"To kupczenie intymnością swoją i dziecka". Żona Żebrowskiego na celowniku hejterów

Karmienie piersią – czy takie zdjęcia powinno się wrzucać do sieci?
Karmienie piersią – czy takie zdjęcia powinno się wrzucać do sieci? Zrzut z ekranu/Instagram/Aleksandra Żebrowska
"No cóż, jak się wrzuca takie fotki do sieci, to trzeba się tego spodziewać". Czy w takim twierdzeniu jest ziarno prawdy?

Ludzie chcą wiedzieć i widzieć wszystko, ale jak zobaczą, to myślą sobie – o Boże, po co tak się afiszować, po co tak obnażać, wstydu nie ma, co za patologia, lansuje się na cyckach, nie wie jak się wypromować i dalej w tym stylu. Takie komentarze pojawiły się w związku ze zdjęciem opublikowanym przez Aleksandrę Żebrowską, żonę znanego aktora. Nie pierwsze tego typu i nie ostatnie, ale warto rozłożyć całą sprawę na czynniki pierwsze.



Jaki był cel zamieszczenia takich fotek?
Pani Ola dość często korzysta ze swojego konta na Instagramie. Dzieli się z innymi swoimi przeżyciami, pięknymi chwilami z synami i z mężem i nie ma problemu też z eksponowaniem swojego ciała. Każde zdjęcie to fragment jej życia, które śledzi blisko 16 tys. osób. Z pewnością zdaje sobie sprawę, że nie są to tylko jej znajomi i bliscy, więc jest przygotowana, że spotka się zarówno z pozytywną reakcją fanów, jak i hejtem przeciwników zamieszczania w sieci intymnych chwil z rodziną. Tym razem z okazji 4. urodzin syna, postanowiła wrzucić zdjęcie z czasów, gdy Henio był noworodkiem i pani Ola karmiła go piersią. To nie spodobało się internautom.

Sto lat Heniu! #tb #2013 #momoftwo #normalizebreastfeeding @zebrowski.michal

Post udostępniony przez Aleksandra Żebrowska (@olazebrowska)

Czy ludzie mają prawo oceniać?
Tak. Jeżeli takie zdjęcia są upublicznione, każdy ma prawo wypowiedzieć się na ich temat. Pytanie tylko, po co miałby komentować je w sposób negatywny, czy pogardliwy? O ile sprawa nie dotyczy go bezpośrednio, nie musi śledzić konta młodej matki i wyzywać się na jej podejściu do życia.

Karmienie piersią
Trudno zrozumieć, czemu takie fotografie gorszą kogokolwiek. Większość z nas było właśnie w ten sposób karmionych, więc udawanie oburzonych, że kobieta obnaża pierś, by podać ją dziecku, jest trochę śmieszne. Można mieć oczywiście obiekcje, czy takie zdjęcia powinno się pokazywać na profilu obserwowanym przez 16 tys. osób, ale skoro autorka fotografii nie ma z tym problemu, to czemu inni są bardziej święci niż ona? Wystarczy uszanować jej decyzję, a jak się to komuś nie podoba, przestać śledzić jej konto i znaleźć sobie nowego idola. Proste?

Nagie dzieci
O ile nie ma większego problemu z pokazywaniem własnego ciała, w końcu robimy to świadomie, o tyle zamieszczanie nagiej pupy dziecka, powinno być absolutną barierą dla rodziców. Myśl, kto i w jakim celu może wykorzystać taką fotografię, powinna wzbudzać tak duży niepokój, że w sposób automatyczny włączyć się musi bardzo głośny i wyraźny alarm dźwiękowy. U Pani Oli niestety tym razem nie zadziałał.

Happy #beachbum Saturday #mama #polishgirl #polishboy #plażing #freethecheeks

Post udostępniony przez Aleksandra Żebrowska (@olazebrowska)

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...