Dzieci uczyły się grać na flecie. Radny PiS złożył na nie absurdalną skargę

Czy dzieci powinny uczyć się "Ody do radości"?
Czy dzieci powinny uczyć się "Ody do radości"? Pixabay
Jeden z mieszkańców Żoliborza, dzielnicy Warszawy, był zaniepokojony, że dzieci uczęszczające na zajęcia teatralne w Ognisku Pracy Pozaszkolnej "Żoliborz" uczą się grać na flecie..."Odę do radości". Zwrócił się do radnego Żoliborza, Marka Pękala, z prośbą o pomoc. Radny przyznał mu rację i postanowił interweniować w sprawie "Żoliborskich promyczków". Skierował do Urzędu Dzielnicy Żoliborz pismo, w którym wyjaśnił, dlaczego dzieci nie powinny znać hymnu Unii Europejskiej – informuje serwis Metro Warszawa.

Pękal wyjaśnił, dlaczego nauka gry "Ody do radości" jest nie na miejscu. W liście, który otrzymał, mieszkaniec Żoliborza zwrócił uwagę, że Unia Europejska atakuje Polskę i podważa zasadność zachodzących w niej przemian. Radny zgodził się z tym poglądem.

Mieszkaniec zgłaszający sprawę i radny proponują burmistrzowi, by dzieci, zamiast uczyć się "Ody do radości", uczyły się polskich utworów, np. "Mazurka Dąbrowskiego", "Bogurodzicy" czy "Roty".

– Myślę, że w roku świętowania przez Polskę jubileuszu setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, "Mazurek Dąbrowskiego" ze względu na to, że jest hymnem Polski, byłby stosowniejszym utworem od, określonej przez mieszkańca w liście do mnie skierowanym mianem kontrowersyjnego, utworu "Oda do radości" – tłumaczy Pękal.

Prośba radnego wydaje się absurdalna – sama, jako dziecko, uczyłam się gry "Ody do radości" na pianinie podczas lekcji muzyki. Nie sądziłam, że utwór Beethovena zyska na przestrzeni lat miano "kontrowersyjnego"... Czy według was skarga radnego PiS (i mieszkańca Żoliborza) jest zasadna?
Źródło: Metro Warszawa
Trwa ładowanie komentarzy...