Zdradziła, dlaczego ludzie mają dzieci. Wielu poczuje się urażonych, ale trudno się nie zgodzić

"Kto Ci poda szklankę wody na starość?" - to ma być argument za posiadaniem dzieci?
"Kto Ci poda szklankę wody na starość?" - to ma być argument za posiadaniem dzieci? Pixabay/tookapic
Jeśli nie dorobiłeś/aś się jeszcze gromadki dzieci to nie dość, że nie masz co liczyć na 500+, to jeszcze grozi ci śmierć z odwodnienia. Jak to możliwe?

– Kto poda ci na starość szklankę wody? - to pytanie usłyszało wielu z nas. Niemal zawsze ma na celu pokazanie, jak wspaniałym darem jest posiadanie dzieci. To dzięki nim zyskamy nic innego jak darmową służbę. Trudno nie zauważyć, że sprowadza ono dziecko do takiej właśnie roli.

Powtarzały je babki, które żyły w wielopokoleniowych domach, w których pomoc starszym w postaci przykładowego podania szklanki wody była naturalna. Sposób funkcjonowania rodzin był inny. Dziś w dobie popularności domów opieki wydźwięk tego pytania staje się jeszcze mocniejszy.

Jednym wpisem pokazała absurd takiego rozumowania
– Kto ci przyniesie SZKLANKĘ WODY NA STAROŚĆ. To jest takie zdanie, które brzmi co najmniej jakbyśmy kur** żyli w Afryce i woda była dostępna tylko w jakiś oazach i to na kartki, albo trzeba by było płacić za nią krowami, wielbłądami albo innym bydłem. Nie wiem jak u Was, ale u mnie woda to nie jest jakiś tam rarytas. Nie mam tak, że przyjeżdża wycieczka do mnie do domu, a ja oprowadzam i pokazuje krany, odkręcam leci woda. Zakręcam nie leci. Ludzie biją brawo, płaczą, robią pamiątkowe zdjęcia, dotykają. No jednym słowem nie kumam fenomenu – zauważa w swoim wpisie Okiem Elizabed.


Blogerka nie przebiera w słowach: "(...)umrzecie z pragnienia. Jesteście skazani na śmierć w cierpieniach bez wody, bo nikt Wam jej nie poda, a potem jeszcze pewnie te Wasze sierściuchy Was zjedzą".

Jednym wpisie pokazuje absurd tego pytania, które ludzie często używają jako argumentu, by przekonać kogoś, że dziecko to dobry pomysł.

– Czy Wy robicie sobie dzieci właśnie po to? Nie dla przedłużenia gatunku ludzkiego, nie z powodu instynktu macierzyńskiego, tylko dlatego, żeby te dzieci potem przynosiły Wam wodę? Ja jak dowiedziałam się o ciąży, to pomyślałam, że super, że urodzę małego człowieka, że będę mogła go wychować na fajnego człowieka, że być może coś w życiu osiągnie. A Wy pierwsze co kurwa myślicie to jest „oesu jak zajebiście, będzie miał mi kto przynieść szklankę wody na starość, muszę powiedzieć Mariolce pewnie się zesra z zazdrości.” Dzwonicie do męża czy partnera i krzyczycie „HEEEENIUUUU JEEEEST UDAŁO SIĘ BĘDZIEMY MIELI PACHOŁKA, KTÓRY NA STAROŚĆ DONIESIE NAM WODY, NIE ZDECHNIEMY Z PRAGNIENIA”.

Choć podkreśla, że mamy prawo oczekiwać od dziecka wdzięczności, nie możemy go "uwiązać":
– Dzieci nie rodzi się dla siebie żeby mieć pielęgniarkę na starość tylko dla świata. Jak w ogóle „szklanka wody na starość” może być argumentem do posiadania dzieci? Jak można wymagać od dzieci by te traciły często najlepsze lata swojego życia, małżeństwa, kariery na zajmowanie się rodzicem, bo RODZIC TAK CHCE, BO PO TO TE DZIECKO MIAŁ. To absurdalny tok rozumowania.
Czasami szklanka wody jest tyle warta ile wasz majątek, dom czy pole. Upewnijcie się, czy was na nią stać.
Trwa ładowanie komentarzy...