Dziecko skakało po tacie, a ten źle się poczuł. Wypis ze szpitala zaskakuje

Niewinna zabawa z dzieckiem skończyła się wizytą w szpitalu.
Niewinna zabawa z dzieckiem skończyła się wizytą w szpitalu. Prawo autorskie: hxdbzxy / 123RF Zdjęcie Seryjne
Podczas zabawy z dzieckiem rodzic robi wszystko, żeby zapewnić dziecku bezpieczeństwo – wie, że czasem niewinne wygłupy mogą się skończyć wzywaniem karetki i wizytą w szpitalu. Zapomina jednak, ze choć niektóre zabawy wywołują salwy śmiechu i są bezpieczne dla dziecka, mogą zaszkodzić... jemu.

Kiedy Adam opowiadał, że bawił się w weekend z synem, niespełna 2-letnim Antosiem, a chwilę później dzwonił do żony, by wyszła wcześniej z pracy, biegł po sąsiada i wzywał pogotowie, od razu pomyślałam, że coś musiało się stać Antosiowi. Wygłupiał się, skakał po brzuchu taty – może spadł z łóżka, uderzył się, zachłysnął? Okazało się, że karetka zabrała nie Antosia, a Adama – po kilkunastu minutach zabawy zaczął mieć problemy z oddychaniem i, jak sam przyznał, myślał, że ma zawał.



Adam trafił do jednego z krakowskich szpitali. Po badaniu RTG okazało się, że ból w klatce piersiowej, problemy z oddychaniem i przyspieszone tętno to nie objawy zawału, a... stłuczenia mostka i żeber, spowodowanego zabawą z dzieckiem – Antoś uderzał kością ogonową tak mocno, że u Adama doszło do urazu klatki piersiowej.
Energiczne podrzucanie dziecka, samolocik, karuzela – większość rodziców wie, że niektóre zabawy mogą być dla dzieci niebezpieczne. Nie wszyscy jednak zdają sobie sprawę, że niewinne wygłupy mogą być szkodliwe nie tylko dla dziecka, ale i dla rodzica – niezbyt często słyszy się o rodzicach, którzy po zabawie z dzieckiem trafiają do szpitala.

O tym, że niektóre zabawy mogą być niebezpieczne nie dla dzieci, a dla jego rodziców czy dziadków, raczej się nie mówi. W końcu opiekun zawsze myśli najpierw o dziecku, później o sobie. Małe dzieci uwielbiają wspinać się na dorosłych i skakać po ich brzuchach. Choć wydawałoby się, że taki maluch nie może wyrządzić dorosłemu krzywdy, Adam ostrzega innych rodziców – dla radości dziecka można zrobić wiele, ale trzeba myśleć również o swoim bezpieczeństwie.

Opisana przeze mnie historia przedstawia wyłącznie wersję Adama, taty Antosia. Sformułowania, których użył, mogą odbiegać od fachowej, medycznej terminologii.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...