Udało nam się porozmawiać z ojcem czytającym w autobusie. Zdradził, co naprawdę myśli o „Dzieciach z Bullerbyn”

Tata czyta dziecku w autobusie "Dzieci z Bullerbyn"
Tata czyta dziecku w autobusie "Dzieci z Bullerbyn" Twitter/Jarzab
Tylko u nas tata, którego zdjęcie z autobusu obiegło internet odpowiada na najczęstsze zarzuty internetów.

To zdjęcie obiegło internet. Nikt nie pytał taty i dziecka, czy chcą znaleźć się w internecie, nikt nie poinformował ich, że chce opublikować zdjęcie, którego są głównymi bohaterami. Jak to jest, gdy wchodzisz do pracy, a tam współpracownicy pokazują ci twoje zdjęcie w internecie? Co czujesz, gdy próbujesz cpowstrzymać rozpowszechnianie wizerunku dziecka, ale jest już na to za późno?



Stał się bohaterem mimo woli. Pojawił się na ustach wielu Polaków. Jak się z tym czuje? Pan Jarosław Drapala zgodził się odpowiedzieć na nasze pytania, odniósł się też do zarzutów pojawiających się w internecie (oczywiście nie było ich wiele).

Czy często czyta Pan dziecku w autobusie?
Bardzo często czytam, zrobił się z tego taki rytuał. Zazwyczaj mam przy sobie jakąś książkę na wypadek, gdyby syn poprosił o poczytanie. Zdarza się też, że daję mu pograć na telefonie, choć to zdecydowanie rzadziej.

Jak reagują ludzie?
Na ogół nie zwracają uwagi, bo staram się tego nie robić zbyt głośno. Dwa razy usłyszałem od starszych pań komentarz, jaki miły widok. Nikt nigdy nie zgłaszał, że mu to przeszkadza, a zdarzyło mi się parę razy usłyszeć uwagi skierowane do osób zbyt głośno rozmawiających przez telefon, kiedy w tym samym czasie czytałem dziecku. Jest to dla mnie potwierdzenie, że nie zachowuję się uciążliwie dla współpasażerów.

Syn woli czytać sam czy słuchać, gdy Pan mu czyta?

Uwielbia jedno i drugie, przy czym sam czyta w domu, najlepiej wieczorem, a słuchanie preferuje w środkach komunikacji publicznej. Samo się to tak ułożyło. Potrafi czytać ponad godzinę, zanim oczy mu się zmęczą.

Jak zaszczepić w dziecku miłość do czytania?

Uważam, że to musi stać się w sposób naturalny, bez starania. Jeżeli czytanie w domu jest czynnością naturalną, to stanie się taką dla dziecka. Jeżeli rodzic będzie starał się, żeby dziecko czytało, to ryzykuje równie naturalny opór.

Jak się Pan czuje, z tym że od wczoraj jest na ustach wielu Polaków? Jak trafił Pan na swoje zdjęcie w sieci?
Traktuję to jako krótkotrwałą sensację i podchodzę do zdarzenia z humorem. Zdaję sobie sprawę, że jest to rzadki widok i łatwo może budzić sentymenty. A współpracownicy szybko podesłali mi link do artykułu, w charakterze ciekawostki z pozytywnym akcentem.

Czy syn zdaje sobie sprawę z popularności?
Syn nie zwrócił uwagę na przesłanie, trochę się zirytował, że jego zdjęcie jest w internecie. Dziś zaś spotkał się w szkole z pozytywną reakcją na artykuł i zmienił zdanie w sprawie zdjęcia.

Pan Jarosław ustosunkowuje się do wybranych komentarzy internautów.

„Dziecko siedzi, a ojciec stoi”

Jestem zdrowym, wysportowanym mężczyzną i sugestia, abym musiał i chciał siedzieć w autobusie, jest dziwaczna. Dziecko lepiej nauczy się kultury, widząc, jak rodzic ustępuje tym, którzy potrzebują siedzieć, dając przykład. Ponadto jestem wyczulony na kwestię bezpieczeństwa dziecka, bo przeżyliśmy zderzenie (na szczęście nieczołowe) autobusu z tramwajem. Obaj staliśmy i nic poważnego nam się nie stało. Jeżeli jest miejsce w autobusie, dziecko ma siedzieć, jeżeli miejsca nie ma, powinno grzecznie stać, trzymając się cały czas poręczy. Moje dziecko siada, gdy można i grzecznie stoi, gdy trzeba.

„Ojciec czyta lekturę, bo dziecko nie zdążyło lub nie chciało”

Jeżeli czytanie w domu jest czynnością naturalną i dziecko czyta dużo, to nie separuje się książek na lektury szkolne i pozostałe. Po prostu dziecko czyta samodzielnie jedno i drugie, jak akurat wypadnie i rodzic czyta mu raz jedno raz drugie, wedle uznania. Termin w szkole upływa za dwa tygodnie.

Czytanie na głos przeszkadza współpasażerom”

Dlatego na wszelki wypadek powinno się odpowiednio dopasować siłę głosu, a jeżeli rodzic się zapomniał, współpasażer potrafi grzecznie zwrócić uwagę i rodzic się dostosuje. Uważam, że w autobusie (tramwaju, pociągu itp.) można rozmawiać z innymi, można rozmawiać przez telefon, o czym się chce, środek komunikacji publicznej to nie czytelnia ani cmentarz i używanie głosu w granicach rozsądku jest dozwolone. Natomiast nie powinno się używać wulgaryzmów. Zdarza mi się zwracać uwagę krzykaczom-przeklinaczom i zawsze w reakcji słyszę przeprosiny i przekleństwa znikają. Akceptuję to, że współpasażer może używać głosu i jeżeli mi to akurat przeszkadza w czytaniu, to trudno, jestem w autobusie, nie w kościele i muszę się liczyć z zakłóceniami.

„Ludzie to tylko w telefonach siedzą”

Dzisiejszy smartfon, to jednocześnie telefon, komputer, książka, gazeta, narzędzie pracy. Nie osądzałbym zbyt pochopnie człowieka wpatrzonego w ekran, bo wielu z nich na pewno czyta książkę w wersji elektronicznej, oszczędzając lasy. Trzeba odróżnić sentymentalny widok czytającego papierową, miłą w dotyku książkę, od praktycznych rozwiązań współczesności, w których uzyskujemy to samo, ale w formie może mniej romantycznej.

Na zakończenie rozmowy podzielił się z nami ciekawostką, którą warto zacytować:

”Dzieci z Bullerbyn nudziły mnie jako dziecko i pamiętam, że wymęczyłem się okropnie tymi "dziewczyńskimi historiami". Jak na złość, synek chciał, żeby mu to przeczytać, choć wszystkie inne lektury czytał sam. Teraz po tym internetowym wpisie w otoczeniu znajomych osób zostanę z tą nieszczęsną dla mnie lekturą skojarzony. Normalnie fatum.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...