Lewandowska pokazała zdjęcia dziecka i wywołała burzę. "To jest po prostu obłudne"

Anna Lewandowska tym razem odpowiedziała internautom
Anna Lewandowska tym razem odpowiedziała internautom Fot. Instagram
Znany wszystkim jest fakt, że gwiazdy, choć chętnie chwalą się w sieci swoim życiem, to unikają pokazywania twarzy dzieci. Tym razem Anna Lewandowska pokazała na Instagramie zdjęcie swojego roześmianego chrześniaka. To wystarczyło, żeby wśród internautek wywołać prawdziwą wojnę.

– Ktoś tu ładnie kibicuje podczas meczu. Mój kochany chrześniak! – napisała Anna Lewandowska pod zdjęciem chłopczyka z burzą blond włosów. Tyle wystarczyło, żeby wywołać burzę.

– Pokaż swoje dziecko, a nie chrześniaka. – Tak się zastanawiam, czemu swojego dziecka nie pokazujesz tak chętnie, jak innych dzieci – pytali internauci. A Ania odpowiedziała – A ja mam ochotę pokazać ślicznego chrześniaka.

To tylko pogorszyło sprawę, bo zaczęły pojawiać się coraz bardziej agresywne i obraźliwe komentarze. – Też nie rozumiem, swojego dziecka twarz ukrywasz, a inne upubliczniasz, bo masz ochotę – zarzucali jej internauci. – Może za pokazanie Klary nikt jeszcze odpowiednio nie zapłacił? – pytali inni.

– Rozumiem, że rodzice tych dzieci wyrazili zgodę na publikację. Ale to i tak jest po ludzku słabe (obłudne). Takie celowe. Twarzy swojego dziecka w ogóle nie pokazuje, a innych czemu nie – zarzucali jej niektórzy.
"Zajmijcie się sobą"
Kwestia pokazywania twarzy małej Klary – czy w ogóle twarzy dzieci gwiazd – od zawsze budzi duże emocje. Internauci dali Lewandowskiej do zrozumienia, że takie "ukrywanie córki" to znak, że czuje się lepsza od innych. Poza tym, skoro i tak co chwila chwali się jej strojami, wózkami i urodzinami, to jaki ma problem z pokazaniem twarzy – pytają.

Po drugiej stronie barykady znaleźli się fani i fanki Lewandowskiej, którzy bronią jej prawa do prywatności. – Jak raz pokaże twarz Klary, to już nigdy nie będzie miała prywatności. – Ciekawe, czy pani by chciała, aby pani dziecko widział cały świat oraz było w każdej gazecie na okładce z kłamstwami? – Aniu i tak trzymaj, nie upubliczniaj wizerunku Klarci tak długo, jak tylko się da! – piszą.


A co wy myślicie o zachowaniu Ani? Czy chwalenie się chrześniakiem, ale ukrywanie swojej córeczki, jest okej? A może ma rację i słusznie chroni córeczkę przed ciekawskimi?
Trwa ładowanie komentarzy...