Kamizelki z obciążeniem dla niegrzecznych dzieci. Czy to stygmatyzacja w szkołach?

Zrzut z ekranu/Twitter
Czy kamizelka z piaskiem zastosowana jako środek uspokajający jest stygmatyzacją? Czy dzieci, którym się takowe nakłada są krzywdzone? W szkołach, ale również wśród psychiatrów zdania są podzielone.

Strach o niemieckie dzieci
Po tym, jak informacja o kamizelkach pojawiła się w polskich mediach, dostało się całemu narodowi niemieckiemu. Zaczęto snuć wizje ochrony przed bojówkami muzułmańskimi, które całymi grupami okupują szkolne ławki, ożywiono Hitlera i drugowojenne dramaty, w końcu załamano ręce nad biednymi młodzieńczymi kręgosłupkami. Jest jednak drobna różnica pomiędzy przekazem "biedne małe dzieciątka zmuszane do targania na grzbietach worów z piachem", a "dostosowanej do możliwości i ciała kamizelki, którą dziecko zakłada z własnej woli". W tym przypadku bliższa prawdzie jest ta druga opcja.



Kamizelka w walce z zaburzeniami
Kamizelki z obciążeniem nie są wczorajszym wynalazkiem. Stosuje się je przy zaburzeniach integracji sensorycznej (SI) oraz przy całościowych zaburzeniach rozwoju (Zespół Aspergera, Retta, Hellera), ADHD, a nawet gdy występują objawy zaburzeń rozwoju.

Dzieci z zaburzeniami integracji sensorycznej mają problem z utrzymaniem koncentracji, trudno im skupić się na jednym zadaniu, są ruchliwe lub impulsywne. Powoduje to zbyt silna lub zbyt słaba reakcja na bodźce. Kamizelka może stanowić zatem część terapii sensorycznej poprzez modulowanie tych bodźców. Dziecko samodzielnie nie potrafi poradzić sobie z nadmiarem informacji, które otrzymuje jego mózg.
W Polsce funkcjonują od 2001 roku za sprawą Zbigniewa Przyrowskiego, który należy do Polskiego Stowarzyszenia Terapeutów Integracji Sensorycznej. Zastosowano je u 10 dzieci z autyzmem, 20 z ADHD i u jednego z niepewnością grawitacyjną. U wszystkich pacjentów zaobserwowano pozytywne zmiany, zwiększenie koncentracji, komunikatywności oraz zmniejszenie pobudzenia. Zbigniew Przyrowski dokładnie o kamizelkach napisał na stronie integracjasensoryczna.info.

Naukowcy zwracają uwagę, że pod wpływem nacisku ciało rozluźnia się, zmniejsza się pobudzenie, lęk, dziecko jest w stanie lepiej zorganizować swoje działania. Kieszonki w kamizelce wypełniane są piaskiem lub specjalnymi obciążnikami.

Kontekst niemiecki
Arik Gotthardt, dyrektor jednej ze szkół w Hamburgu, wskazuje, że dzieci dobrze czują się w kamizelkach, które na zachodzie stosowane są od 20 lat. Dlatego nie rozumie, dlaczego nagle spada na nich taka krytyka. Bo fakt, dyskusje o zasadności tej metody przetoczyły się przez kraj, a rozwścieczeni internauci co rusz dochodzą do wniosku, że dzieci potrzebują miłości i zrozumienia, a nie obciążenia.
Gotthardt dodaje, że nie używają kamizelek terapeutycznych, by "utrzymać dzieci na miejscu", a pomóc im zrozumieć swoje ciało. W jego placówce korzysta z nich troje ze 180 uczniów. W samym Hamburgu na 230 badanych szkół 14 zadeklarowało, że posiadają kamizelki. Terapeuta zajęciowy Maren Gehrmann podkreśla natomiast, że w terapię zaangażowani są również rodzice i lekarze, z którymi odbywa się konsultacje. Kamizelki nie są stosowane bez określonych kwalifikacji.

Ale to kaftany bezpieczeństwa!
Kamizelki przywędrowały do Niemiec ze Stanów Zjednoczonych - tam stosowano je u dzieci ze spektrum autyzmu. Rzecznik stowarzyszenia pediatrów, Hermann Josef Kahl, utrzymuje jednak stanowisko, że ich stosowanie to niejako klasyfikacja dzieci jako chorych, a obciążenie nie jest rozwiązaniem problemu. Głosy krytyczne głównie odnoszą się do piętnowania i stygmatyzowania dzieci. To oczywiście ważny zarzut, bo jak wskazuje Zbigniew Przyrowski "kamizelka powinna być uszyta z materiału, który jest atrakcyjny i dziecko ją noszące nie wygląda inaczej niż inni. Kamizelka musi być dostosowana do wzrostu i wagi dziecka".

Dyrektor szkoły specjalnej odpowiada na zarzuty o stygmatyzacji, wskazując, że w placówkach spotykają się uczniowie z różnymi zaburzeniami, a nieraz "wózek stoi obok wózka", więc kamizelka nie stanowi o inności, a daje szansę na rozwój. Argumenty przeciw odnoszą się również do obciążenia - 6 kg robi wrażenie i trudno wyobrazić sobie małe dziecko noszące taki ciężar, jednak ten wariant jest rzadko używany. Specjaliści podkreślają, że zawsze bierze się pod uwagę możliwości, wzrost i wagę dziecka i nic nie robi się pod przymusem. Nie jest również tak, że uczniowi za karę wrzuca się na grzbiet 6 kg. Kamizelkę ubiera się jednorazowo na 20-30 minut, a łączy czas może wynosić z przerwami 2-3 godziny dziennie. Najmniejszy nakładany ciężar to około 1 kg, ściśle zależy to od wagi dziecka.

Wielu rodziców podkreśla, że ich dzieci same proszę o obciążenie, bo wtedy lepiej im się uczy. Wątpliwości może budzić fakt używania kamizelki niezgodnie z zastosowaniem (np. zbyt długo, co może w przyszłości mieć swoje konsekwencje) oraz stosowania jej u każdego niegrzecznego dziecka, również tego, które jasno się temu sprzeciwi.


Źródło: berliner-zeitung.de, mamdziecko.interia.pl
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...