"Nasze życie mogłoby wyglądać inaczej". Potrzebowali leku, ale państwo im go nie dało

Profilaktyka wirusa RS ratuje dzieci, jednak państwo nie finansuje leku wszystkim obarczonym ryzykiem.
Profilaktyka wirusa RS ratuje dzieci, jednak państwo nie finansuje leku wszystkim obarczonym ryzykiem. Prawo autorskie: ondrooo / 123RF Zdjęcie Seryjne
To, co spotkało Oliwiera, dotyczy wielu dzieci i ich rodziców. Gdyby państwowy program objął więcej dzieci, ich życie mogłoby wyglądać inaczej.

Dzieci urodzone przedwcześnie mają obniżoną odporność, a ich układ oddechowy nie jest w pełni rozwinięty, przez co mogą mieć problemy z oddychaniem i są o wiele bardziej podatne na infekcje. Największym zagrożeniem dla wcześniaków jest wirus RS – każdego roku wirus atakuje 90 proc. z nich. Gdy dojdzie do zakażenia, dzieci muszą być hospitalizowane – wracają do szpitala zaledwie chwilę po tym, jak rodzice zabrali je do domu.



Co to jest wirus RS?
Wirus RS to syncytialny wirus nabłonka oddechowego. To główna przyczyna infekcji u dzieci do 2. życia, przede wszystkim u wcześniaków. U dzieci urodzonych przedwcześnie zakażenie wirusem jest przyczyną niewydolności oddechowej i może być bezpośrednim zagrożeniem dla życia. Najbardziej podatne na zakażenie są dzieci o bardzo małej masie urodzeniowej. Istnieje jednak sposób, by ochronić je przed wirusem.

Jak zapobiec wirusowi RS – profilaktyka
Żeby ochronić dziecko przed ospą czy pneumokokami (lub znacząco złagodzić przebieg choroby), należy je zaszczepić. Choć trwają prace nad opracowaniem skutecznej szczepionki chroniącej przed wirusem RS, obecnie możliwa jest tzw. immunizacja bierna, czyli podanie dziecku przeciwciał niszczących wirusa. Przeciwciała podaje się w sezonie zwiększonej zachorowalności, czyli od października do kwietnia. Aby terapia była skuteczna, dziecko musi przyjąć pięć dawek leku.

W Polsce istnieje bezpłatny program profilaktyki wirusa RS. Niestety, jest mocno ograniczony i wyklucza dzieci urodzone po 29. tygodniu ciąży. Polskie Towarzystwo Neonatologiczne walczy o rozszerzenie programu dla dzieci urodzonych pomiędzy 29. a 32. tygodniem ciąży. W wielu krajach europejskich to standard – we Włoszech profilaktyka obejmuje wcześniaki urodzone nawet w 35. tygodniu ciąży. Eksperci Polskiego Towarzystwa Neonatologicznego robią wszystko, żeby wszystkie dzieci z grupy podwyższonego ryzyka miały takie same szanse w walce z wirusem i otrzymały bezpłatnie lek. Jednym z dzieci, które nie zakwalifikowały się do programu, jest Oliwier.
Iga Malinowska
mama 3,5-letniego Oliwiera

Oliwier urodził się z zapaleniem płuc. Pierwszy raz po wyjściu ze szpitala zachorował, jak miał 4 miesiące. Na RSV zachorował, kiedy miał 8 miesięcy i to było jego czwarte zapalenie płuc. Równocześnie z wirusem RS przeszedł wtedy rotawirusa i adenowirusa. Wirus RS uszkodził jego nabłonek oddechowy. Oliwier jest chory właściwie bez przerwy. Przerwa między antybiotykami wynosi około 3 tygodnie. Zaczyna się infekcja, a w jej wyniku bardziej ostre zakażenie. Dla nas to ciągła walka i myśl, że gdyby był zabezpieczony przed tym wirusem, nasze życie mogłoby wyglądać inaczej, nie musielibyśmy bać się o niego bez przerwy. Niestety nie zakwalifikował się do programu lekowego, bo urodził się w 29. tygodniu ciąży.

Walka z wirusem RS tylko dla wybranych?
Zakażenie wirusem RS to coś więcej niż przeziębienie. To ciągły strach rodziców i walka, każdego dnia. Rodzice dzieci niekwalifikujących się do programu mogą jednak podać dzieciom lek z przeciwciałami na własną rękę, jednak ze względu na ogromny koszt terapii (ok. 25 tys. złotych) nie wszyscy mogą sobie na to pozwolić. Część rodziców korzysta z pomocy fundacji, rodziny i przyjaciół, jednak dla wielu uzbieranie takiej kwoty jest nieosiągalne. Zdarzają się również sytuacje, w których rodzice nie mają szansy na podanie leku, bo lekarze nie informują ich o takiej możliwości.
Źródło: materiały prasowe "Koalicja dla wcześniaka"
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...