"Czy ktoś stosował głodówkę u 5-latka?" – pyta ojciec. Powód zaskoczył wszystkich

Dziecko głodzone, by wyleczyło się z autyzmu.
Dziecko głodzone, by wyleczyło się z autyzmu. nadine123 / 123RF
Takie doniesienia są trudne do zaakceptowania. Gdzie kończą się granice absurdu? Czy ludzie dążąc do jakiegoś nierealnego celu, zapominają o dzieciach?

Walka z autyzmem?
"Czy ktoś stosował głodówkę u 5 latka?" – pyta mężczyzna, prawdopodobnie tata. Szuka w sieci kontaktu do kogoś, kto ma doświadczenie w tym zakresie i kto mógłby mu pomóc. Ten wpis wzbudził zainteresowanie, bo sytuacja zdecydowanie niecodzienna. Pada więc pytanie: W jakim celu u tak małego dziecka głodówka? Jakby nie było tata stawia pytanie właściwym osobom. Grupa przyjęła bowiem nazwę „Fani Głodówek (głodówka lecznicza)". Odpowiedź jednak jakiej udziela mężczyzna, zaskakuje. "Oczyszczenie z metali ciężkich w celu wyleczenia autyzmu".
O ile nie ma nic złego w głodówkach przeprowadzanych przez osoby dorosłe, podchodzące do tego zgodnie z wytycznymi, pozwalającymi bezpiecznie je przeprowadzić, o tyle każda głodówka u tak małego dziecka jest po prostu niebezpieczna.



Przyczyny autyzmu nie są znane. Najprawdopodobniej to suma nakładających się na siebie czynników genetycznych i środowiskowych. Jeżeli nie zna się do końca przyczyn zaburzenia, to trudno je leczyć, stąd też pojawia się tak wiele „cudownych” metod leczenia, których czepiają się zdesperowani rodzice. Próbowano już wielu metod, mniej i bardziej kontrowersyjnych, np. specjalnej diety, dużych dawek witamin, umieszczania dzieci w komorze tlenowej, a nawet ryzykownej chelacji, czyli metody usuwania z ciała toksycznych substancji. Głodówka to kolejna z nich.

Tego się nie wyleczy
Joanna Ławicka, prezes Fundacji Prodeste
dla PAP

Wszelkim badaniom przyczyn autyzmu, dietom i terapiom trzeba przyglądać się bardzo krytycznie, żeby nie wpaść w pułapkę myślenia, że istnieją jakiekolwiek cudowne sposoby leczenia osób z autyzmem, bo ich po prostu nie ma.

Rodzice stają się spokojniejsi, ponieważ wierzą mocno, że ich dziecko teraz, na skutek jedzenia chleba bezglutenowego, przestanie mieć autyzm. Są nastawieni na pozytywne widzenie swojego dziecka, na widzenie przejawów poprawy. Dziecko zaś, jak każdy, chce mieć dobry kontakt z drugim człowiekiem i jak widzi, że rodzice mniej lękowo reagują i zaczynają dostrzegać jego potrzeby, jego emocje, automatycznie poprawia swoje zachowanie.

Na wielu stronach pojawiają się informacje, że choć nie ma potwierdzenia, że zmiana diety i stosowanie głodówki może mieć wpływ na wyleczenie dziecka, to mimo to jest to zalecane. Zdesperowani rodzice, którzy nie chcą się pogodzić z tym, że autyzm jest zaburzeniem, którego nie można uleczyć, sięgają więc po drastyczne środki. Jedną z osób zarówno szerzącą wiedzę na temat leczenia, jednocześnie uchylając się od odpowiedzialności za jej stosowanie, jest Marta Brzoza, blogerka.
Ludzie, którzy szukają rozwiązania, jak pomóc dziecku, z takich publikacji mogą wnioskować, że warto spróbować wszelkich metod leczenia. Czasem nawet kosztem zdrowia dzieci.

W Polsce znany był przypadek Marka H., znachora, który zalecał głodówki dla dzieci, modlitwy i zrywanie kontaktu z lekarzami. W wyniku jego zaleceń zmarła półroczna dziewczynka. Takie wpisy jak ten na portalu "Fani Głodówek" nie mogą być traktowane jako żart, czy głupota. To dziecko, które może być poddane przez poszukującego porady ojca głodówce, może nie przeżyć. Trzeba interweniować i edukować, by nie dochodziło do takich sytuacji.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...