Prezydent zmusza do rodzenia zdeformowanych dzieci. "Są szczęśliwe, mogą zrobić wiele dobrego"

Prezydent Andrzej Duda zamierza podpisać ustawę zakazującą aborcji eugenicznej.
Prezydent Andrzej Duda zamierza podpisać ustawę zakazującą aborcji eugenicznej. Prawo autorskie: palinchak / 123RF Zdjęcie Seryjne
Dzieci upośledzone, zdeformowane i niezdolne do samodzielnego funkcjonowania są szczęśliwe – twierdzi prezydent Andrzej Duda i chce, by rodziło się ich jak najwięcej.

Wszystkie dzieci prezydenta
W najnowszym numerze tygodnika „Gość” prezydent Andrzej Duda odniósł się m.in. do kwestii aborcji eugenicznej. Prezydent poinformował, że podpisze ustawę zakazującą aborcji dzieci podejrzewanych o wrodzone wady i choroby, by ochronić dzieci z zespołem Downa. Choć cel jest słuszny, prezydent zapomniał o jednym: aborcja eugeniczna dotyczy również płodów z deformacjami ciała i anomaliami, które w wielu przypadkach uniemożliwią im samodzielne funkcjonowanie w społeczeństwie po narodzinach. Niektóre z nich umrą zaraz po porodzie (wiwat, "trumienkowe"!), inne nigdy nie powiedzą „mama”. Jednak to nie sama decyzja prezydenta oburza najbardziej.
Prezydent Andrzej Duda
w wywiadzie dla „Gościa”

Te dzieci, jeśli uda im się przeżyć i rodzice nie zdecydują się na, niestety, proponowaną obecnie aborcję, są bardzo szczęśliwe. Jest nie do przyjęcia, że dziś w Polsce można te dzieci zabijać. To są wspaniali ludzie, którzy swoim życiem mogą zrobić wiele dobrego.

Tą jedną wypowiedzią prezydent pokazał, że nie wie, jak wygląda rzeczywistość rodzin chorych dzieci. Niestety, rodzic nie samą miłością do dziecka żyje – musi jeść (i karmić dziecko), płacić rachunki, kupować ubrania, leki i wszelkie produkty niezbędne przy pielęgnacji chorego dziecka.



Jeśli prezydent postanawia, że kobiety mają rodzić nieuleczalnie chore dzieci, powinien zapewnić im dożywotnie zasiłki, dzięki którym będą mogły wychowywać dzieci w godziwych warunkach. Gdyby do zasiłku dorzucić pomoc wykwalifikowanej pielęgniarki lub opiekunki, dostępnej 24 godziny na dobę, szanse na „bycie szczęśliwym” z pewnością by wzrosły. Być może prezydent lub koledzy z partii zgłoszą się do pomocy, w ramach wolontariatu? Niestety – takich obietnic nigdy nie słyszeliśmy i, nie oszukujmy się, nigdy nie usłyszymy.

To najtrudniejsza decyzja w życiu
Aborcja eugeniczna to problem moralny, który każdy z nas powinien rozważyć w zgodzie z własnym sumieniem. Decyzja o urodzeniu chorego dziecka powinna zostać podjęta przez rodziców, nie przez polityków (w szczególności mężczyzn po pięćdziesiątce – w końcu w kwestii aborcji to oni krzyczą najgłośniej). Dla większości kobiet, które muszą zadecydować, czy chcą urodzić nieuleczalnie chore dziecko, które może umrzeć tuż po narodzinach, to najtrudniejsze i najbardziej bolesne doświadczenie w życiu. Tu nie ma dobrego rozwiązania – każda z nich postępuje zgodnie z własnym sumieniem i wybiera „mniejsze zło”, choć nie dla wszystkich oznacza ono to samo.

Pozostaje jeszcze jedna kwestia – to, że kobieta urodzi upośledzone dziecko, nie oznacza, że będzie je wychowywać. Brak dostępu do legalnej aborcji sprawi, że podziemie aborcyjne będzie rosnąć, a domy dziecka i placówki wychowawcze będą pełne dzieci, których w większości przypadków nikt nie adoptuje, nikt nie pokocha. Dzieci będą dojrzewać. Co się z nimi stanie, gdy opuszczą placówki, w których dorastały? Kto będzie się nimi opiekował? Pan prezydent?
Źródło: gosc.pl, rynekzdrowia.pl
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...