przyjęć, sali porodowej, na oddziale położniczym? Jak realizowane są Standardy Opieki Okołoporodowej w szpitalach? Raport miał dać odpowiedzi na kluczowe pytania, pobudzić opinię publiczną i wyciągnąć konsekwencje od placówek, gdzie prawa kobiet są naruszane. Tak rzeczywiście się stało – poznaliśmy nowe fakty o tym, jak wyglądają polskie porody.

Przemoc okołoporodowa to norma?
Odpowiedzi kobiet pokazują, że w trakcie większości porodów zdarzają się sytuacje niezgodne z obowiązującymi przepisami, nadużycia, a nawet przemoc. Jeśli do przemocy słownej i fizycznej zaliczymy zachowania personelu takie jak: szantażowanie, wyśmiewanie, grożenie, krzyczenie, obrażanie, wypowiadanie niestosownych w odczuciu kobiet komentarzy, szturchanie, rozkładanie na siłę nóg przy parciu, przywiązywanie nóg do łóżka porodowego, to 16,9% badanych doświadczyło w trakcie swojego porodu lub po porodzie jednej (lub więcej) z form przemocy.


W to, co dzieje się na porodówkach, aż trudno uwierzyć
Z wszystkich odpowiedzi badanych wynika, że w czasie porodu 54,3% kobiet doświadczyło przemocy lub nadużyć związanych z zachowaniem personelu lub niedopełnieniem wszystkich procedur. Odsetek ten odnosi się do tych kobiet, które wskazały, że w czasie porodu miała miejsce jedna (lub więcej) z opisanych powyżej sytuacji zakwalifikowanych jako przemoc lub jedna z następujących sytuacji: studenci/studentki położnictwa byli obecni bez zgody badanej, personel zdecydowanie nie dbał o zachowanie prywatności i intymności, nie odpowiadał na pytania, używał niezrozumiałego języka, zwracał się w sposób świadczący o braku szacunku, ankietowana miała poczucie, że personel gorzej ją traktował bądź zmuszał do czegoś. 15,5% badanych uznało, że podczas pobytu w szpitalu zostało złamane jakieś ich prawo. 23,6% kobiet nie potrafiła stwierdzić, czy doszło do naruszenia ich prawa w trakcie pobytu w szpitalu.

Kobiety doświadczają nadużyć, ale boją się o tym mówić. Tylko 3% kobiet zdecydowało się złożyć skargę. Niestety, kobiety czasem też nie wiedzą, że mogą taką skargę złożyć, napisać list do szpitala, zgłosić to do Rzecznika Praw Pacjenta.

Ciężarne są wyśmiewane i krytykowane
Na salach porodowych trudno również o komunikację, a jej kobiety potrzebują czasem bardziej niż wysokich kwalifikacji personelu medycznego. A tymczasem jest zupełnie na odwrót. Kobiety jak z rękawa w badaniu sypały przykładami zdań, jakie usłyszały na porodówce. „Chciałaś się pieprzyć to teraz masz”, "Pani dziecko, Pani problem”,„Gruba świnia, weź się za siebie dziewczyno bo wstyd tak wyglądać, będzie ciężko tylu tu tłuszczu”, „Pani nie jest opuchnięta tylko gruba” – takie słowa padały ze strony lekarzy.

Szacunek, godność, wsparcie emocjonalne i efektywna komunikacja taka perspektywa dla rodzących jest kluczowa. Niestety, doświadczenie kobiet wskazuje na to, że w szpitalach w zakresie komunikacji personel – pacjentka, pojawiają się poważne nadużycia. 24% kobiet wskazywało, że personel wypowiadał niestosowane komentarze, co piąta miała poczucie, że była traktowana z góry. Inne problemy w komunikacji, na które wskazywały kobiety, to ignorowanie pytań, lekceważenie, podnoszenie głosu, krytykowanie i wyśmiewanie. 13,5% kobiet było krytykowane przez personel w II okresie porodu za sposób parcia.

Robią to wbrew sobie
Prawie połowa z tych kobiet (45,3%) czuła się zmuszona do karmienia mlekiem modyfikowanym. Część była zmuszana do pozycji leżącej w czasie porodu, do przyspieszenia przebiegu porodu, szybkiej pionizacji po operacji, założenia wenflonu, cewnika, opatrunku, wykonania lewatywy, przebicia pęcherza płodowego czy masażu szyjki macicy.

Bogowie czy personel medyczny? Kim oni są?
Kobiety czuły się gorzej traktowane ze względu na swoją sytuację czy decyzje – poród naturalny, cesarskie cięcie, karmienie mlekiem modyfikowanym, nie wyrażenie zgody na zaszczepienie dziecka, przygotowanie planu porodu, zadawanie dodatkowych pytań.

Przekraczane są wszelkie granice prywatności oraz intymności.
19,3% kobiet deklarowało, że niektóre czynności były wykonane bez dbałości o prywatność czy intymność. Badanie pokazało, że na oddziałach położniczych nie ma zwyczaju pukania do drzwi sal, na siłę rozkładał ich nogi, bywa też tak, że nogi są przywiązywane do łóżka porodowego, a w relacjach 38 kobiet pojawiła się informacja, że były szturchane przez personel. To tylko część przykładów.

Jest szansa na to, że poród nie będzie bólem fizycznym i psychicznym?
Jest źle, ale coś się zmienia na lepsze – zauważa Fundacja Rodzić Po Ludzku. Ostanie lata i badanie pokazują wiele pozytywnych zmian – obecność bliskiej osoby bez opłat, zwiększającą się liczbę sal pojedynczych do porodów rodzinnych, więcej kobiet może pić i jeść w trakcie porodu, zmniejsza się odsetek nacięć krocza, zwiększa aktywność kobiet podczas porodu, poprawia się realizacja prawa do dwugodzinnego, nieprzerwanego kontaktu matki z dzieckiem „skóra do skóry” po narodzinach, coraz więcej kobiet przygotowuje swój plan porodu.

Gwardia lekarzy i ich stara szkoła wciąż daje się we znaki
Doświadczanie przemocy za zamkniętymi drzwiami oddziałów położniczych pozostawia trwały ślad w ciele i psychice kobiet. Trudno uwierzyć, że wciąż się to dzieje w 2018 roku, w cywilizowanym kraju. Jednak liczby mówią same za siebie. Zmiana jest, ale powolna i nie we wszystkich obszarach. Personel medyczny uparcie kontynuuje "starą szkołę", paradoksalne, bo przecież tak wszyscy chcemy postępu świata. Prezes fundacji pod koniec życzyła sobie i nam – kobietom, aby Fundacja Rodzić Po Ludzku istnieć nie musiała, nie była już potrzebna, a poród w bezpiecznych warunkach był w końcu normą. Wierzę, że to się zmieni – musi.

Napisz do nas: wiktoria.drozka@mamadu.pl



Raport Fundacji pt. „Opieka okołoporodowa w Polsce w świetle doświadczeń kobiet” jest dostępny na stronie: www.rodzicpoludzku.pl
Trwa ładowanie komentarzy...