500 tys. dla chłopca, który nie istnieje? Lewandowski wpłacił 100 tys., organizator zbiórki mówi, że wszystko odda

Zbiórka pieniędzy na chłopca z siatkówczakiem to oszustwo?
Zbiórka pieniędzy na chłopca z siatkówczakiem to oszustwo? zrzutka.pl/bojesieciemnosci
Gdy internet obiegła informacja, że rodzice zbierają pieniądze na leczenie dwuletniego Antosia Rudzkiego wielu bezpośrednio się zaangażowało w pomoc. Ci, co współczuli, kibicowali, promowali akcję swoim nazwiskiem, teraz mogą poczuć się oszukani, bo tragiczna historia, w którą wszyscy uwierzyli ma drugie dno - właściwie to nie wiadomo, czy w ogóle jest prawdziwa. W serwisie zrzutka.pl jako organizator widnieje Michał Siniecki.

13 lutego na naszym portalu udostępniliśmy ważną prośbę - prośbę o pomoc Antosiowi, który choruje na siatkówczaka obuocznego. 29 czerwca redaktor naczelna Mamadu dostała ponownego maila, informującego, że wcześniejsza zbiórka nie była efektywna i zostanie przedłużona. Z 26 marca zrobił się 1 kwietnia, następnie 30 kwietnia, 18 czerwca, a ostatecznie miała zostać zakończona 30 czerwca.
Michał Siniecki

Nazywam się Michał Siniecki. Kontaktuje się z Państwa redakcją, ponieważ potrzebna jest pilna pomoc. Jestem organizatorem zbiórki pieniędzy pod hasłem #BOJESIECIEMNOSCI. Celem zbiórki jest pomoc dwuipółletniemu Antosiowi Rudzkiemu, zmagającego się z nowotworem obojga oczów. Jedyną szansą na odzyskanie wzroku jest kosztowna operacja w Stanach Zjednoczonych. Do jutra, tj. 30 czerwca 2017 roku, do godziny 23:59 Antoś musi zebrać jeszcze około 70 tysięcy złotych.
[...]

Całkowity koszt operacji to 1 500 000 złotych. Rodzice Antosia, a zarazem moi dobrzy znajomi zaciągnęli kredyt pod zastaw domu, wzięli pożyczki w swoich zakładach pracy, zorganizowali zbiórkę wśród znajomych oraz rodziny. Uzbierali 1 000 000 złotych. Postanowiłem im pomóc w związku z czym za pośrednictwem platformy zrzutka.pl zorganizowałem zbiórkę brakujących 500 000 złotych.


Gdy sprawa ujrzała światło dzienne na Sinieckiego spadła lawina hejtu i oskarżeń. Otwarcie nazywany jest oszustem, który wyłudził pieniądze pod pozorem zbiórki na chore dziecko. Wiele serwisów podchwyciło informacje, że takiego chłopca w ogóle nie ma. Jak jest naprawdę? Trudno jeszcze stwierdzić.

Czy Antoś Rudzki istnieje? Pytam organizatora. Odpowiada: "Nie mogę potwierdzić, ale nie mogę też zaprzeczyć."

Sprawa jest na tyle świeża i bulwersująca, że sam zainteresowany niewiele chce zdradzić. Zastanawia jednak, jak to możliwe, że na znanej stronie, gdzie zbierane są pieniądze, nikt nie zweryfikował zgłoszenia. W oświadczeniu zrzutka.pl napisała, że "prawdopodobnie, podobnie jak wiele osób publicznych, gazet i mediów tak i nasi użytkownicy padli ofiarami przygotowanego z dużą starannością oszustwa." Duża staranność oszustwa - Michał Siniecki na moje pytanie o weryfikacje i dostarczenie dokumentacji medycznej, odpowiada, że nikt nie wymagał od niego takowej.

Co z pieniędzmi Roberta i Anny Lewandowskich?
Pieniądze dla Antosia wpłaciły takie sławy jak m.in. Marcin Gortat, Katarzyna Zielińska, Marta Żmuda-Trzebiatowska, Paweł Małaszyński, Artur Boruc, Katarzyna Bujakiewicz, Małgorzata Rozenek, Cezary Żak, Mariusz Wlazły czy Krzysztof Ibisz, a szczególnie (obserwowani ostatnio na każdym kroku), Lewandowscy. Zbiórka nabrała bardzo publicznego wymiaru. Z relacji Sinieckiego wynika, że 100 tys. przelane na konto przez sławnego piłkarza zostało już zwrócone. Podobnie jak inne (szczególnie te duże) datki. W rozmowie podkreślił, że każda osoba, która wpłaciła pieniądze na pewno je odzyska. Najlepiej jednak, by kontaktowała się z nim mailowo lub telefonicznie.

"Ty ch*** j*****, dopadnę cię"
W rozmowie telefonicznej kilkukrotnie podkreślił, że nie jest oszustem i nie popija drinków z palemką "za ukradzione 500 tys.", jak sugeruje mu wielu internautów. Michał Siniecki przyznaje, że wszystko potoczyło się w złym kierunku i zapanował wokół sprawy totalny, niekontrolowany chaos. On jako organizator ponosi pełną odpowiedzialność za zaistniałą sytuację, znajduje się w centrum internetowej burzy - przyznaje, że dostaje groźby, anonimowe sms-y i telefony, a najbardziej sprawą zainteresowali się ci, którzy nie wpłacili ani złotówki, a żądają zwrotu np. 1000 zł. Mężczyzna współpracuje z prokuraturą, dlatego na oficjalne wyjaśnienie sprawy trzeba jeszcze poczekać - możliwe, że nawet około tygodnia.

Kochani! W związku z głośną już sprawą #bojesieciemnosci pragniemy poinformować, że: - prawdopodobnie, podobnie jak...

Opublikowany przez zrzutka.pl na 8 lipca 2017

Uwaga! Zbiórka wyłudzenie na serwisach zrzutka.pl i pomagam.pl! Podaj dalej ponieważ na serwisie zrzutka.pl zbiórka...

Opublikowany przez SiePomaga na 8 lipca 2017

Oszustwo, wyłudzenie czy... eksperyment?
Po wysłuchaniu Michała Sinieckiego mam jeszcze większy problem ze zrozumieniem całej sprawy. On stracił wiarygodność i pozycję w branży (pracuje w show biznesie), naraził się na falę okrutnego hejtu i gróźb. Nie uciekł z kraju, nie może wysłać na "prośbę" niektórych komentatorów zdjęcia z Karaibów, bo jest cały czas w Warszawie, rozmawia z mediami. W mailu do redaktor naczelnej Mamadu napisał, że pieniądze zbierane będą dla "dobrych znajomych", jednak w rozmowie ze mną nie potrafił potwierdzić/zaprzeczyć czy rodzina z takim dzieckiem istnieje. Jeżeli wierzyć jego słowom, stopniowo pieniądze są zwracane wszystkim darczyńcom. Po co zatem to wszystko i kto kłamie? Na większość pytań 23-latek odpowiada, że jeszcze nie może udzielić informacji. Zapewnia tylko, że wysyłane są przelewy do poszkodowanych i jest w trakcie rozmów z serwisem zrzutka.pl (ci w oświadczeniu twierdzą, że nie mogą się z nim skontaktować). Niektórzy zastanawiają się czy nie jest to kolejna prowokacja lub eksperyment społeczny.

Cokolwiek by to jednak nie było - nieważny jest pretekst, powód czy pieniądze - wielu martwi się, że takie sytuacje trwale szkodzą wiarygodności podobnych akcji, których ostatnio jest bardzo dużo. Rodziny proszą o wsparcie finansowe w internecie, bo nie mają innej możliwości na zebranie koniecznej sumy. Sprawa "Antosia" może jednak trwale zniechęcić do wykonania przelewu. Wtedy ci, którzy naprawdę potrzebują każdej złotówki, najzwyczajniej nie dostaną złamanego grosza.
Trwa ładowanie komentarzy...

KALENDARZ CIĄŻY

TYDZIEŃ PO TYGODNIU

PRZEDSZKOLAK

ROZWÓJ I WYCHOWANIE