"Dzieci nie rodzą się po to, abyśmy my mieli święty spokój – przeciwnie" – opowiada Grzegorz Kasdepke

Wywiad z Grzegorzem Kasdepke.
Wywiad z Grzegorzem Kasdepke. Kuba Ceran/materiały prasowe
O telefonach traktowanych przez rodziców jak niańki, budowaniu więzi i nudzie, która doskonale rozwija kreatywność.

O tym, jak w przepełnionej technologią współczesnej rzeczywistości owocnie spędzać czas z najmłodszymi i dlaczego wspólna zabawa z dziećmi jest bezcenna, opowiada Grzegorz Kasdepke, jeden z najpopularniejszych współczesnych polskich pisarzy dla dzieci.



Co doradziłby Pan rodzicom, którzy chcą mądrze zorganizować dzieciom czas wolny?

Dzieci nie rodzą się po to, abyśmy my mieli święty spokój - przeciwnie. Jeśli zatem jesteśmy już rodzicami, spędzajmy jak najwięcej czasu z naszymi pociechami. Razem czytajmy, grajmy, jedzmy wspólne posiłki, uprawiajmy sporty… Rozmawiajmy! Smartfon nie może być traktowany jako niańka, która zabawi dziecko, gdy nam, dorosłym marzy się chwila spokoju. Może on oczywiście pełnić rolę narzędzia o charakterze edukacyjnym, ale to wciąż rodzice są odpowiedzialni za to, w jaki sposób go użyć. Jako ojciec dwudziestolatka wiem, że dzieciństwo mija szybko, o wiele za szybko. Korzystajmy więc z tego niezwykłego czasu i cieszmy się nim razem z naszymi dziećmi!

Seria Pana książek o Detektywie Pozytywce to nie tylko rozrywka dla dzieci, ale również sposób na spędzanie czasu z rodziną. Jaką rolę we wspólnym czytaniu książek, czy graniu na tablecie odgrywa rodzic? Jak tego typu aktywności mogą przyczynić się do polepszenia relacji z dzieckiem?

Wspólnie przeżyty, przyjemny czas służy budowaniu więzi pomiędzy rodzicami a dziećmi. Cieszmy się radosnymi chwilami: czy to czytając książki, grając na tablecie, czy jeżdżąc na nartach… To się opłaca wszystkim: i dużym, i małym! Ale dużym - bardziej. Pracujemy przecież na naszą przyszłość, kształtujemy nowe pokolenie. To duża odpowiedzialność. Mówiąc pół żartem, pół serio - jeśli chcemy, by nasze dzieci w przyszłości były mądrymi, ciepłymi, odpowiedzialnymi i kochającymi ludzi (i swoich rodziców) osobami, to nawet z takich egoistycznych „pobudek” warto się z nimi bawić!
Detektyw Pozytywka jest z nami od ponad dekady. Jakie znaczenie ma dla Pana ta postać i książki o jej przygodach? Dlaczego na jednego ze swoich „sztandarowych” bohaterów wybrał Pan właśnie detektywa?

Detektyw Pozytywka „urodził się” podczas roztopów w Zakopanem. Zamiast jeździć na nartach, siedziałem w sympatycznym góralskim domu i - patrząc przez okno na topniejący śnieg - czułem, jak w głowie kłębią mi się mordercze myśli. Oczywistym jest więc, że lekarstwem na taki stan ducha mogło być tylko napisanie kryminału, a nie - dajmy na to, romansu. Jak widać, zmiany klimatu niosą ze sobą i pozytywy. Detektyw Pozytywka jest tego najlepszym przykładem.

Teraz Detektyw Pozytywka opuszcza karty książek i przenosi się na ekran tabletu. Jakie emocje wywołała w Panu możliwość spotkania z postacią Detektywa w tej formie?

Dawno już zauważyłem, że popularni bohaterowie książek wiodą samodzielne życie – czasami nawet atrakcyjniejsze niż życie ich twórców. Jakie więc emocje rodzi we mnie wieść o ekranowych przygodach Detektywa Pozytywki? Oczywiście zazdrość!
Przez wiele lat tworzył Pan pismo z zagadkami i czytankami dla najmłodszych. Jest Pan autorem 50 książek dla dzieci. Jak z tej perspektywy ocenia Pan modę na używanie przez najmłodszych smartfonów i tabletów, a także możliwości i zagrożenia, jakie niesie ze sobą korzystanie z tych urządzeń? Jakie funkcjonalności aplikacji „Detektyw Pozytywka Ulica Tajemnic” Pana zdaniem sprzyjają dziecięcemu rozwojowi?

Dzieci korzystają z elektronicznych gadżetów - czy to nam się podoba, czy nie. Nauczmy więc je, jak używać ich w sposób wartościowy - i wybiórczy. Mam nadzieję, że „Detektyw Pozytywka Ulica Tajemnic” będzie alternatywą dla tysiąca nic niewnoszących aplikacji. Zaletą gry jest z pewnością trenowanie spostrzegawczości, umiejętności logicznego myślenia i koncentracji uwagi. Uważam, że mądrym rozwiązaniem jest sugerowanie przerw, kształtujące rozważne korzystanie z gry i cierpliwość dziecka. Podoba mi się także tryb „Family Friendly”, będący źródłem ciekawych pomysłów na kreatywne spędzanie czasu w świecie realnym. Liczę też na to, że mądrzy rodzice wykorzystają tę funkcjonalność i zadbają o to, żeby po grze przyszedł czas na inne rozwijające aktywności w gronie rodzinnym - w tym oczywiście na lekturę książek. W dobrze zorganizowanym dniu dziecka powinno znaleźć się miejsce na czytanie, granie, naukę, sport i… odrobinę nudy. Bo nuda doskonale rozwija kreatywność!
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...