Jeżeli chcesz, by dziecko wypełniało twoje polecenia, zastosuj ten chwyt!

Jak sprawić, by dzieci nas słuchały i wypełniały nasze polecenia?
Jak sprawić, by dzieci nas słuchały i wypełniały nasze polecenia? bialasiewicz / 123RF
Każdy rodzic marzy, by dziecko reagowało we właściwy sposób na jego prośby. Niestety dzieci często nas "nie słyszą" albo reagują z ociąganiem, jakbyśmy przymuszali ich do pomocy. Jak temu zaradzić?

Kto pomoże? Chyba nie ma chętnych...
Rodzice marzą o dzieciach, które będą wykazywać się dobrym słuchem, a pomoc będzie dla nich czymś oczywistym. Niestety w rzeczywistości zazwyczaj ciężko się o coś doprosić i wcale nie tak prosto jest wymóc na dzieciach oczekiwanych przez nas zachowań. Dlaczego słowa: "Kochanie pomóż mi", "Czy możesz" lub "Kto pomoże mamie/tacie?" są często ignorowane i nie przynoszą żadnych reakcji? Ci rodzice odkryli patent, jak formułować swoje oczekiwania, by dzieci wypełniały ich polecenia.



Wypróbujcie i przekonajcie się sami
Kelly Bandas

Mamy dzieci w różnym wieku, ale wszystkie według nas nie ponoszą zbyt dużej odpowiedzialności za pomaganie w domu. Pewnego dnia zaczęłam sprzątać pokój, w którym moi synowie urządzili sobie pole bitwy. Zaczęłam ich prosić: "Czy możecie zacząć porządkować, proszę?". Niestety ich jedyna odpowiedź brzmiała: "Nie chcemy, jeszcze się bawimy" i "Jutro też będziemy się tym bawić, więc niech wszystko tu leży".

Chciałam zacząć krzyczeć, że nie obchodzi mnie to, bo ja chcę mieć czysty pokój, że mogą sobie zbudować z poduszek kolejną fortecę jutro i mają natychmiast brać się do roboty, ale zatrzymałam się. Zdałam sobie sprawę, że popełniam błąd. Użyłam słów, które wiem, że przecież nie są skuteczne –"czy możesz?". Na usta od razu ciśnie się by powiedzieć: nie chcę, nie mam czasu, nie mogę.

Dlatego właśnie trzeba stosować metodę, która da dziecku wybór, a ono nie poczuje się, jakbyśmy chcieli go wykorzystać.
"Kochanie, potrzebuję cię, żebyś sprzątnął stół".
Ale ja teraz nie mam czasu, bo buduję twierdzę Batmana.
Dobrze, ale potrzebuję, żebyś najpierw sprzątnął. Chcesz pozbierać kredki, czy zabawki?

Wtedy następuje analiza i odpowiedź – kredki. Zawsze wtedy dziecko zaczyna wykonywać zadanie. Bez ociągania, bez marudzenia. Dostał konkretny wybór, wie, że zadanie jest na miarę jego sił, otrzymał wybór i sam podjął decyzję, więc poczuł się odpowiedzialny za realizację.

Uważasz, że ta rozmowa jest zbyt trudną techniką do nauczenia? Kiedy zaczniesz ją stosować codziennie, wejdzie ci w krew i będziesz się zastanawiać, dlaczego nie wpadłeś na to wcześniej.

Dzieci naprawdę dostając bezpieczny wybór, uczą się podejmowania decyzji. Zamiast pytać – "Czy możesz?", zaoferujmy "Możesz?", ale dając mu dwie opcje do wyboru. W ten sposób dziecko nie będzie miało poczucia, że coś straciło albo że robi coś wbrew sobie. Będzie uczyło się jak wybrać rozwiązanie najlepsze dla siebie, co może mu przydać się w dorosłym życiu.
Macie jakieś swoje sprawdzone sposoby na to, by dzieci wykonywały bez ociągania wasze polecenia?

źródło: Scary Mommy
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...