Po przeczytaniu tego listu "zalewają się łzami". Sylwia Chutnik trafiła w najczulszy punkt

Sylwia Chutnik o macierzyństwie.
Sylwia Chutnik o macierzyństwie. Roman Rogalski / Agencja Gazeta
Zdaniem internautów i internautek list Sylwii Chutnik, pisarki, feministki, działaczki społecznej i mamy nastoletniego Bruna, wzrusza do łez. Chutnik udowadnia, że nie potrzeba podniosłych słów, żeby mówić o macierzyństwie. Wręcz przeciwnie – uczucia do dziecka wyrażają wszystko. Pisarce udało się uchwycić to, co czuje i z czym zmaga się większość matek. Nic dziwnego, że wśród komentarzy to jedno słowo – "dziękuję" – pojawia się najczęściej.

– Od rana piszą do mnie znajome i nieznajome osoby dziękując za mój tekst, który ukazał się dziś w "Wysokich Obcasach". To dla pisarki największa nagroda – że czytacie i że to jest dla Was ważne. Dziękuję – napisała na Facebooku Chutnik.
Pod zdjęciem tekstu pojawiły się kolejne podziękowania i wyrazy wzruszenia. – Pani Sylwio, ten list jest piękny, szczery, poruszający. Dziękuję, że dzieli się Pani takimi uczuciami. Intymnie bez zadęcia – przyznała jedna z czytelniczek pisarki. – Bardzo piękny list. Motywujący do szczerych rozmów o uczuciach z dziećmi. Dziękuję – dodała inna. Kolejna wyznała, że podczas czytania listu "zalała się łzami". Z pewnością nie była jedyna. W końcu, jak przyznała sama Chutnik, emocje i macierzyństwo są ze sobą nierozerwalnie związane.

– Takie zalanie miłością, że aż człowiek przestaje na chwilę oddychać. No bo jak to tak – dla mnie aż tyle? Czy ja na to zasłużyłam i czy będę w stanie to unieść? Czy uda mi się oddać Tobie ten ogrom? No na tym polega macierzyństwo, żeby unosić tony miłości i jakoś mądrze tym zarządzać. Żeby nie zadusić, ale też żeby nie było zimno – pisze Chutnik. Czy można lepiej opisać udział matki w życiu dziecka? Przecież właśnie na tym polega jej rola – na kochaniu. Wszystko, co robią matki, jest podyktowane miłością – od buziaka w czoło na dobranoc, przez unoszenie głosu i "szlaban na komputer". – Sama pewnie też nieraz krzywdzę, ale uwierz mi, że nie chcę tego i jest mi strasznie ze świadomością, że popełniam setki błędów – dodaje pisarka.

Macierzyństwo to również uczucie bezradności i powracające pytanie "czy jestem dobrym rodzicem", strach o dziecko i odwaga, by je bronić, gdy dzieje się mu krzywda – właśnie tak wygląda rzeczywistość opisana przez Chutnik, znana wszystkim mamom.

Wzruszył was list pisarki?
List Sylwii Chutnik można przeczytać w serwisie WysokieObcasy.pl.
Trwa ładowanie komentarzy...