Denerwuje cię chrapanie i siorbanie? "To objaw poważnej choroby – alarmują lekarze"

Mizofonia – to dolegliwość, której nie wolno bagatelizować.
Mizofonia – to dolegliwość, której nie wolno bagatelizować. loganban / 123RF Zdjęcie Seryjne
Żądasz rozwodu z niewychowanym gburem, który według ciebie nie zna podstawowych zasad kultury? Wściekasz się i masz dosyć? Przeczytaj koniecznie ten tekst: "Przez chrapanie i mlaskanie męża chciałam się rozwieść. Dopiero lekarz odkrył moją chorobę".

Ta dolegliwość może złamać każdego twardziela
Chrapanie, siorbanie, przeżuwanie. Te odgłosy mogą wyprowadzić niektórych z równowagi. Nie ma nic gorszego dla ciebie niż wspólna kolacja z partnerem/partnerką przy blasku świec i w ciszy? Nie dajesz rady i wspólna noc kojarzy ci się wyłącznie z niewyspaniem i chrapaniem? Powinniście w takim razie zastanowić się, czy nie cierpicie z powodu mizofonii.
Anna, 26 lat

Przed ślubem oczywiście przeszkadzały mi pewne dźwięki, ale nie sądziłam, że będzie to miało wpływ na moje małżeństwo. Po ślubie zamieszkaliśmy razem i słodkie pochrapywanie przerodziło się w morderczą chęć uduszenia męża, a wspólne posiłki zawsze musiały odbywać się przy włączonym telewizorze. Miałam poczucie, że mam coraz mniej tolerancji dla takich dźwięków. Stałam się wiecznie rozdrażniona i naprawdę miałam dość mojego męża.

Byłam niewyspana, co też źle wpływało na mnie. Nieustanne zmęczenie i brak zrozumienia ze strony Artura postawiło mnie pod ścianą. Chciałam rozwodu. Gdy zaczęłam na ten temat rozmawiać z koleżanką, zapytała mnie, czy byłam u lekarza, bo słyszała ostatnio o pewnej chorobie, która związana jest z nadwrażliwością na dźwięki. Po wizycie u lekarza wiedziałam, że to może być właśnie to – mizofonia. Dolegliwość, która skutecznie rozwalała moje życie i o mało nie doprowadziła mnie do rozwodu.

Co to jest mizofonia?
Jest to dolegliwość spowodowana nadwrażliwością na dźwięki. Misos to nienawiść, phone to dźwięk. W skrócie chory na mizofonię doznaje silnie negatywnej emocjonalnej reakcji na poszczególne odgłosy wywoływane przez ludzi: chrząkanie, mlaskanie, chrapanie, pociąganie nosem, a nawet głośne oddychanie. Osoba cierpiąca na mizofonię odczuwa złość i lęk, której nie jest w stanie opanować. Potrzeba walki i ucieczki jest silniejsza. Najtrudniejszym zjawiskiem w mizofonii jest to, że najczęściej denerwują odgłosy wydawane przez najbliższych, co może wywoływać niechęć i psuć wzajemne relacje.



Jak walczyć z mizofonią?
Niestety nie ma jeszcze skutecznej terapii, która pozwoliłaby zlikwidować problem. Dziś lekarze zalecają stosowanie zatyczek do uszu, terapii szumów usznych (TRT, ma zamienić dźwięki nagatywne w przyjemne) albo w trudnych przypadkach psychoterapii poznawczo-behawioralnej. Nie są to skuteczne metody, zwłaszczazwłaszcza że dolegliwość ta nie znika wraz z wiekiem. Lekarz by postawić diagnozę musi wykluczyć u pacjenta chorobę dwubiegunową, zaburzenia lękowe, zaburzenia obsesyjno-kompulsywne oraz hiperakuzję, czyli nadwrażliwość na większość, a nie tylko poszczególne dźwięki.

Mizofonia została po raz pierwszy opisana w 2001 r. Zespół naukowców z Newcastle przebadał grupę ludzi korzystając z obrazowania rezonansu magnetycznego. Okazało się, że osoby cierpiące z powodu mizofonii mają różnice w płacie czołowym między półkulami mózgu. Badanej grupie puszczono 3 rodzaje dźwięków: najpierw deszcz i czajnik, czyli dźwięki neutralne, później krzyk i płaczące dziecko jako dźwięki nieprzyjemne, a na końcu oddychanie i żucie, które mogą wywołać konkretna reakcję. Tak tez się stało, osoby cierpiące na nadwrażliwość, w czasie wysłuchania trzeciego rodzaju dźwięku, zaczęły się pocić, a ich serce znacznie przyspieszyło. To wskazuje, że mózg takich osób i jego fragmenty odpowiedzialne za emocje, pracuje inaczej.

Jak radzą sobie ludzie cierpiący na mizofonię?
Mizofonia choć daje takie same objawy, jest w różny sposób tolerowana przez osoby zmagające się z dolegliwością. Niektórzy są w stanie przez 8 godzin wytrzymać w biurze, inni izolują się od ludzi i skazują na samotność w domu. Dorośli z mizofonią wychowujący dzieci mają poważny problem, by w pełni akceptować mlaskanie i sapanie dzieci.
Komentarze z Facebooka

Ja i moja mama cierpimy na mizofonię. Jedzenie jabłek u nas w domu to czynność zakazana, chyba że robi się to w innym pokoju. Tak samo innego rodzaju chrupanie i mlaskanie, najbardziej o zwracanie uwagi burzy się tata, który je wyjątkowo głośno. Dodatkowo jest taka prawidłowość, że im bliższa osoba wydaje tego typu odgłosy, tym bardziej jest to denerwujące. Był moment, że przez chrupanie właśnie moi rodzice niemalże wzięli rozwód, tak to działało na moją mamę, ale szybko się pogodzili. Każdy w mojej rodzinie wie o problemie moim i mamy, starają się zatem nie wchodzić nam w drogę.

Dziś nie wytrzymałam przy kolacji i wyprosiłam z salonu narzeczonego za głośne jedzenie ryby w panierce, problem w tym, że nawet odgłosy mojego własnego jedzenia działają mi na nerwy. Zdarza się, że nie jestem w stanie nic zjeść, gdy mam gorszy dzień. Zdarza się, że muszę wysiąść z autobusu, gdy ludzie zbyt głośno rozmawiają, kaszlą, jedzą.

Praktycznie nie jem w miejscach publicznych takich jak restauracje czy bary za dużo dźwięków. Mieszkam w centrum sporego miasta, są dni, że dźwięki dochodzące z ulicy doprowadzają mnie do białej gorączki.

A ja moją córkę upominałam nie mlaskaj nie siorb o mężu już nie wspomnę dochodziło do tego, że nie siadałam do obiadu lub kolacji, aby nie wszczynać awantury. Od dziś popracuję nad tym, nie mogę swojej rodzinie fundować wiecznie takiej traumy.

Osobom, które nie doświadczyły takich problemów, trudno będzie zrozumieć jak ciężko żyje się mizofonikom. Większość osób deklaruje, że ich dolegliwości są bagatelizowane, wyśmiewane i uznawane za wymysł. szkoda, że tak niewiele empatii ludzie znajdują w sobie dla zjawisk, których nie są w stanie zrozumieć i zaakceptować. Osoby cierpiące z powodu nadwrażliwości miewają nawet myśli samobójcze, izolują się i tracą kontakt z najbliższymi.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...