Nekrolog, którego nigdy wcześniej nie widział świat. "Witaj w piekle, mamo"

Nekrolog Kathleen Dehmlow został opublikowany przez Redwood Falls Gazette 4 czerwca 2018 roku.
Nekrolog Kathleen Dehmlow został opublikowany przez Redwood Falls Gazette 4 czerwca 2018 roku. Prawo autorskie:ginasanders / 123RF Zdjęcie Seryjne
Piszemy w nich krótkie, wzruszające pożegnanie, niezależnie od tego, jaka ta osoba była. Teoretycznie. Okazuje się, że niektórzy mają zupełnie inne zdanie na ten temat. Nekrolog opublikowany w amerykańskim dzienniku "Redwood Falls Gazette" różni się od wszystkich opublikowanych do tej pory. Odbił się echem na całym świecie. Co napisały dzieci zmarłej Kathleen Dehmlow?

"Witaj w piekle, mamo"
Opublikowany na łamach gazety nekrolog tylko na początku brzmiał normalnie: "Kathleen Dehmlow urodziła się 19 marca 1938 r. w Wabasso, poślubiła Dennisa Dehmlowa w 1957 r. i miała dwoje dzieci: Ginę i Jay'a". W kolejnych zdaniach było już tylko gorzej. "W 1962 r. zaszła w ciążę z bratem swojego męża Lylem Dehmlowem i przeprowadziła się do Kalifornii. Porzuciła swoje dzieci Ginę i Jay'a, które od tej pory wychowywali jej rodzice w Clements" – napisały w nekrologu jej dzieci.

Tak na koniec – gwóźdź do trumny
Nekrolog kończy się słowami: "Bez niej świat będzie znacznie lepszy". Rodzina Kathleen umieściła też zdjęcie nekrologu na Twitterze, dopisując: "Witaj w piekle, mamo!". Wpis ten wywołał poruszenie wśród internautów. Nie da się ukryć, że jest w nim nienawiść, jad i ogromna złość. Nie ma w nim nawet grama miłości. Jak to możliwe?
Skąd pomysł na upublicznienie
– Nigdy nie będą wiedzieli, przez co przeszliśmy. Chcieliśmy wreszcie wypowiedzieć ostatnie słowo – powiedział Dehmalo, syn Kathleen, który obecnie mieszka w Avon Lake w stanie Ohio, na przedmieściach Cleveland. Nekrolog, który ostatecznie pojawił się dokładnie tak, jak go napisał, został odrzucony przez jedną z gazet "Springfield", bo był zbyt obraźliwy, aby go wydrukować.

Jak zareagowali znajomi?
– Dostaję telefony od kumpli, którzy mówią: "Nie wiedzieliśmy, że cię zostawiła. Myśleliśmy, że zginęła w wypadku samochodowym czy coś " – wyznaje dalej Dehmalo. Przyznał, że on i jego siostra Gina byli świadomi, że może to dodatkowo wzbudzić złe samopoczucie, które wyraźnie prześladowało tę rodzinę przez dziesięciolecia. Dla Dehmalo i jego siostry było ważne, aby jakaś część prawdy wyłoniła się po latach ukrywania. Zaskoczyła ich odpowiedź pozostałej części rodziny, która nekrolog uznała za nieważne wyznanie, obraźliwe i okropne: – Nieważne? Pewnie. Nie mają pojęcia, przez co przeszliśmy, a w latach 50. i 60. nikt o niczym nie mówił.


Nie potrafili inaczej?
Choć ból dzieci Kathleen jest zrozumiały – porzuceni przez matkę, która na dodatek zdradziła męża z bratem. Mimo to, w tej tragicznej historii rodzinnej powinno paść pytanie – czy czas, miejsce i forma były odpowiednie? Zawsze myślałam, że o tak trudnych wątkach rodzinnych mówi się w cztery oczy, najlepiej przy stole, gdy wszyscy są obecni. Jeśli zabrakło czasu i miejsca, pozostaje milczenie. Jest też taka zasada, że o zmarłych mówi się albo dobrze, albo wcale. Jakbyście wy postąpili na miejscu dzieci Kathleen?
Źródło: www.dailymail.co.uk[/i]
Trwa ładowanie komentarzy...