Na tym nie warto oszczędzać. Podpowiadamy, jak wybierać ubezpieczenie szkolne

Fot. Prawo autorskie: chepko / 123RF Zdjęcie Seryjne
Szkoła ma być ostoją bezpieczeństwa. Tak o niej myślimy, gdy nasze dzieci podczas długich godzin lekcyjnych przebywają poza naszą kontrolą. Choć ufamy nauczycielom, ich doświadczeniu pedagogicznemu i metodom opieki nad uczniami, musimy mieć jednak świadomość, że wszystko się może zdarzyć, bo jak wiadomo, wypadki chodzą po ludziach, a więc i uczniach. Dlatego nie zaszkodzi zainteresować się tym, jak najlepiej zainwestować w ubezpieczenie spędzającej czas w szkolnych murach pociechy.

System Informacji Oświatowej odnotował w zeszłym roku szkolnym blisko 65,2 tys. wypadków dzieci w szkołach. Nikt nie pyta już, czy ubezpieczać, to oczywiste. Na zebraniach w szkole słyszymy: grupowe, klasowe, składka po 50 zł na głowę, wydawałoby się więc, że problem mamy z głowy. Warto jednak dopytać o szczegóły: co konkretnie obejmuje polisa i jakie świadczenia będą nam przysługiwać oraz zastanowić się nad rozszerzeniem ochrony.

Objęcie dziecka ubezpieczeniem grupowym nie jest obowiązkowe. Mamy co do tego pełną dowolność. Warto, zatem wybrać najlepszą dla nas opcję. Zacznijmy od wspólnej dyskusji na radzie rodziców. Warto zmodyfikować sprawdzone rozwiązania i dostosować ubezpieczenie do potrzeb danej klasy, jej profilu. Polisy grupowe mają bardzo szeroki zasięg i korzystną cenę, dzięki negocjacjom oferty dla dużej grupy. Pamiętajmy też o tym, że cena nie jest i nie powinna być najważniejszym czynnikiem decydującym o zakupie. Inwestujemy w bezpieczeństwo naszych dzieci, nie powinniśmy oszczędzać w tej kwestii.
Może zdarzyć się, że nie dojdziemy wspólnie do porozumienia, możemy wówczas zdecydować się na indywidualne ubezpieczenie dziecka. Wysokie oczekiwania są w pełni uzasadnione. Przy takim rozwiązaniu, nie musimy wcale rezygnować z grupowej polisy. Jedno nie wyklucza drugiego. Przy takim wyborze, jeśli dziecku przydarzy się wypadek, przysługuje nam wypłata z obu polis.

Ubezpieczyciele świadomi są dużej konkurencji, wzrostu naszej świadomości i oczekiwań, dlatego ich oferty nieustannie się poszerzają. Ubezpieczenia obowiązują 365 dni w roku w każdym miejscu na świecie. Pojawia się coraz więcej nowości. Naprzeciw naszym oczekiwaniom wychodzi telemedycyna. Usługa staje się na świecie coraz bardziej popularna.

Dzięki telemedycynie za pomocą internetu, bez względu na to, gdzie jesteśmy szybko, zasięgniesz porady lekarza. W ten sposób możemy uzyskać wstępną diagnozę, przedłużyć receptę i uniknąć oczekiwania na wizytę w przychodni. Sprawdza się to zwłaszcza w przypadku dzieci, dla których spotkanie z lekarzem nie należy do ulubionych rozrywek. Ten rodzaj konsultacji z powodzeniem może też zastąpić nieobecną od lat w szkołach pielęgniarkę. Na polskim rynku telemedycynę znajdziecie w ubezpieczeniu szkolnym InterRisk.
Szukając idealnego ubezpieczyciela, sprawdźmy jego rzetelność. InterRisk ubezpiecza co roku prawie dwa miliony dzieci, młodzieży i studentów. To całoroczna, 24-godzinna ochrona ubezpieczeniowa, również w trakcie wakacji, przed skutkami niespodziewanych zdarzeń losowych, rekompensująca poniesione wydatki z tytułu następstw nieszczęśliwego wypadku lub choroby. Zarówno wtedy, gdy ubezpieczenie zawiera szkoła, jak również, gdy rodzice chcą indywidualnie ubezpieczyć swoje dziecko.

Dzisiejsi ubezpieczyciele proponują nam bardzo szeroki zakres polis. Kompleksowe pakiety wyszczególniają nawet bardzo skrajne przypadki jak np. zdiagnozowanie sepsy, wady serca, operacje plastyczne, poparzenia. W tym przypadku więcej znaczy lepiej, bo nigdy nie wiemy, co przyniesie los. Szukajmy tych, które zapewnią nam największy komfort i dostęp do szybki pomocy specjalistów, taki jak telemedycyna. Dopiero wtedy uda nam się wreszcie odetchnąć z ulgą - do pewnego stopnia, bo przecież rodzic i tak zawsze będzie się przejmował. Taka jest już nasza rola.

Artykuł powstał we współpracy z InterRisk

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...