Dramatyczne wyznanie Sereny po porodzie. W takich chwilach nie ma znaczenia, ile ma się na koncie

Serena Wiliams, trudny poród, zmęczenie, brak snu
Serena Wiliams, trudny poród, zmęczenie, brak snu źródło: Instagram/Serena Wiliams
W wywiadzie dla Vogue’a tenisistka postanowiła podzielić się z innymi dramatyczną opowieścią o swoim życiu po urodzeniu dziecka. Warto wziąć jej słowa do serca, bo intuicja kobieca po raz kolejny nie zawiodła.

Natychmiast musiano wykonać cesarkę
Olimpia, pierwsza córeczka Sereny urodziła się 1 września 2017 r. Choć gwiazda jest aktywną w mediach społecznościowych, dopiero teraz postanowiła opowiedzieć o dramacie, który rozegrał się w czasie porodu dziecka, jak i następnych dniach.

Już w czasie porodu doszło do niebezpiecznego spadku tętna płodu i Serenę skierowano na cesarskie cięcie. Jednak to, co zdarzyło się później, było bardzo niebezpieczne. Już dzień po porodzie tenisistka poczuła się źle, zaczęła tracić oddech. Zgłaszała lekarzom niepokojące obawy, ale ci początkowo bagatelizowali jej lęki, uznając, że po cesarce kobieta może odczuwać nietypowe objawy. Williams upierała się jednak, żeby lekarze podjęli jakieś działanie, gdyż miała obawy, że może chodzić o kolejny zator płucny. Po wcześniejszej operacji tenisistka przyjmowała leki przeciwzakrzepowe. Zażądała, by wykonano jej tomografię komputerową z kontrastem i podano heparynę, by rozcieńczyć krew.

Lekarze postanowili wykonać najpierw USG, które niczego nie ujawniło. Po interwencji tenisistki zrobiono jej jednak tomografię komputerową i ku zdumieniu lekarzy okazało się, że w płucach Sereny jest kilka drobnych skrzepów krwi. Od razu podano kobiecie leki w kroplówce. Niestety to nie był koniec jej problemów zdrowotnych. Intensywny kaszel spowodował otwarcie rany poporodowej, a leki mające rozcieńczyć krew tenisistki doprowadziły do krwotoku. Serenę Williams poddano kolejnej operacji, w czasie której wprowadzono filtr do żyły głównej, by zapobiec przemieszczaniu się kolejnych skrzepów do płuc.
To były trudne tygodnie
Serena przez pierwsze sześć tygodni macierzyństwa prawie nie wstawała z łóżka. Sytuacja była bardzo trudna także dla jej męża, na którego spadła znaczna część obowiązków przy córce, jak i troska o życie i zdrowie Sereny. Sytuację utrudniało to, że aktywna tenisistka na tak długi czas została uwięziona w łóżku.


Serena opowiedziała tę historię nie po to, by lansować się w mediach. Chciała przede wszystkim przestrzec inne kobiety, by w tak ekstremalnych chwilach polegały także na swojej intuicji i nie bagatelizowały lęków, jeżeli tylko poczują, że coś niedobrego dzieje się z ich zdrowiem. Chce jej także prosić, by nie lekceważyły próśb lekarzy i po cesarskim cięciu odpoczywały i starały się nie przeciążać. Rany po operacji potrzebują czasu na zagojenie, a niestety zdarza się często, że młode mamy nadmiernie eksploatują ciało, co może prowadzić do komplikacji zagrażających życiu i zdrowiu matki. U tenisistki wystąpiły dodatkowe problemy z kaszlem, które zdecydowanie pogorszyły sprawę, warto jednak mieć na uwadze jej doświadczenia.
źródło: Buzz Feed
Trwa ładowanie komentarzy...