4-latek z Gdańska sam wyszedł z domu. Ta historia to gotowy scenariusz filmowy

4-letni chłopiec sam podróżował autobusem
4-letni chłopiec sam podróżował autobusem fot. facebook.com/ZTMGdnask
4-latek z Gdańska wyszedł z mieszkania i wsiadł do miejskiego autobusu. Żaden z pasażerów nie zwrócił uwagi na samotnie podróżujące dziecko, dopiero kierowca zorientował się, że chłopiec jedzie bez opiekuna.

Historia, jaka wydarzyła się w Gdańsku w niedzielne popołudnie, przypomina fabułę telewizyjnego hitu – „Kevin sam w domu”. 4-latek sam wyszedł z mieszkania i wsiadł do miejskiego autobusu. Cała seria szczęśliwych zbiegów okoliczności, sprawiła, że sprawa zakończyła się happy endem, choć na początku wyglądała groźnie.

Chłopiec wsiadł do autobusu w rejonie Ujeściska i dojechał do centrum Gdańska. Początkowo kierowca nie zwrócił na chłopca uwagi, bo był przekonany, że podróżuje z opiekunem. Po pewnym czasie uświadomił sobie, że dziecku nikt nie towarzyszy. Wtedy postanowił wezwać policję.

4-latek był wystraszony, potrafił powiedzieć jedynie jak się nazywa oraz opisać ogólnikowo logo sklepu, w którym wspólnie z rodziną robi zakupy. Policjanci razem z chłopcem udali się w rejon ulicy, na której wsiadł do autobusu i sprawdzili sklepy spożywcze w okolicy. Na szczęście w jednym z nich rozpoznano malucha. Pracownicy sklepu wskazali też funkcjonariuszom blok, w którym chłopiec mieszka.


– Policjanci weszli do mieszkania i zastali tam leżącą na łóżku kobietę – babcię chłopca. Kobieta najprawdopodobniej zasłabła i straciła przytomność, wezwano więc pogotowie. 67-latka została przewieziona do szpitala. Okazało się, że gdy jego babcia zasłabła, chłopiec wyszedł z mieszkania i sam wsiadł do autobusu – poinformowała Karina Kamińska z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku.

Cała sytuacja zakończyła się szczęśliwie. 4-latek wrócił do najbliższych, a jego babcia otrzymała pomoc medyczną.

Dziecko w sytuacji kryzysowej
Policjanci podkreślają, że podobne zdarzenia pokazują, jak ważne jest zwracanie uwagi na sytuacje nietypowe, gdy dotyczą one małych dzieci. Tym razem nikt nie zainteresował się samotnie podróżującym dzieckiem, ale na szczęście nie doszło do tragedii.

– Warto również przypomnieć rodzicom i opiekunom dzieci, aby np. na wewnętrznych częściach ubioru zapisywali numery telefonów do siebie, adres zamieszkania, imię i nazwisko dziecka, dzięki temu policjanci szybciej odnajdą rodziców, a dziecku zaoszczędzimy stresu – radzi Kamińska.

Zawsze warto też nauczyć dziecko, jak wezwać pomoc. Czy może zapukać do któregoś z sąsiadów? A może potrafi już samodzielnie zadzwonić pod numer alarmowy? Jeśli płynnie mówi, warto aby potrafiło się przedstawić i podać swój adres.
Źródło: trojmiasto.pl
Trwa ładowanie komentarzy...