"Nie kontroluję czasu, jaki moje dzieci spędzają przed ekranem. Nie traktuję tego poważnie". Mocne stanowisko matki

Niekontrolowane ściśle dziecko ma szansę nauczyć procesów samokontroli i samoregulacji.
Niekontrolowane ściśle dziecko ma szansę nauczyć procesów samokontroli i samoregulacji. Prawo autorskie: twindesign / 123RF Zdjęcie Seryjne
Technologia nas otacza, jest w naszym życiu i to rodzaj obecności nieuniknionej. Kiedy jednak chodzi o dostęp do niej wśród najmłodszych, opinii jest tyle, ilu rodziców. Ta matka zajęła klarowne stanowisko. Jesteś w stanie się z nią zgodzić?

W naszym domu limit czasu spędzanego przed ekranami nie istnieje.
Po przeczytaniu tego zdania możesz pomysleć, że nasze dzieci są małymi zombie uzależnionymi od smartfonów i spędzającymi 24h na dobę na YouTubie. Możesz też pomyśleć, że jestem leniwa (jestem, ale tylko czasami) lub, że po prostu jestem złą matką.



Nic jednak z tych przypuszczeń nie jest prawdą.

Prawda jest taka, że nie kontroluję ściśle czasu, jaki moje dzieci spędzają przed ekranami. Nie chcę tego robić. Nie chcę być matką, która stoi nad ich głowami z zegarkiem i odlicza sekundy do ostatniego końcowego napisu bajki.

Znam siebie i swoje zdolności, jako człowiek i rodzic. Nigdy nie byłam zorganizowana, menu kolacji na cały tydzień nie jest moją mocną stroną. Organizacja leży kompletnie.

Moje zdolności rodzica skupiają się raczej na uskrzydlaniu moich dzieci i dawaniu im całej mocy pozytywnego myślenia. Przy okazji zaniedbuje wszystko, co powinnam robić jako rodzic idealny i zabieram moje dzieciaki na lody.

Kontrola czasu, który spędzają przed ekranami, jest dla mnie bezcelowa. Znam swoje dzieci i jestem przy nich, kiedy widzę (bardzo rzadko), że przekraczają granicę między rzeczywistością a światem po drugiej stronie ekranu, sugeruję im wyjście na powietrze lub wyciągnięcie kredek i bloku.

I to działa, to wystarcza.

Obserwujemy, co oglądają. Mamy wyznaczone strefy wolne od technologii, jak na przykład posiłki. Nie pozwalamy na to, by całe dnie spędzały przed ekranami. Jednak nie stoimy nad ich głowami z zegarkami, kiedy już to robią.

Z tego, co udało mi się dowiedzieć, wszelkie wytyczne mówią przede wszystkim o zdrowym rozsądku, jako jedynym obostrzeniu w używaniu technologii przez dzieci.

Prawda jest taka, że moje dzieci nie wykazują również potrzeb do spędzania czasu przed ekranami. Tylko w czasie, w którym piszę tekst moje dzieciaki wybudowały na zewnątrz fortecę i urządziły konkurs skoków na skoczku. Nawet nie przyszło im do głowy, by zanurzyć się w wirtualnej rzeczywistości, a przecież nie powiedziałam ani słowa…

Nieograniczanie czasu, który spędzają przed ekranami, uczy ich samokontroli, samoregulacji i niezależności. Dopóki założone przez nas granicę nie zostają przekroczone, nie traktuję tego poważnie. Technologia jest świetna. Sama doceniam swój czas spędzany przed ekranem i cieszę się, że moje dzieci odnajdują w tym relaks i frajdę.

Technologia jest naszą przyszłością, już teraz wiele zawodów opiera się na pracy przed ekranami. Zamiast za wszelką cenę się przed nią bronić, nauczmy się z nią żyć.
Źródło: Scary Mommy
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...