Czekała 30 minut na karetkę do duszącego się dziecka. "Dobra zmiana" ministerstwa zdrowia

Zmiany w systemie opóźnią przyjazd karetki?
Zmiany w systemie opóźnią przyjazd karetki? Prawo autorskie: oxygen64 / 123RF Zdjęcie Seryjne
Gdy czteromiesięczna dziewczynka doznała wstrząsu anafilaktycznego i zaczęła się dusić, jej matka, mieszkanka Brzegu w województwie opolskim, od razu zadzwoniła po karetkę. Dyspozytor poinformował, że pogotowie pojawi się w ciągu kilku minut. Czas mijał, a karetka nie przyjeżdżała. Okazało się, że kobieta, chociaż wybrała numer alarmowy 112, dodzwoniła się do dyspozytorni w innym mieście.

Karetka przyjechała po 30 minutach
Kilka minut po karmieniu u niemowlęcia wystąpił wstrząs anafilaktyczny – dziewczynka dostała pokrzywki i wybroczyn, zaczęła się dusić.

– Zadzwoniłam na 112 i opowiedziałam, co się dzieje. Dyspozytor usłyszał w słuchawce, że dziecko płacze i uspokajał mnie, że nie jest w najgorszym stanie. Cały czas mnie instruował, co mam robić. Podkreślał, że jeśli dziecko przestanie oddychać, to trzeba rozpocząć resuscytację – wyjaśnia w rozmowie z Radiem Opole matka dziewczynki.

– Dyspozytor nie chciał mnie poinformować, za ile minut przyjedzie karetka. To było dziwne. Przy pierwszym połączeniu słyszałem, że pogotowie już jedzie, że jest bardzo blisko. Dopiero w trakcie drugiej rozmowy, gdzie podkreślałam cały czas, że dzwonię z Brzegu w województwie opolskim, dyspozytor zorientował się, że coś jest nie tak – dodaje. Okazało się, że kobieta dodzwoniła się do dyspozytorni w Kielcach. Zanim dyspozytor wysłał zgłoszenie do Opola, minęło blisko pół godziny.

Karetka przyjechała dopiero po 30 minutach, jednak zdrowiu dziewczynki nie zagraża niebezpieczeństwo.

Jak doszło do takiej sytuacji?
Wicewojewoda Violetta Porowska wyjaśniła w rozmowie z Radiem Opole, że od 1 marca obowiązuje nowy system powiadamiania. Jeśli wszyscy dyspozytorzy z danej części Polski prowadzą rozmowy, a linie telefoniczne są zajęte, połączenie jest automatycznie przekierowane do dostępnego dyspozytora w innej części kraju.


– Takie połączenie zostaje przekierowane do innej dyspozytorni w kraju, w naszym przypadku mogły być to Kielce, a w niedalekiej przyszłości może być to Szczecin. Dlatego apeluję, by dzwoniąc po pogotowie nie być zdziwionym, że zgłoszenie przyjmuje dyspozytor z innego miasta. System wszedł na początku marca, być może osoba pracująca w kieleckim pogotowiu nie miała jeszcze stosownej informacji na temat zmian – informuje Porowska. – Mamy dziś XXI wiek, mamy techniczne możliwości, dlatego, jeśli nasi pracownicy są zajęci, to rozmowy są przekierowywane w inne miejsca. Pomoc zostanie udzielona – dodaje i zapewnia, że czas zgłoszenia i przyjazdu karetki z pewnością nie zostanie wydłużony.

Wraz z wprowadzeniem przez Ministerstwo Zdrowia Systemu Wspomagania Dowodzenia Państwowego Ratownictwa Medycznego (SWD PRM) w dyspozytorniach w całym kraju obowiązuje zasada zastępowalności. Oznacza to, że w przypadku braku możliwości skontaktowania się z najbliższą dyspozytornią, połączenie zostaje przekierowane do dyspozytorni w innej części kraju.

Zdaniem Porowskiej część pracowników może nie wiedzieć o tych zmianach, co tłumaczy pomyłkę dyspozytora z Kielc i opóźnienie w przyjeźcie karetki.
Źródło: Radio Opole, Ministerstwo Zdrowia
Trwa ładowanie komentarzy...