"Podejdź dobrowolnie, a dostaniesz tylko raz". Polacy wraz z opalenizną nabierają znieczulicy

Dzieci nie mają wakacji od przemocy.
Dzieci nie mają wakacji od przemocy. Prawo autorskie: katatonia / 123RF Zdjęcie Seryjne
Z jaką łatwością i perfidią matki stosują przemoc wobec dzieci. Aż strach pomyśleć, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami.

To, że bija to jedno, ale to, że nikt nie reaguje to drugie!
Letni wypoczynek 2017 wypełniony był wieloma zaskoczeniami. Ciężko było mi uwierzyć, jak szybko rosną moje dzieci, jak w ciągu roku zmienił się ośrodek, do którego jeździmy od lat, jak kiepska może być pogoda w lipcu w Polsce (tak, wciąż jeszcze mnie to dziwi), ale również, z jaką łatwością i perfidią matki stosują przemoc wobec dzieci.



Scena numer 1
Plaża wypełniona po brzegi – znacie to, prawda? Żar leje się z nieba, dzieci pluskają się w wodzie, mamy łapią promienie słońca, tatusiowie przysypiają na kocach. Piękny widok, niestety do czasu...

- Podejdź, a dostaniesz tylko raz! – krzyk młodej matki przyciąga wzrok wielu plażowiczów. Jakieś 2 metry od rozwrzeszczanej kobiety stoi przerażony kilkulatek – jej syn. Matka, niczym kotka polująca na mysz nakłania syna do podejścia. Gdyby długość jej ręki była większa niż odległość dzieląca ją od dziecka, z pewnością zrezygnowałaby ze swojej gry. W kilku słowach przekonuje dziecko, że lepiej podejść i dostać tylko jednego klapsa niż nie podejść i dostać lanie. Decyzja trudna do wyboru, zwłaszcza dla kilkulatka.

Chłopic z pełną ufności twarzą podchodzi do matki. Może myśli, że gdy ją przytuli, mama zmieni zdanie, może, gdy powie "przepraszam, kocham", mama odpuści. Niestety niedane mu jest przekonać się o tym. Kolejny krok w przód przynosi solidne uderzenie. Wszyscy wkoło milczą, udają, że nie widzą, odwracają wzrok.
Kurtyna.

Scena numer 2
Iglasty kaszubski las jest dość gęsty. Trzeba trzymać się ścieżki, by przejść przez niego. Ona jest na tyle szeroka, że mieści się na niej samochód, którym wraz z rodziną wracamy z plaży. Lubię wyglądać przez okno w trakcie podróży, chyba zostało mi to z dzieciństwa. Sprawia mi to przyjemność, nawet gdy widok jest tak monotonny, jak ten.

Drzewo, drzewo, kolejne drzewo i rodzina spacerująca gęsiego wzdłuż drogi. Na czele mama z gałązką w ręku, za nią córka w kostiumie kąpielowym, młody synek, wycieczkę zamyka babcia. Po drugiej stronie drogi inna rodzina zmierzająca dopiero nad wodę. Wśród drzew widać kilku grzybiarzy. Pocztówka prawie idealna. Prawie, bo matka nagle odwraca się i z zamachem uderza gałęzią w nagie ramię córki. Kaszubski las wypełnia płacz dziecka. Lecz to nie on, tylko milczenie innych bardziej uderza.
Problem przemocy wobec dzieci jest znany od dawna. Gdy jednak stajesz się świadkiem takich wydarzeń, jego intensywność spada na ciebie z wielką mocą.

Czy coś zrobiłam? Czy powiedziałam? Tak, skomentowałam zachowanie mamy w senie nr 1, niestety nie zrobiło to na niej żadnego wrażenia. Była w pełni przekonana o słuszności swojego działa, a brak reakcji większej grupy ludzi tylko ją w tym utwierdził. Czy coś zmieniłam? Nie, ale nie mogłam milczeć, dlaczego inni mogą?
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...