"Łóżko jeszcze im wstawcie". W autobusach wydzielą strefy tylko dla rodziców z dziećmi?

ztm.waw.pl
Czy w Warszawskich autobusach jest za mało miejsc przeznaczonych dla rodziców/opiekunów z dziećmi? Tak twierdzi radny Białołęki, Piotr Cieszkowski. W połowie października złożył interpelację w sprawie lepszego oznaczenia i... stworzył nawet listę autobusów, w których jest to najbardziej konieczne.

W pierwszym momencie chyba wielu, którzy na co dzień korzystają z warszawskiej komunikacji miejskiej zastanowiło się, co miałyby oznaczać wydzielone strefy/siedzenia "tylko dla rodziców z maluszkami". Praktycznie w każdym autobusie znajdują się oznaczenia, wskazujące, że te konkretne miejsca przeznaczone są dla tych pasażerów, którzy podróżują z dzieckiem. W czym zatem problem? W tym, że jest ich za mało.



Jest zapotrzebowanie?
W swojej interpelacji Cieszkowski napisał: „W imieniu mieszkańców oraz swoim proszę o oznakowanie w autobusach poprzez naklejenie naklejek informujących o miejscach siedzących przeznaczonych dla rodziców z dziećmi. W związku z dojeżdżaniem rodziców z dziećmi do przedszkoli w innych dzielnicach, proszę o oznaczenie tymi naklejkami wszystkie autobusy linii 186, 509, 518, E7, 527, 120”.
Cytat z serwisu Facebook

Bardzo fajna akcja, popieram, tym bardziej, że wielokrotnie byłam wypraszana z autobusu albo tramwaju, bo chciałam wejść z wózkiem w którym był 1,5 roczny synek, bo ludzie akurat wszyscy muszą stać przy wejściu :) nieliczni mówili "jest tu dość sporo miejsca a najłatwiej to sprawdzić jak autobus hamuje", wówczas od razu jest tona miejsc. Często byłam niewidzialna jeśli tylko miałam synka na rękach. Taka warszawska rzeczywistość.

Radny argumentuje to zapotrzebowaniem i sygnałami, które dostaje od mieszkańców dzielnicy, którzy odwożą dzieci do żłobków i przedszkoli znajdujących się w innych dzielnicach miasta. - Rodzic może sobie postać, ale dziecko nie za bardzo, gdyż wiąże się to z pewnym ryzykiem. Przecież jak autobus hamuje, czy ostro skręca, to taki trzy- czy czterolatek nie ma siły utrzymać się na nogach. I dobrze by było wyznaczyć takie miejsca siedzące dla najmłodszych pasażerów w autobusach. - dodaje.
Wypowiedź cytowana na portalu tustolica.pl

Jest przekonanie, że dziecko nogi ma silne, gdyż może biegać po podwórku bez końca. Ale chwyt dłoni już niekoniecznie jest silny. Zresztą do uchwytów przeważnie ma za wysoko.

Zarząd Transportu Miejskiego ma inne zdanie
Piotr Cieszkowski otrzymał odpowiedź na swoją interpelację od rzecznika prasowego ZTM, Igora Krajnowa, który poinformował, że obecnie stosowane oznakowanie jest wystarczające, a do redakcji tustolica.pl wysłał na dowód zdjęcia.

Radny utrzymuje jednak, że nie we wszystkich liniach znajdują się stosowne naklejki i "nadal pozostaje niedosyt". Dodaje również, że dla najmłodszych pasażerów przydałyby się pasy bezpieczeństwa.

Głosy pasażerów
Podróżni są podzieleni. Jedni popierają pomysł i uważają, że bezpieczeństwo dzieci jest najważniejsze, inni ironizują ("jeszcze im łóżko wstawcie").
Wypowiedź cytowana przez portal tustolica.pl

Powie ktoś, że od asekurowania maluszka w autobusie są rodzice. A jeśli z dzieckiem najczęściej jeździ tylko jedno z nich, bo np. ojciec jest w pracy i matka jedną ręką stara się ochraniać swoje dziecko, zaś drugą trzyma siatki z zakupami? Trzeciej do trzymania się poręczy w autobusie niestety już nie ma. I albo jakoś jej się uda utrzymać równowagę, albo upadnie wraz z dzieckiem i się poobija. Tymczasem pozostali pasażerowie, najczęściej młodzi, bezdzietni i sprawni, wygodnie sobie siedzą.

Uważacie, że miejsc dla tych, którzy poruszają się po Warszawie z małymi dziećmi powinno być więcej? Przez opinię publiczną przetoczyły się już dyskusje o ustępowaniu (lub właśnie nieustępowaniu) siedzeń kobietom w ciąży oraz bardziej ogólne - kto w ogóle ma prawo do transportu publicznego: tylko ci z biletem? Bezdomnych akceptować czy wyrzucać? Od jakiegoś czasu sporo mówi się również o tym, że niektórzy rodzice są coraz bardziej roszczeniowi i oczekują, że na hasło "dziecko" inni rozkładać będą przed nimi czerwone dywany. Jakie są wasze doświadczenia? My się zastanawiamy, czy jeżeli ktoś nie jest nauczony kultury i na co dzień nie oferuje osobie starszej/niepełnosprawnej/kobiecie ciężarnej miejsca siedzącego, to czy naklejka zrobi na nim wrażenie?


Źródło: tustolica.pl
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...