Proszę, trzymaj się z daleka od mojego dziecka, jeśli jesteś chory

Matka apeluje do gości, by nie odwiedzali jej dzieci, kiedy są chorzy.
Matka apeluje do gości, by nie odwiedzali jej dzieci, kiedy są chorzy. screen Instagram
Zarazki są wszędzie – w przedszkolach i supermarketach, na klamkach i poręczach, w komunikacji miejskiej i na ekranach telefonów. Mimo to dlaczego rodzice mają pozwalać innym narażać zdrowie ich dzieci?

Nie odwiedzaj chorego dziecka
Kelsea Giroux z New Hampshire, mama 2 dziewczynek, ma dość sytuacji, w których ktoś naraża zdrowie jej dzieci. Nieważne, czy to kaszląca babcia wpadła w odwiedziny i chce wyściskać ukochane wnuczki, czy nieznajoma kobieta w sklepie, pochylająca się nad wózkiem z zasmarkaną chusteczką w dłoni. – Wiem, że nie możesz utrzymać rąk przy sobie, ale system odpornościowy moich dzieci nie jest w pełni ukształtowany. Rodzic, dziadek, ciocia, wujek, przyjaciele, znajomy znajomego, twoje dzieci: mam gdzieś, kim jesteś, nie podchodź do moich dzieci, jeśli chorujesz – pisze Kelsea w tekście opublikowanym w serwisie Scary Mommy.



„To tylko kaszel”, „to tylko katar”, „na pewno nie zarażam” – rodzice, w tym Kelsea, naprawdę nie chcą tego słuchać. Ten „zwykły katar” może i jest niegroźny – dla dorosłego. Kształtowanie odporności u dziecka trwa aż do 12. roku życia. Do tego czasu system immunologiczny dziecka jest o wiele wrażliwszy od układu odpornościowego dorosłego człowieka. – Nieważne, co ci dolega – kaszelek, katar, ból gardła, ospa wietrzna, wścieklizna – nie podchodź do mojego dziecka, jeśli jesteś chory – apeluje Kelsea i zauważa, że sytuacje, w których dorośli ignorują objawy choroby, jest wiele. Przyjęcie urodzinowe dziecka, wspólne wyjście do kina, kilkukrotnie przekładane spotkanie – to nie są powody, by narażać zdrowie dzieci. Będzie mnóstwo okazji, żeby się spotkać, więc dlaczego tyle osób wciąż zapomina, że to zdrowie jest najważniejsze?
– Jeśli wylądujemy gdzieś obok siebie, proszę, uszanuj, kiedy mówię, żebyś nie podchodził do moich dzieci. Nie mówię tego dlatego, że jestem jędzą, ale dlatego, że staram się je chronić przed łapaniem różnych choróbsk, na przykład grypy. Przecież sam możesz nie wiedzieć, czego objawem jest twój kaszel – pisze Kelsea. – Możesz się wkurzać, możesz się obrażać i przeklinać, ale nie bądź du*kiem. Nie podchodź do moich dzieci, jeśli jesteś chory – dodaje.

Wielu rodziców może przyznać, że nie ma nic gorszego niż zakatarzony krewny albo kaszląca od tygodnia sąsiadka zbliżający się do dziecka. Pod apelem Kelsea może się podpisać niejeden rodzic, a jej słowa powinien wziąć sobie do serca każdy z nas. To, co da nas może być „zwykłym kaszlem” albo „tylko kichaniem”, dla dziecka może być początkiem poważnej choroby.
Źródło: Scary Mommy
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...