Zapomnij o siłowni, obejrzyj te filmy. Spalisz tyle kalorii, ile podczas 40-minutowego marszu

Kadr z filmu "To" (2017)
Jedni nie oglądają horrorów, bo boją wizyty nocnych zjaw, drugim wyobraźnia pobudza się na tyle, że już na pewno nie wyjdą na spacer z psem po zmroku i wszędzie widzą szaleńców z piłami i młotkami. Dla jeszcze innych film grozy to jedyny słuszny wybór na wieczorny seans.

Według badań naukowców z Uniwersytetu Westminster, ci ostatni mogą spodziewać się szeregu korzyści.



Nie tylko silne emocje
Trzeba to podkreślić na samym początku - przyjemność płynąca z oglądania strasznych filmów zależy od dwóch istotnych aspektów: jak dana osoba "widzi", odczuwa to, co dzieje się na ekranie i na ile chce się bać. Nie ma złotej zasady, która mówiłaby o tym, że horrory są dla każdego. Aby czerpać korzyści z takiej rozrywki musisz to po prostu lubić. Reakcja osoby np. skrzywdzonej w dzieciństwie może być inna niż tej, która nie ma traumatycznych wspomnień. U tej pierwszej obraz może pobudzić dawne lęki.
Podczas eksperymentu na Uniwersytecie Westminster naukowcy kontrolowali tętno, przyjmowanie tlenu i produkcję dwutlenku węgla u osób oglądających wybrane filmy. Odkryli, że bodźce wywołane przez przerażające sceny wpływają na uwalnianie adrenaliny. Autor badania, Richard Mackenzie (Uniwersytet Roehampton w Londynie) wskazuje, że właśnie z tego powodu nasz układ nerwowy dostaje komunikat "walcz lub uciekaj". W tym miejscu wielu zakrzyknie "banał, przecież to logiczne!". Gdy jednak badacze poszli dalej tym tropem wywnioskowali, że taka reakcja pobudza ciało do spalania tłuszczu, gromadzenia energii i uwalniania cukru do krwi.

Tym sposobem nasz metabolizm zostaje pobudzony i spalamy cukier bez użycia tlenu. To jednak nie jedyne korzyści. Odrębne badanie przeprowadzone na Uniwersytecie Coventry w 2003 roku ujawniło, że podczas oglądania horrorów uwalniamy więcej białych krwinek (leukocytów), które mają wpływ na nasz system odpornościowy. Możemy zatem traktować seans jako tymczasowe, krótkoterminowe wzmocnienie i walkę z infekcjami.

Dobry strach
Jeszcze jedną zaletą, na którą wskazuje socjolożka Margee Kerr jest... poprawienie nastroju, które według badań następuje poprzez negatywny bodziec. Ludzie po przestraszeniu czują się bardziej spokojni, szczęśliwsi i mniej sfrustrowani.

Na szczycie listy filmów, przy których spalimy najwięcej kalorii znalazło się "Lśnienie" - przestraszona osoba straciła 184 kalorie. Na podium znalazły się również takie klasyki jak "Szczęki" (161 kalorii) i "Egzorcysta" (158 kalorii).
Warto mieć jednak na uwadze, że "dobry stres" nie dla każdego musi być taki dobry. Wszystko zależy od indywidualnych predyspozycji. To, co dla kogoś stanowić będzie świetną rozrywkę, u kogoś innego wywołać może długotrwały lęk i przerażenie, które w konsekwencji mogą skończyć się atakiem serca czy depresją. Niektóre straszne filmy mogą być również zbyt trudne dla dzieci. Badania z Uniwersytetu Michigan wykazały, że 26% studentów, którzy doświadczyli w dzieciństwie opresji za pomocą telewizji czy mediów, nadal odczuwało "niepokój" związany z tym doświadczeniem.


Źródło: Unilad, Time
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...