Nie daj się oszukać, że dotyka to tylko zaniedbanych dzieci. Twojemu też to grozi

Dzieci cierpiące na wszawice głowową, często bywają dyskryminowane - niesłusznie. Wszy nie wybierają żywiciela ze względu na brak higieny, to mit.
Dzieci cierpiące na wszawice głowową, często bywają dyskryminowane - niesłusznie. Wszy nie wybierają żywiciela ze względu na brak higieny, to mit. Fot. Prawo autorskie: genika / 123RF Zdjęcie Seryjne
Jesteśmy coraz bardziej wykształceni i świadomi, ale niektóre tematy mimo wszystko budzą w nas stereotypowe odczucia. Nie rozmawiamy o niewygodnych sprawach i podtrzymujemy zjawisko tabu. Mity, które powstały w czasach głębokiego PRL-u, cały czas są obecne w naszej świadomości. Dziś rozwiejemy te dotyczące wszawicy u dzieci.

Od początku lat 80. na terenie Europy wszawica u dzieci pojawia się coraz częściej. Jest to choroba naszych czasów, związana z postępem cywilizacyjnym. Wszy szybko rozprzestrzeniają się w dużych skupiskach ludzi - współczesne miasto to dla nich raj na ziemi. Dzieci, u których zauważy się wszy, nadal bywają wyśmiewane i wykluczane przez rówieśników. Dlatego, zamiast powtarzać nieprawdziwe stereotypy, lepiej poznać prawdziwe przyczyny wszawicy i sposoby jej leczenia.


Wszawica to choroba pasożytnicza, wywołana przez obecność pasożytów zewnętrznych, czyli wszy. Najbardziej popularny w Polsce rodzaj tego pasożyta to wesz głowowa. Atakuje ona głównie dzieci w wieku od 3 do 15 lat. Dorosły przedstawiciel tego gatunku osiąga do 3 mm długości. Gnidy, czyli jajeczka złożone przez wszy, są biało-brązowe, wielkości ziarnka piasku. Wydzielają one substancje, dzięki której przyklejają się do skóry głowy. Po około 7 dniach z gnid wykluwają się nimfy, czyli larwy, które po około 17 dniach zyskują zdolność do rozmnażania się. Dorosła wesz momentalnie zaczyna składać jaja i w trakcie trwającego ponad miesiąc życia, może ich zostawić u nasady włosów około 200.

Rozwiewamy mity na temat wszawicy u dzieci
Mit: Przyczyną zarażenia jest brak higieny
Popularny jest pogląd, że wszy pojawiają się u dzieci, które nie dbają o higienę osobistą oraz mają bezpośredni kontakt z brudem (na przykład ze względu na miejsce zamieszkania). Jest to mit, który w dużym stopniu wpływa na niechęć do głośnego mówienia o wszawicy. Na atak pasożyta jest jednak narażony każdy człowiek, codzienne mycie włosów nie ma tu nic do rzeczy. Wszy nie wybierają nosiciela ze względu na stan higieny - szukają po prostu źródła pożywienia, jakim jest dla nich skóra człowieka.

Mit: Wszy skaczą z głowy na głowę
Samo przebywanie w jednym pomieszczeniu z osobą, która ma wszy, nie oznacza, że dojdzie do zarażenia. Wszy pełzają, nie latają i nie skaczą z głowy na głowę jak np. pchły. Niestety poruszają się dosyć szybko - w ciągu minuty mogą pokonać ponad 20 cm, dlatego wystarczy krótki kontakt z głową zarażonego, żeby złapać tę chorobę.

Mit: Po zarażeniu należy wyprać wszystkie tkaniny w domu
Pranie dywanów, kanap, ubrań i materacy nie jest konieczne, ponieważ wesz poza swoim środowiskiem naturalnym (czyli naszą głową) nie może przetrwać zbyt długo - maksymalnie 2 dni. Aby mieć pewność, że wszawica nie powróci, możemy wyprać (w 60 stopniach) pościel oraz ubrania. Warto też zdezynfekować akcesoria do włosów np. szczotkę i grzebień. Wystarczy moczyć je przez 15 min w bardzo gorącej wodzie z dodatkiem mydła. Innym sposobem na odkażanie przedmiotów, których nie możemy prać, jest włożenie do plastikowego woreczka i umieszczenie w zamrażarce (w temperaturze niższej niż -15°)

Mit: Wszawica zaczyna doskwierać dopiero w zaawansowanym stadium
Nie ma czegoś takiego jak zaawansowane stadium tej choroby. Wszy, gdy tylko znajdą się na skórze głowy, zaczynają się żywić. Wkłuwają w ciało narząd gębowy, przy czym wydzielają substancję rozrzedzającą krew, ułatwia im ona ssanie. Ta substancja jest właśnie powodem uciążliwego świądu. Dziecko drapiąc się może doprowadzić do powstania mikrourazów i strupków na skórze głowy.

Dlatego, jak tylko zauważysz niepokojące objawy, przeszukaj dziecku suche włosy, używając grzebienia. Sprawdzaj u nasady włosów, za uszami i przy karku dziecka. Jeśli zauważysz pasożyty (wszy i gnidy) - niezwłocznie podejmij proste kroki.

Pamiętaj też o profilaktyce, uprzedź dzieci, aby nie dzieliły się rzeczami osobistego użytku takimi jak czapki, akcesoria do włosów czy ręcznik. Systematycznie sprawdzaj skórę głowy dziecka. Lepiej zapobiegać niż leczyć, ale dobrze mieć świadomość, że wsza nie jest “tak straszna, jak ją malują”.

Mit: Wszy trudno się pozbyć
Głównym czynnikiem, z którego wynika trudność w zwalczaniu wszy, jest ukrywanie przez rodziców choroby dziecka. Nie jest trudno pozbyć się choroby, wystarczy dobry preparat. Wychowując dzieci w wieku 3 - 15 lat warto zawsze mieć preparat na wszy i gnidy w domowej apteczce i użyć go, kiedy przyjdzie potrzeba. Warty polecenia jest preparat Laboratoria Polfa Łódź „STOP WSZOM I GNIDOM”, który spełnia nasze oczekiwania: jest bezpieczny - można stosować go u dzieci od 3 roku życia i w 100% skuteczny – co potwierdzają badania naukowe. Wystarczy jednorazowa aplikacja i po 1 godzinie problem mamy z głowy. Kuracji nie trzeba powtarzać jak w przypadku innych preparatów, gdyż preparat usuwa zarówno wszy jak i gnidy (czyli jaja owadów).

Następnie starannie wyczesz włosy, usuwając martwe wszy i jaja. W tym celu warto użyć gęstego grzebyka. Aby zyskać pewność, że czynność została wykonana dokładnie, przeczesuj włosy pasmami, przekładając na drugą stronę przedziałka te, które zostały już oczyszczone z pasożytów.

Jeżeli rodzic, który zauważy wszy lub gnidy u swojego dziecka, od razu poinformuje placówkę szkolną, lub przedszkolną o problemie, dzieci będą mogły od razu zastosować terapię. Bardzo ważne jest, aby zarażeni podjęli terapię jednocześnie, pasożytom nie uda się rozprzestrzenić i zostaną zduszone w zalążku.

Artykuł powstał przy współpracy z dystrybutorem wyrobu medycznego Laboratoria Polfa Łódź STOP WSZOM I GNIDOM.

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...