Początek roku szkolnego to często festiwal próżności. Dlaczego dajemy się wciągać w te zawody?

Wyścig po najlepszy plecak rozpoczęty.
Wyścig po najlepszy plecak rozpoczęty. Prawo autorskie: kzenon / 123RF Zdjęcie Seryjne
Komu bardziej na tym zależy rodzicom czy dzieciom? A jeśli dzieciom, to dlaczego do tego doprowadzamy?

W sklepach z produktami dla dzieci kolejki niczym przed Gwiazdką. Jeszcze w zeszłym roku można je było tłumaczyć zakupem podręczników szkolnych, ale w tym roku są przecież bezpłatne.
Plecak taki, zeszyt owaki, piórnik też nie byle jaki. Już widzę, jak większość czytających zapiera się w myślach, że to nie o nich, ale wystarczy tylko wybrać się do sklepu z produktami szkolnymi lub chociażby do dyskontu, które aktualnie zalewają kredki, bloki, kleje i piórniki, by zobaczyć jedną z podobnych scen:
- Nie chcę tego. Nie założę takiego plecaka – rozlegają się krzyki dziecka. Czy coś w tym dziwnego, nowego? Dziecko ma silnie sprecyzowane oczekiwania, tylko pytanie, kto je ukształtował. Czy nie wynikają z tego, że plecak innej firmy zostanie uznany przez rówieśników za gorszy? A może to efekt ilości obejrzanych reklam?



Szkoła czy pokaz mody?
4 września zobaczymy dzieci ubrane na galowo. Lepszy, gorszy, droższy – tu jeszcze nie widać takiego podziału, ale przenieśmy się do 5 września. To wtedy można zobaczyć prawdziwy festiwal, przegląd najnowszych modeli obuwia, plecaków i innych szkolnych gadżetów.

Na jednej z grup na Fb mama się żali:
„Czy wasze dzieci też tak olewają przygotowania do szkoły? Ja pamiętam, jak w dzieciństwie cieszyłam się z nowych przyborów szkolnych, układałam je w piórniku, podpisywałam zeszyty. A moje dzieci zupełnie nie są tym zainteresowane. Macie podobnie?” - pod postem 30 mam przyznaje jej racę.

Jedni powiedzą, że dzieci mają za dużo i może jest w tym sporo racji, inni, że są rozpuszczone, bo nie potrafią docenić tego, co mają. Zakupione plecaki często na drugi dzień lądują w kącie pokoju, do zeszytów i podręczników też już często nie podchodzi się z takim szacunkiem jak dawniej (narzekają nauczyciele).

Skoro są szkoły, w których obowiązują mundurki, może wprowadzić również jednakowe wyprawki szkole? Takie same piórniki i plecaki dla wszystkich dzieci znacznie ułatwiłyby zakupy i zwiększyły estetykę sklepów, które obecnie obwieszone są reklamami jak w przedświątecznym szale. Tylko, gdzie wtedy indywidualność dzieci?

Nie dajmy się wciągnąć w ten zakupowy szał, nie spędzajmy godzin w sklepach ciągnąć ze sobą dziecko. Wykorzystajmy koniec wakacji na spędzenie czasu z dzieckiem, ale nie między sklepowymi półkami.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...