TO irytuje rodziców na całym świecie – zastosujcie ten chwyt, a życie stanie się przyjemniejsze

Prosty trik, a pozwoli nauczyć dzieci cierpliwości.
Prosty trik, a pozwoli nauczyć dzieci cierpliwości. Zrzut z ekranu/Facebook/Beyond Moi
Czasem potrzeba dobrego pomysłu, by ułatwić sobie życie i zminimalizować poziom nerwów i krzyków w domu.

Dzieci nie potrafią czekać
"Mamo, chodź", "Tato, musisz to zobaczyć", "Mamo, słuchaj, o czym mówię" - słyszeliście kiedyś coś takiego? Nic dziwnego, bo dzieci są niecierpliwe i oczekują zazwyczaj natychmiastowej uwagi. Nie poczekają, choć prowadzicie ważną rozmowę, jecie obiad czy pracujecie przy komputerze. Macie być dla nich tu i teraz, rzucić wszystko i bez sekundy zwłoki wysłuchać próśb, żądań, spełnić wszystkie oczekiwania, wytrzeć nos, podać picie, obrać jabłko. Już! Nie za chwilę, nie w dogodnym dla was czasie. Każde nieposłuszeństwo z waszej strony grozi coraz głośniejszym krzykiem i zwiększeniem częstotliwości wezwań, co z pewnością nie pozwoli wam wykonywać żadnej sensownej czynności wymagającej choćby minimum koncentracji.



Pewna mama postanowiła więc wypróbować metodę, która stosowana jest przez innych rodziców już od wielu lat. Nie każdy jednak o niej słyszał i nie każdy miał okazję przekonać się, jak jest skuteczna. Gdy przekonała się, jak wspaniale sprawdza się w życiu, postanowiła podzielić się historią swojej rodziny.

"Musieliśmy coś zmienić!"
Jessica
Beyond Moi

To zdjęcie to przełom w naszej rodzinie i bardzo ekscytująca chwila. Lubię myśleć, że jestem wyluzowanym rodzicem, ale w wielu sytuacjach jest to nieprawda. Niektóre zachowania dzieci wyzwalają we mnie złe emocje. Testowanie mojej cierpliwości powoduje, że szybko przypominam sobie wszystkie dostępne techniki oddechowe. Gdy dzieci mi przerywają, to jest często dla mnie zbyt wiele.

Choć wiem, że są pewne normy rozwojowe i małe dzieci, zwłaszcza poruszone jakimiś bodźcami ciągle chcą się nimi dzielić i bezustannie wymagają uwagi, to jednak trudno jest żyć, będąc ciągle w gotowości, zwłaszcza jak się ma kilkoro dzieci. Próbowaliśmy je nauczyć, by zwracały się do nas bez roszczeń, czyli "Przepraszam mamo, czy mogę…", "Przepraszam tato, czy możesz teraz…", ale nie zdało to egzaminu. Dzieci nadal krzyczały, choć używały właściwych słów.

Aby nauczyć ich respektować nasze granice, zaczęliśmy uczyć, by pokazali nam dosłownie, że potrzebują uwagi. Kiedy mają nam coś do powiedzenia, delikatnie dotykają nas dłonią do przedramienia, jeśli w tym czasie rozmawiamy z kimś innym, bądź jesteśmy czymś bardzo zajęci. Wtedy jest to dla nas sygnał, że dziecko ma do powiedzenia nam coś bardzo ważnego i koncentrujemy się na nim.

Naszemu najmłodszemu dziecku było trudno się tego nauczyć. Jego ekspresja była nieokiełznana i ciężko mu było panować nad podnieceniem. Nie potrafił się kontrolować. Po kilku dniach zrozumiał jednak zasady i potrafi cierpliwie poczekać na swój czas, by podzielić się z nami swoimi spostrzeżeniami.

We have a break through! This picture represents a break through in our family. It is a very exciting moment indeed....

Opublikowany przez Beyond Moi na 7 lipca 2017
Wypróbujcie tę metodę, która wielu rodzicom pomogła nauczyć swoje pociechy cierpliwości. Wielu z nich deklarowało także, że dzieci wiedząc, że muszą podchodzić do rodzica i bez krzyków poinformować go o jakiejś sprawie, przestały przybiegać z każdą zachcianką, a zaczęły mówić tylko o sprawach rzeczywiście ważnych.
źródło:Facebook/Beyond Moi
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...