Chciała je sprzedać za 1200 zł. To zdjęcie namieszało na Facebooku

Lalki reborn do złudzenia przypominają dzieci.
Lalki reborn do złudzenia przypominają dzieci. Instagram/muchita40
Jedni są pełni zachwytu, drudzy nie kryją przerażenia. Dlaczego lalki reborn są tak kontrowersyjne?

Reborn doll – lalka, która imituje niemowlę
Lalki reborn (ang. reborn dolls) do złudzenia przypominają niemowlęta. W niemowlęcych śpioszkach, z zaciśniętymi piąstkami, zmarszczonymi brwiami, śpiące w łóżeczku – wyglądają tak realistycznie, że bez trudu można je pomylić z prawdziwymi dziećmi. Choć lalki służą do zabawy, reborn dolls to coś więcej: dla jednych dzieła sztuki i eksponaty warte kolekcjonowania, dla drugich atrapy dzieci, które pomagają w żałobie po stracie dziecka lub urzeczywistniają marzenia o byciu matką.



Gdy w jednej z grup sprzedażowych na Facebooku pojawiły się zdjęcia lalek reborn, pod zdjęciami pojawiło się kilkadziesiąt komentarzy. Jedni nie kryli podziwu dla talentu autorki, drudzy wręcz przeciwnie – nie rozumieli zachwytu nad lalkami, pisali, że są „przerażające”. Zapytaliśmy autorki postu i twórczyni lalek, Moniki Sierechan-Chmielowskiej, skąd pomysł na tworzenie rebornów.
Monika przyznała, że dopiero zaczyna przygodę z lalkami reborn. Lalki kocha od dzieciństwa, traktuje je jak modele warte fotografowania i podziwiania, nie zabawki. Od dawna zajmuje się rękodziełem, tworzenie lalek przypominających niemowlęta to kolejny etap artystycznego spełnienia. – Kupuję winylowy model i maluję. Kilka lat temu próbowałam je malować, ale się nie udało, nie wiedziałam, jak to się robi. Teraz są dostępne instruktaże – mówi Monika.
Dla Moniki lalki to eksponaty, jednak rozumie, że dla wielu osób to doskonałe imitacje dzieci. Na pytanie, co sądzi o kobietach, które dzięki lalkom radzą sobie z żałobą, odpowiada, że rozumie ich potrzebę. – Takie lalki pomagają, bardzo. Są osoby, które ratują swoją psychikę, zadowalając się bujaniem wózka z lalką. To nie świadczy o niezrównoważeniu, jak sądzą niektórzy, ale o ukojeniu bólu. Wiele osób uwielbia ich realizm, kolekcjonują je tak, jak kolekcjonuje się znaczki. To właśnie ten realizm oczarowuje i cieszy – mówi. – Uwielbiam tworzyć i cieszy mnie efekt, kiedy na zdjęciach wyglądają jak dzieci. Bo o to chodzi, żeby był realne, jednak to wciąż lalki. Pasjonaci tych lalek są tego świadomi – dodaje.
Synowie Moniki nie do końca rozumieją jej pasję. Młodszy nie chce się nimi bawić, choć chwali pracę włożoną w ich tworzenie, starszy „krzywo na to patrzy”.
Kolekcjonerstwo czy psychoza?
Stworzenie lalki reborn, która do złudzenia przypomina niemowlę, wymaga precyzji i talentu. Jednak dla wielu osób właśnie to podobieństwo jest problemem – lalki tak bardzo przypominają dzieci, że zaczynają... przerażać i przypominać postaci z horroru. Twórcy rebornów podkreślają, że ich dzieła to wciąż tylko lalki, które nie zastąpią prawdziwego dziecka. Niestety, coraz częściej słyszmy o przypadkach, kiedy kolekcjonerstwo wymyka się spod kontroli, a lalka zaczyna być traktowana przez właściciela jak prawdziwe dziecko. Wtedy pojawia się pytanie, gdzie jest granica i kiedy pasja zaczyna się przeradzać w psychozę.

Monika przyznaje, że brakuje nam wyrozumiałości. Oceniamy zachowanie kobiet, które traktują lalki jak dzieci, chociaż nie rozumiemy ich uczuć. – Jestem w stanie zrozumieć, że kobiety, które nigdy nie były matkami, tęsknią za czymś, czego nie zaznały. Ale nie zawsze podoba mi się to, co robią, jak w przypadku kobiety, która pozostawiła lalkę w samochodzie i wpędziła ludzi w przerażanie – wyjaśnia.
– Dla mnie najważniejsze jest to, żeby ludzie nie podchodzili do pasjonatek lalek jak do niezrównoważonych psychicznie. Mężczyźni oglądają mecze, dla wielu kobiet to coś kompletnie niezrozumiałego. To jest pasja – jedni zbierają znaczki, inni lalki, nikt nie powinien być uważany za wariata. Za drzwiami domów dzieje się masa dziwnych rzeczy, przy których „lalkowanie” to pestka – mówi Monika. – Powinno nam być żal tych kobiet. Muszą udawać, że lalka to ich dziecko. Matki nie muszą udawać, my nimi jesteśmy. Kobiety, które nie mogą mieć dzieci, znajdują w lalkach ukojenie – dodaje. Monika zauważa jedną ważną rzecz. Doszukujemy się w kolekcjonowaniu lalek oznak choroby psychicznej i niezrównoważenia, chociaż pasjonatki rebornów nie robią nikomu nie krzywdy. Nawet jeśli ich zachowanie budzi w nas wewnętrzny sprzeciw, nie powinniśmy ich oceniać – w końcu nie znamy ich historii.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...