"Leczyła" agresywnego 4-latka śliną wściekłego psa. Jednak nie to bulwersuje najbardziej

Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne pixabay/asommerh
Zdania na temat medycyny naturalnej są podzielone i raczej skrajne - albo ktoś traktuje tę formę leczenia jak szarlataństwo, albo jako alternatywę dla leczenie konwencjonalnego. Żyjemy w świecie, w którym możemy w tej kwestii sami podejmować decyzje, jednak w tym trudno nie zastanowić się nad granicami...

Chłopiec bał się zombie
4-letni chłopiec z Kolumbii Brytyjskiej, prowincji Kanady, był agresywny, chował się pod stół, warczał jak pies, buntował się, miał również kłopoty ze snem, opowiadał, że boi się wilkołaków i zombie. Jego przypadek opisała Anke Zimmerman, zajmująca się medycyną naturalną, do której zaniepokojeni rodzice zgłosili się po pomoc. Kobieta wysnuła przypuszczenie, że dziecko zostało ugryzione przez psa z wścieklizną lub takiego, który krótko przed ugryzieniem był zaszczepiony przeciwko chorobie (wg Zimmerman mogą wtedy u człowieka pojawić się objawy jak przy obecności wirusa).

Zastosowała leczenie preparatem homeopatycznym Lyssinum 200CH, zawierającym rozcieńczoną [200-krotnie] ślinę psa zarażonego wścieklizną. Przebieg "terapii" i jej pozytywne skutki opisała w lutym br. na swoim blogu – po takim leczeniu chłopiec miał wracać do zdrowia i ponownie zachowywać się jak człowiek. Na wpis trafiła jednak prof. Bonnie Henry z University of British Columbia, która wyraziła zaniepokojenie kuracją.
Eksperci mniej entuzjastyczni
– Wścieklizna jest poważną chorobą zakaźną, która prawie zawsze jest śmiertelna u ludzi i u psów. Wywołujący ją wirus może rozprzestrzeniać się przez ślinę. Jeśli zastosowany produkt rzeczywiście zawiera ślinę od wściekłego psa, to podanie go mogło narazić pacjenta na ryzyko zachorowania na tę chorobę. W żaden sposób nie mogę zrozumieć, dlaczego coś, co powstało ze śliny wściekłego psa, miałoby być zatwierdzone do stosowania w naszym kraju – tłumaczy ekspertka.

I tutaj pojawia się kolejny aspekt sprawy, bowiem Lyssinum, podobnie jak inne „leki” homeopatyczne jest dopuszczony do stosowania przez Health Canada. Prof. Bonnie Henry nalega, aby Health Canada przeanalizowała zatwierdzenie produktu, który zawiera zakażoną ślinę, ponieważ może on narażać pacjentów na zarażenie. Dodaje również, że taka terapia nie może zastąpić szczepionki.


– Uważam, że homeopatia może odgrywać rolę uzupełniającą dla niektórych rodzin, ale mam obawy, że niektórzy mogą przez to opóźniać lub unikać udowodnionych skutecznych metod leczenia i polegać wyłącznie na homeopatii – powiedziała Henry i dodała, że niestety sama zna przypadki, w których rodzice uważają, że lekami homeopatycznymi można zastąpić, chociażby szczepionki. A jest to nieprawdą i może stanowić zagrożenie dla dzieci.

Kobieta usunęła wpis
Co jednak ciekawe, Stowarzyszenie Naturopathic również odcięło się od praktyk Zimmerman i złożyło na nią skargę, twierdząc, że naruszyła kodeks postępowania stowarzyszenia i kodeks etyczny dla lekarzy naturopatycznych. Kobieta nie jest członkinią stowarzyszenia, jednak jej zachowanie dotyczy zakresu, którym się oni zajmuje. – Obawiamy się, że niektóre zachowania, których się dopuściła osobiście lub przez internet, mogą być sprzeczne z interesem publicznym związanym z wykonywaniem zawodu. Dlatego wymagają interwencji – napisał w oświadczeniu Victor Chan.

Anke Zimmermann usunęła wpis ze swojego bloga, ponieważ, jak sama poinformowała, dostawała nienawistne wiadomości i grożono jej. Dodała, że "proces rozcieńczania związany z tworzeniem środków homeopatycznych oznacza, że chłopiec nigdy nie był narażony na wściekliznę".


Źródło: cbc.ca, theglobeandmail.com
Trwa ładowanie komentarzy...