„Ma pani syna” – usłyszała po porodzie, potem przynieśli jej córkę. Pomyłka w Lublinie

Rzecznik szpitala w Lublinie zaprzecza, że doszło do podmiany noworodków.
Rzecznik szpitala w Lublinie zaprzecza, że doszło do podmiany noworodków. Prawo autorskie: tomwang / 123RF Zdjęcie Seryjne
Rzeczniczka szpitala klinicznego nr 1 w Lublinie dementuje plotki i wyjaśnia, co tak naprawdę wydarzyło się w lubelskim szpitalu. Chociaż placówka przyznała się do błędu, nie powinno dojść do takiej pomyłki.

Pomyłka w szpitalu w Lublinie
W Samodzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym nr 1 w Lublinie doszło do pomyłki – informuje „Dziennik Wschodni”. Pacjentka szpitala do porodu nie wiedziała, jakiej płci jest jej dziecko. Gdy urodziła, poinformowano ją, że urodziła syna, jednak do karmienia i przewijania zamiast chłopca przyniesiono jej dziewczynkę. Co więcej, dziewczynka miała na nadgarstku opaskę, która wskazywała, że... jest chłopcem. W ramach przeprosin szpital miał zaproponować matce przeniesienie na lepszą salę. O sprawie poinformowała krewna jednego z rodziców, która skontaktowała się z „Dziennikiem Wschodnim” z prośbą przeprowadzenia interwencji.



Gdy redakcja zwróciła się do szpitala z oficjalnymi pytaniami, rodzice dziecka i krewna, która powiadomiła o sprawie, przestali odpowiadać. Rzeczniczka szpitala poinformowała, że matka dziecka nie wyraża zgody na informowanie mediów o szczegółach sprawy. Jeden z czytelników „Dziennika Wschodniego” zasugerował, że być może matka dziewczynki się pomyliła i nie dosłyszała, jakiej płci jest jej dziecko.

Nie doszło do zamiany noworodków
7 lutego szpital wydał oficjalne oświadczenie, w którym przyznał, że doszło do pomyłki. – Na obecnym etapie postępowania stwierdzono, że błąd personelu medycznego polegał na mylnym poinformowaniu rodziców o płci dziecka bezpośrednio po porodzie oraz niewłaściwym oznaczeniu płci noworodka na opasce identyfikacyjnej – wyjaśnia rzecznika szpitala Anna Guzowska. Zaprzeczyła jednocześnie, by doszło do zamiany dzieci.

Chociaż szpital wyjaśnił błąd, internauci obawiają się, że to za mało, żeby uspokoić rodziców. Sugerują, że w tym wypadku rodzice powinni zrobić badania DNA, żeby mieć pewność, że nie doszło do zamiany.
Źródło: Dziennik Wschodni
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...