"Rany, dziecko mi z domu zniknęło". Wpis tej blogerki rozbawił wiele mam

Blogerka zamieściła wpis, który wpiera inne mamy.
Blogerka zamieściła wpis, który wpiera inne mamy. alenkasm/123RF Zdjęcie Seryjne
Tak, takie dni czasem zdarzają się każdej matce. Niestety, ale tempo życia prowadzi czasem do takich kuriozalnych, ale jakże życiowych pomyłek.

Praca, dom, dzieci, obowiązki... Jak żyć pytam, jak żyć? Nie tylko ja pytam, bo takie zdanie pada z ust wielu kobiet. Mamy zdecydowanie za dużo na głowie i choćbyśmy miały najwspanialszych partnerów do pomocy, to i tak mamy nadmiar spraw na głowie.



Historia opisana przez blogerkę - Matka jest tylko jedna, w zabawny sposób przedstawia, jak czasem zwariowany dzień może przydarzyć się zmęczonej mamie.
Matka jest tylko jedna

Naprawdę nikomu nie życzę takiego poranka. Wstałam i zorientowałam się, że młodszy też już wstał. Głównie po rozsypanych gryczanych kulkach i rozbitym jajku na podłodze oraz otwartej na oścież lodówce. Sam młodszy był w łazience i mył sobie ręce po jajku. Ale czegoś mi brakowało. Zajrzałam do pokoju, potem jeszcze na werandę. Sprawdziłam, czy drzwi są zamknięte wszystko to z mocnym biciem serca i coraz większą paniką. DRUGIEGO DZIECKA NIE BYŁO W DOMU.

- Gdzie Kosmyk? - pytam młodsze.

- Nie ma! - odpowiada młodsze, a ja praktycznie mam palpitacje serca i zawał. Nie ma go. Faktycznie go nie ma. O matko, matko, gdzie on poszedł, co ja mam teraz robić. Rany, rany, nie wiem, nie wiem, dziecko mi z domu zniknęło.

Przetrząsnęłam kołdry, sprawdziłam piwnicę, wyszłam przed dom, wrzeszcząc Kosmyk! Koooosmyk! I kiedy tak stałam w piżamie na wietrze i wrzeszczałam, to z każdym wrzaskiem coraz bardziej mi się przypominało, że wczoraj, koło 19 sama osobiście stałam przed tym domem i pakowałam syna do fotelika, żeby odwieźć go na noc do babci.

Krzyknęłam jeszcze raz dla pewności i wróciłam do domu, wypić kawę. Po takim stresie chyba mi się należy, prawda?

Choć brzmi to może dla niektórych komicznie, to tak drodzy, czasem każdemu zdarza się zapomnieć. Nie chodzi tu o amnezję zupełną, a jedynie chwilowe zaćmienie po wstaniu z łóżka, które może przyprawić o palpitacje serca. Zna to wiele mam, co powierdzają komentarze pod postem.
Komentarze z Facebooka

Ja mam tak często ze swoim 2-miesiecznym dzieckiem, jak zostawię w bujaczku, idę coś zrobić w kuchni, wracam, a go nie ma, myślę sobie zwial.. Ale za chwilę przytomnieje, no przecież on jeszcze siedzieć nie umie a co dopiero chodzić.. Uspokajam się i widzę, że jest u tatusia na rękach, także znam ten stan.

Duuuża kawa. Ostatnio zostawiłam dzieciaki u mamy i poszłam na zakupy. W sklepie dostałam ataku paniki, że zgubili się obydwoje.

4.30 wstaje i mam taki nawyk że zaglądam do sypialni młodego, idę a tam go nie ma, na dole tez nie, wracam na gore budzić chłopa, zapalam światło drę się ze syna porwali, a w łóżku -na środku śpi moje dziecko, po prostu usiadlam.

Czytając Twoje teksty zaczynam na nowo wierzyć w to, że istnieją jeszcze "normalne" mamy?niewykreowane przez wirtualny świat na te idealne czy te wpatrzone tylko we własne dzieci.

I rzeczywiście takie wyznania matek są nam wszystkim potrzebne, bo dodają otuchy, że to nie tylko u nas takie akcje. Wsparcie jest ogromnie potrzebne.
źródło: Matka jest tylko jedna
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...