"Super Spark: Gwiezdna Misja": bajka dla dorosłych "nerdów" (i wszystkich dzieciaków)

"Super Spark: Gwiezdna Misja" - bajka, na której na pewno się nie wynudzicie
"Super Spark: Gwiezdna Misja" - bajka, na której na pewno się nie wynudzicie Fot. materiały prasowe
Z chodzeniem do kina z dziećmi jest trochę tak, jak z kupowaniem prezentów - najchętniej wybieralibyśmy te, które pasują nam samym. Problem w tym, że znajomy któremu sprezentujemy box DVD z wersjami reżyserskimi “Gwiezdnych Wojen”, w najgorszym razie dyskretnie wystawi nietrafiony podarunek na allegro (i może nawet zadba o to, żebyśmy dalej żyli w słodkiej nieświadomości tego, jak bardzo nie znosi opowieści z galaktyki “far, far away”). Dla odmiany, maluch zaciągnięty na film, który może mu się nie spodobać dyskretny na pewno nie będzie i w najlepszym przypadku z głośnym żądaniem opuszczenia sali wstrzyma się do połowy seansu. We wrześniu jest jednak szansa, żeby dziecięce i rodzicielskie gusta spotkały się w pół drogi. Na ekrany wchodzi bowiem “Super Spark - Gwiezdna Misja”.

Sądząc po tytule, dorośli fani produkcji George’a Lucasa nie powinni być zawiedzeni. Patrząc na plakat, znajdzie się też coś dla fanów “Planety Małp”. Z kolei z zapewnień producenta wynika, że usatysfakcjonowani powinni być zarówno amatorzy powieści łotrzykowskiej, a także ci, którzy “płakali po Mufasie”. Na “Super Sparka” bilety mogą rezerwować... znawcy literatury chińskiej.



- „Super Spark: Gwiezdna misja” to hołd dla takich dzieł, jak „Gwiezdne Wojny”, „Król Lew”, „Robin Hood”, „Król Artur”, a najbardziej dla „Wyprawy na Zachód” — kultowej chińskiej powieści o złośliwym małpim królu - opowiada o swoich inspiracjach reżyser filmu, Aaron Woodley.
Aaron Woodley.
reżyser

Od zawsze uwielbiałem i darzyłem wielkim uznaniem kosmiczne przygody. Pierwszy film, który zobaczyłem w kinie, to „Gwiezdne Wojny”. Zrobił na mnie tak ogromne wrażenie, że uważam to za jedną z głównych przyczyn, dla których zająłem się robieniem filmów. A teraz, po tylu latach, robię nareszcie moją własną, kosmiczną, przygodę!

“Super Sprak” to dzieło producentów odpowiedzialnych za sukces “Gangu Wiewióra” - studiów ToonBox Entertainment oraz Shanghai Hoongman Technology Co. Kto spędził w kinie 90 minut śledząc perypetie wiewiórki w wielkim mieście, planującej skok na orzechowy magazyn, ten wie, że znakiem rozpoznawczym kanadyjsko-koreańskiej współpracy są zarysowane grubą, ale nie karykaturalną kreską postaci oraz zmyślnie zastosowane aluzje, podnoszące do góry kąciki dorosłych ust.
Można oczekiwać, że Super Spark zapewni podobne atrakcje. Zwłaszcza, że opisy sylwetek bohaterów wydają się dość charakterne. Spark - główny bohater jest “pewny siebie i buntowniczy; najpierw działa a później myśli, pragnie akurat tego czego nie ma — życia pełnego przygód”. Towarzyszy mu prosiak Chunk - “technologiczny magik gangu, który kocha jedzenie prawie tak samo, jak swoje gadżety”. Pieczę nad roztrzepaną dwójką trzyma lisica Vix - “dzielna i bystra, potrafi walczyć jak najlepsi wojownicy; najważniejsze jest dla niej skupienie, dyscyplina i sztuka walki, której bezskutecznie próbuje nauczyć Sparka”.
Oczywiście, żadna kosmiczna epopeja nie obejdzie się bez porządnego czarnego charakteru. Ciemną stroną mocy dowodzi tu Zhong - dawny generał królewskiej armii, obecnie zasiadający na tronie puczysta, który prawowitego monarchę wtrącił w otchłań Czarnej Dziury. Jak czytamy w jego opisie: “niewysoki Zhong nadrabia braki we wzroście olbrzymim ego oraz nienasyconą żądzą władzy”.
Reżyser zapewnia, że oprócz samej historii Sparka i jego przyjaciół, uwagę przykuje strona wizualna i mnogość odniesień do chińskiej mitologii:
Aaron Woodley
reżyser filmu

„Super Spark: Gwiezdna misja” to uczta dla oczu — pełen przepychu, bujny alternatywny wszechświat, a w nim mówiące małpy, świnie oraz lisy jeżdżą kosmicznymi statkami w pościgu za olbrzymią, kosmiczną kałamarnicą. Dziki, niesamowity, świat jest wizualnym przemieszaniem różnych okresów historycznych i kultur. Czasami zauważycie rzymską architekturę wraz z egipskimi symbolami lub kostiumy z epoki elżbietańskiej. Największe znaczenie będą jednak miały elementy zaczerpnięte z kultury Chin, jako że historia jest inspirowana chińską mitologią.

- „Super Spark: Gwiezdna misja” przenosi widownię do innego wszechświata - zapewnia Aaron Woodley. - Mam nadzieję, że rozpali wyobraźnię widzów, w taki sam sposób, jak zdarzyło się to mnie, oglądając „Gwiezdne Wojny” - dodaje. Czy tak się stanie, możecie sprawdzić już 1 września.

Artykuł powstał we współpracy z Best Film CO.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...