Żołnierz usiadł na podłodze i się rozpłakał. Za tym zdjęciem kryje się wzruszająca historia

Zdjęcie udostępniono ponad 120 tys. razy
Zdjęcie udostępniono ponad 120 tys. razy fot. Facebook
Płakał, a my byliśmy poruszeni. Daliśmy mu trochę prywatności – tak pod zdjęciem płaczącego mężczyzny w mundurze napisała Tracy. Post przedstawiający czekającego na lotnisku żołnierza, zapatrzonego w telefon, został udostępniony już ponad 120 tys. razy. Wszystko przez wzruszającą historię, która kryje się za fotografią.

Mężczyzna na zdjęciu to amerykański żołnierz – Brooks Lindsey z Brandon (Missisipi, USA). Brooks przebywał na obozie treningowym w Fort Bliss w Teksasie, kiedy otrzymał wiadomość od żony, że ich córka – Millie – ma przyjść na świat przed czasem. Lekarze zdecydowali się przyspieszyć poród z powodu komplikacji.

Mężczyzna dostał pozwolenie na powrót do domu. Miał lecieć z Dallas do Jackson w piątek o 15:55, kilka godzin po tym, gdy żonie odeszły wody. Niestety odlot został opóźniony o dwie godziny.

Jednak nie ma tego złego – opóźniony lot okazał się szczęściem w nieszczęściu. Dzięki temu, gdy zaczęła się akcja porodowa, Brooks Lindsay siedział na lotnisku i miał dostęp do internetu. Mógł więc oglądać narodziny córki przez aplikację.

– Gdyby Brooks nie miał opóźnienia, to byłby wtedy w powietrzu, bez dostępu do FaceTime (aplikacja do rozmów wideo – przyp. red.) – zauważyła Haley, żona Lindseya.
Doping dla mamy
Inni podróżujący, którzy razem z Brooksem czekali w piątkowe popołudnie na samolot do Brandon, byli świadkami tej niecodziennej rozmowy. Lindsey usiadł na podłodze poczekalni i z przejęciem uczestniczył w narodzinach córki.

– Brooks powtarzał, że wszystko jest w porządku i że dobrze mi idzie, a ja słyszałam go mówiącego "wow", kiedy parłam. W tym czasie mogłam usłyszeć przez telefon ludzi dopingujących na lotnisku – mówiła Haley w rozmowie z "The Independent".

Wśród obserwatorów znalazła się też Tracy Dover, która postanowiła uwiecznić ten niezwykły moment na fotografii i podzielić się historią żołnierza ze światem. Opisała całe wydarzenie na Facebooku, a jej post został udostępniony już ponad 120 tysięcy razy.


– Płakał, a my byliśmy poruszeni. Wszyscy daliśmy mu trochę prywatności. Kiedy usłyszeliśmy płacz dziecka, cieszyliśmy się razem z nim. Chcę się tym podzielić, bo nie chciałabym, żebyśmy zapomnieli o naszych żołnierzach, którzy służą nam każdego dnia i o ich poświęceniu – napisała Tracy pod zdjęciem.

Córka Brooksa i Haley – Millie – przyszła na świat 5 maja o godzinie 17:23. Ojciec dotarł do szpitala dwie godziny później. – Kiedy przyszedł, byłyśmy z Millie same. Wziął ją na ręce i przez kilka minut powtarzał: nie mogę uwierzyć, że mamy dziecko – powiedziała matka.
Źródło: tvn24.pl
Trwa ładowanie komentarzy...